Wyprawa Fiacika

8 października 2009, 08:51
ciekawe jest to ze coś co dla naszych rodziców/dziadków było normalną wycieczka dzis jest wyprawa do której trzeba przygotowywać sie miesiacami i szukać sponsorów :-D :-D
Maszerujmy ramię w ramię ku słońcu świata nowego
8 października 2009, 09:10
Byla jeszcze smieszniejsza wyprawa do Wloch, trzema Maluchami. Sponsorzy, przygotowywanie samochodow, szum, media i atmosfera przygody ekstremalnej. Np kazdy z Kaszli mial przyczepke (pomalowana w logo sponsora) z czesciami zamiennym. Wzieli ze soba caly silnik, skrzynie i w ogole prawie calego Malucha (albo kilka) w czesciach.

Nie lapie tego, jakby po prostu nie mozna bylo wsiasc i na ten Nordkap czy gdzies pojechac.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
8 października 2009, 09:13
tym bardziej ze droga na nordkapp nie prowadzi bezdrożami a normalnym równym asfalcikiem :P a ze zimno... to w sumie o tyle lepiej ze silnik sie nie przegrzeje :-D :-D
Maszerujmy ramię w ramię ku słońcu świata nowego
8 października 2009, 09:17
Mój Teść regularnie w młodości podróżował kaszlakiem do Holandii czy Hiszpani, a nawet Portugalię odwiedził:) No ale cóż, dzisiaj jest takie podejście, regularnie dostaje od znajomych pytania czy nie boję się garbusem np do Warszawy jechać, bo przecież może zgasnąć na trasie:)))) :wink:
8 października 2009, 09:18
Maluch to wloski samochod. Przegrzac go? Moze kiedys, jak bylo gowno nie oleje. Nie wiem. Tez watpie. Ale mi sie to w zyciu nie udalo, a mozna powiedziec ze probowalem :)

Sam nigdy nie bylem za granica Kaszlem, ale tak jak jezdzilem po Polsce to nie widze problemu zeby pojechac dalej. Zreszta moj brat, ktory przejal po mnie Malucha, byl nim w Rumunii, we Wloszech, gdzies na balkanach i co tam jeszcze. Tylko ze tak normalnie, a nie jako Wielki Iwent :)
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.

← Luźne dyskusje