Na Słowacji, to nie próbowałem - za to na Węgrzech te kilka sówek zdecydowanie zjednuje nowych przyjaciół i podnosi temperaturę kolejnych toastów o parę stopni.
Podobnie jak wzniesienie w sytuacjach awaryjnych okrzyku: "lofas e szegedbe!" jako argumentu ostatecznego i kończącego dyskusję. Ale tego nie przetłumaczę publicznie.
Podobnie jak wzniesienie w sytuacjach awaryjnych okrzyku: "lofas e szegedbe!" jako argumentu ostatecznego i kończącego dyskusję. Ale tego nie przetłumaczę publicznie.

