"Troche" robi wielka roznice.
Sluchajcie, z ta unikalnoscia to jest troche smieszna historia. Jest obecnie taki trend wsrod konserwatorow zabytkow, ze rzeczy warte zachowania to te unikalne, a jak cos jest typowe dla danej epoki to ochrona sie nie nalezy. Trend ten jest bardzo na reke np deweloperom. Idee ta stosuje tez nowy mazowiecki konserwator zabytkow do samochodow. Jest to o tyle bezsensowne, ze prawie kazdy, nawet malo popularny model seryjnego amochodu byl wyprodukowany w conajmniej tysiacach, a czesto milionach egzemplarzy. Rezultatem jest absurdalna trudnosc w zdobyciu zoltych tablic.
Jak ktos chce miec zolte tablice, to niech sobie ma. Tylko niech pamieta, ze one jednak do czegos zobowiazuja i niech traktuje ten samochod odpowiednio, niezaleznie od tego jaki to by nie byl samochod.
Lubie watki na roznych forach, gdzie komentatorzy siedza przed kompami na tylkach, żrą kiełbasy i dziela sie swoim swietym oburzeniem, ze ktos ma zolte tablice na samochodzie, ktory ich osobistym zdaniem na to nie zasluguje.
