O i tu poruszasz ciekawy problem. Swego czasu byl na sambie gosc z Meksyku, ktory sprzedawal amortyzatory kupowane w Meksyku i specjalne do Garbusa. Nie pamietam marki. Uzasadnial to tym ze amortyzatory na rynku (pewnie niektore) dostosowane sa do Garbusa mocowaniami i dlugoscia, ale nie sila tlumienia. Cos w tym jest, bo amortyzator dobry do Ascony (pomijajac dlugosc) nijak nie moze byc dobrze ustawiony do seryjnego Garba, ktorego przod wazy pewnie 1/3 tego co w Asconie, jesli nie mniej.
Z doswiadczenia - srebrne KYBy, ktore swietnie spisuja sie z tylu z przodu mi sie nie podobaja i je z tamtad wywalilem, zamieniwszy na olejowe Cofapy. A zwazywszy na to ze w katalogu KYBy ten sam amortyzator jest do tylu co do starszego modelu rurowca z przodu to cos jest nie tak. Jasne, pasuje. Ale przedni powinien byc "miekszy", nie?
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.