Niezłe VW na sprzedaż!!

2 lutego 2010, 20:24
Ceny adekwatne do stanu aut. Nas tylko po prostu nie stać.
niemiecki Meksyk, meksykański Niemiec ;-)
2 lutego 2010, 22:14
Cóż... Czasy, kiedy to hobby było stosunkowo niedrogie już niestety dawno minęły. W naszym kraju powoli z resztą dzieję się podobnie.

Tak z innej beczki...
Jedyny pozytywny aspekt tego stanu rzeczy widzę taki, że osoby nie zainteresowane tematem (często szydzące z nas jako zbieraczy złomu) czasem nabierają szacunku, gdy dowiedzą się jakie to są koszty mniej więcej.
Z reguły jak mówisz, że praktykujesz hobby związane z klasyczną motoryzacją, to na twarzy rozmówcy widać podziw.
Nie wiadomo dlaczego jak się okazuje, że chodzi o garbusa, to od razu jest zjazd... 'łeee, garbus... Mustang, czy stary Merc to ja rozumiem, ale garbus to po prostu szrot, a nie żaden zabytek motoryzacji'... zaraz potem leci pytanie: 'no to za ile można takiego garbusa kupić?' I jak słyszy jakie są koszty związane z kupnem dobrego materiału za granicą i remontem, to już jest zupełnie inna rozmowa'...
Zdjęcie nie zachowało się
http://california-look.pl/
2 lutego 2010, 22:22
rebel napisał(a):Cóż... Czasy, kiedy to hobby było stosunkowo niedrogie już niestety dawno minęły. W naszym kraju powoli z resztą dzieję się podobnie.

Tak z innej beczki...
Jedyny pozytywny aspekt tego stanu rzeczy widzę taki, że osoby nie zainteresowane tematem (często szydzące z nas jako zbieraczy złomu) czasem nabierają szacunku, gdy dowiedzą się jakie to są koszty mniej więcej.
Z reguły jak mówisz, że praktykujesz hobby związane z klasyczną motoryzacją, to na twarzy rozmówcy widać podziw.
Nie wiadomo dlaczego jak się okazuje, że chodzi o garbusa, to od razu jest zjazd... 'łeee, garbus... Mustang, czy stary Merc to ja rozumiem, ale garbus to po prostu szrot, a nie żaden zabytek motoryzacji'... zaraz potem leci pytanie: 'no to za ile można takiego garbusa kupić?' I jak słyszy jakie są koszty związane z kupnem dobrego materiału za granicą i remontem, to już jest zupełnie inna rozmowa'...
Żeby tylko te plusy nie przesłoniły nam minusów :D
W sensie, osobiście absolutnie wisi mi to co ktoś sobie myśli na temat mojego hobby,nie zależy mi na obserwowaniu podziwu na twarzy rozmówcy zwłaszcza takiego,którego nie interesują auta jako takie tylko to , ile trzeba mieć kasy na "materiał";a to,że garbusy stają sie coraz droższe,trudniej i rzadziej dostępne jest chyba bezsprzecznie negatywnym,choć nieuniknionym zjawiskiem
Nieznośna lekkość butów
2 lutego 2010, 22:44
Mnie również to wisi. Nawet wisi mi to, co Ty sobie pomyślałeś o mnie po przeczytaniu powyższego wątku :)
Zmierzam do tego, że większość Polaków traktuje motoryzacyjne hobby (w sensie Ci, którzy nie mają takiego hobby)
właśnie w kategoriach finansowych. A garbus większości populacji jeszcze niedawno kojarzył się z jakimś trupem za grosze w przeciwieństwie do takiego np. Mustanga. czy starego Merca. Osobiście mnie wisi co sobie o mnie pomyśli ktokolwiek w tym kontekście, ale ogólna 'świadomość społeczna' chcąc nie chcąc nas, praktyków tego dziwnego hobby dotyka.
Czy gdybyś postawił na parkingu takiego Mustanga czy merca na jakiś czas, to ktoś skakałby po jego dachu?
Smutne niestety jest to, że to nasze hobby musi drożeć, żeby w owej 'świadomości społecznej' awansować nieco w kategorii prestiżu. Mnie osobiście ten prestiż jest na h*j potrzebny rzecz jasna, bo wolałbym tańsze hobby.
Ale oprócz kwestii wandalizmu pozostaje jeszcze kwestia 'świadomości społecznej' w kontekście choćby prawodawstwa w dziedzinie 'stare samochody kontra ekologia'. To wbrew pozorem ma znaczenie. Bo wielcy kolekcjonerzy drogich zabytków sobie poradzą, a my entuzjaści tanich aut do nikogo nie będziemy się mogli zwrócić, jeśli taka 'świadomość społeczna' będzie się utrzymywać.
Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że do gawiedzi nie trafia żaden inny argument poza finansowym. A na hasło 'zabytek kultury materialnej' słychać pusty śmiech...
Zdjęcie nie zachowało się
http://california-look.pl/
2 lutego 2010, 22:44
rebel napisał(a):Cóż... Czasy, kiedy to hobby było stosunkowo niedrogie już niestety dawno minęły. W naszym kraju powoli z resztą dzieję się podobnie.

Tak z innej beczki...
Jedyny pozytywny aspekt tego stanu rzeczy widzę taki, że osoby nie zainteresowane tematem (często szydzące z nas jako zbieraczy złomu) czasem nabierają szacunku, gdy dowiedzą się jakie to są koszty mniej więcej.
Z reguły jak mówisz, że praktykujesz hobby związane z klasyczną motoryzacją, to na twarzy rozmówcy widać podziw.
Nie wiadomo dlaczego jak się okazuje, że chodzi o garbusa, to od razu jest zjazd... 'łeee, garbus... Mustang, czy stary Merc to ja rozumiem, ale garbus to po prostu szrot, a nie żaden zabytek motoryzacji'... zaraz potem leci pytanie: 'no to za ile można takiego garbusa kupić?' I jak słyszy jakie są koszty związane z kupnem dobrego materiału za granicą i remontem, to już jest zupełnie inna rozmowa'...

Osobiście nigdy nie doświadczyłem reakcji w stylu " łeee" a sporo osób się pytało, z reguły pojawiało się zawsze życzliwe zainteresowanie, oczywiście głównie ze strony osób jakoś związanych z motoryzacją. Może miałem więcej szczęścia ? ;)
Niektórzy z moich znajomych i tych bardziej i tych średnio zainteresowanych motoryzacją, fakt, trochę mają mnie za dziwaka, ale w pozytywnym słowa znaczeniu. Na znajomych mniej przekonanych działa dopiero odbycie przejażdżki.

(a na nieprzychylnych współużytkowników drogi, niespodziewane mieszanko na światłach ;)

A wogóle, chyba też mało mi zależy, co o moim hobby sądzą inni ;)
2 lutego 2010, 22:55
rebel napisał(a):.
Czy gdybyś postawił na parkingu takiego Mustanga czy merca na jakiś czas, to ktoś skakałby po jego dachu?


Ale oprócz kwestii wandalizmu pozostaje jeszcze kwestia 'świadomości społecznej' w kontekście choćby prawodawstwa w dziedzinie 'stare samochody kontra ekologia'. To wbrew pozorem ma znaczenie. Bo wielcy kolekcjonerzy drogich zabytków sobie poradzą, a my entuzjaści tanich aut do nikogo nie będziemy się mogli zwrócić, jeśli taka 'świadomość społeczna' będzie się utrzymywać.
Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że do gawiedzi nie trafia żaden inny argument poza finansowym. A na hasło 'zabytek kultury materialnej' słychać pusty śmiech...

Co do pierwszego zdania, czy chciałeś powiedzieć że Mustanga można na luzie zostawić i się nie bać wandali? To chyba lekka przesada ;)

Co do twojej drugiej wypowiedzi - odnośnie "pseudo ekologii" - jest na to sposób. Niekoniecznie żółte blachy, ekspertyza na temat wartości historycznej danego samochodu. Sądzę, że mając taki papier, nikt nie przyjdzie do Ciebie i nie zezłomuje Ci samochodu ;)
A te wymysły FORSu, to jest jakiś absurd i o ile przejdzie - to sądzę, że nie na długo? Jakoś tam (w krajach UE) i klasyki i youngtimery i środowiska związane z tym odłamem motoryzacji mają się bardzo dobrze?
2 lutego 2010, 23:17
d.bois napisał(a):Co do pierwszego zdania, czy chciałeś powiedzieć że Mustanga można na luzie zostawić i się nie bać wandali? To chyba lekka przesada ;)


Nie wiem. Nie mam, ale chodzi mi o ilustracje pewnego podejścia.
d.bois napisał(a):A te wymysły FORSu, to jest jakiś absurd i o ile przejdzie - to sądzę, że nie na długo? Jakoś tam (w krajach UE) i klasyki i youngtimery i środowiska związane z tym odłamem motoryzacji mają się bardzo dobrze?

Cóż. Obyś miał racje. Wiem, że w EU to potrafi być sensownie poukładane z myślą o obywatelu, a nie jemu na przekór...
Ale im dłużej żyję w tym kraju tym mam mniejszą nadzieję, że tu kiedykolwiek będzie normalnie...
Zdjęcie nie zachowało się
http://california-look.pl/
3 lutego 2010, 07:46
Tytus napisał(a):Ceny adekwatne do stanu aut. Nas tylko po prostu nie stać.

Bez sensu uogolniac kwestie zasobnosci portfela. Mysle ze na tym jednym forum rozpietosc mozliwosci finansowych uzytkownikow jest wielka.

Co do kosztownosci tego hobby, to z jednej strony coraz trudniej kupic dobrego Garbusa i jest to drozsze, ale z drugiej - czesci jest coraz wiekszy wybor i mysle ze zwlaszcza w dziedzinie czesci do rasowania ich ceny spadly. Jasne ze sa takie z gornej polki ktore sa bardzo drogie ale kiedys drogie byly wszystkie, a na dodatek nie bylo ich tak duzo.
Ale to niestety tez sie pewnie skonczy niedlugo.

Rebel, mysle ze zwlaszcza Ty powinienes zwrocic uwage na fakt, ze to ze Garbus nie stoi na kazdym rogu i nie mozna zdrowego za grosze kupic oznacza koniec swobody przerobek. Nikt nie wybiera juz Garbusow do scigania bo sa tanie - jest kupa tanszych opcji ktore sa szybsze. I kreatywnosc w przerobkach poleciala na leb na szyje. Wiekszosc osob albo mysli o tym, zeby przerabiac tak zeby w razie czego wrocic do serii, albo pieczolowicie odtwarza jakies tuningi czy stylingi sprzed lat. Roznica jest taka ze oryginaly to byla szalona tworczosc mlodych ludzi, a teraz mamy wykalkulowane dziela panow w srednim badz podeszlym wieku. Fakt ze czesto swietne, ale jednak ducha "tamtej epoki" w tym nie ma za grosz.

A rozmowy o postrzeganiu przez spoleczenstwo hobby przez pryzmat jego kosztownosci moze nie sa calkowicie bezsensowne, ale przypominaja mi lektury artykolow niektorych sposrod redaktorow classicauto, w ktorych przebija sie caly czas temat ile jaki samochod jest wart, co sie oplaca zrobic i jaki "szacun" bedzie wzbudzal. Takie niby traktowanie samochodu klasycznego jako inwestycji (samo w sobie kompletnie mi obce i niesamowicie nudne), ale tak naprawde to u niektorych az kluje z tego nowobogacka chec imponowania i podniecanie sie symbolami "zamożności". Choc nie da sie ukryc (i tu Reb ma racje) ze w naszym spoleczenstwie "starych pieniedzy" nie ma zbyt wiele, wiec nie ma co sie dziwic ze jest tak a nie inaczej. Zdecydowana wiekszosc ludzi ktorzy pieniadze maja jest w doslownym tego wyrazenia znaczeniu nowobogacka.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.

← Luźne dyskusje