JAkiego smaru i jakich jego ilosci uzyć do zabezpieczenia osłon oraz wieloklinów tylnyc hdrążków skretnych? innymi słowy- wpakować tam smaru na maxa?
Smar do tylnych drązków skrętnych.
stach napisał(a):innymi słowy- wpakować tam smaru na maxa?
nie widze powodu zeby nie, woda wtedy nie wejdzie, gnic nic nie bedzie. Uwazam ze to dobry pomysł. Co do rodzaju to mysle, iż nie ma tam za wiele do smarowania i jakiegoś specjalnego smaru bym nie dawał. Ale moze sie myle
Maszerujmy ramię w ramię ku słońcu świata nowego
Ja bym władował smaru na wielokliny a do rury fluidol po brzegi.
Istotne jest aby smar nie reagował z gumą ale to rzadki przypadek.
Istotne jest aby smar nie reagował z gumą ale to rzadki przypadek.
'62 1200
'66 1200
'73 1200
'75 1200
Zdjęcie nie zachowało się
'66 1200
'73 1200
'75 1200
Zdjęcie nie zachowało się
czym gęstszy tym lepszy bo nie o smarowanie tu chodzi
Jest cos takiego jak smar miedziany. Ponoc zalecany do polaczen narazonych na dzialanie czynnikow atmosferycznych.
Wystarczy tylko tyle ile wymaga zabezpieczenie korozyjne rury, drążka i połączeń.
Jak dasz za dużo na pewno wykończysz gumy.
Jak dasz za dużo na pewno wykończysz gumy.
W sezonie letnim tylko "ogórek|,,
CZyli ile tego smaru wymaga zabezpieczenie koro/antykorozyjne? bo m i sie wydaje, ze raczej sporo , jesli zabezpieczać t o smarem...
Posmarować po wierzchu -nie widzę sensu ładowania tam smaru "do pełna".
Nie jest to miejsce jakoś specjalnie "korozjogenne"-to raz.
Smar się starzeje.
Nie jest to miejsce jakoś specjalnie "korozjogenne"-to raz.
Smar się starzeje.
Michał2 napisał(a):Posmarować po wierzchu -nie widzę sensu ładowania tam smaru "do pełna".guma jest odporna na takie smary, woda dostająsa się do środka raczej tam zostaje i czyni swije głównie na mocowaniach drążków a nie jest to miejsce do którego się często zagląda.
Nie jest to miejsce jakoś specjalnie "korozjogenne"-to raz.
Smar się starzeje.
Smaru nie musi być na full ale grubo posmarować należy zwłaszcza gniazda i to smarem który nie spłynie pod wpływem temperatury
Nie tylko o mocowania chodzi. Jesli gdzies odprysnie farba z drazka, to bardzo prawdopodobne ze zacznie on w tym miejscu korodowac i w koncu peknie. Dlatego drazki sa malowane (proszkowo zazwyczaj). I daltego instrukcje przewoduja zeby ta pokrywe przy kazdej okazji sprawdzac i jesli jest odprysk to zabezpieczyc.
Ale smar niewiele tu pomoze chyba.
Ale smar niewiele tu pomoze chyba.
Drążki pokryte byly jedną jedyną warstwą czarnej farby, która ledwie się tzrymała-mozna ja było zeskrobywać nozem. W żaden sposób nie przypominała malowania proszkiem. Pod tą farba na całym drązku był powierzchowna rdza,ktora zostala oczyszczona szlifierką,zaś drązki zostaly pomalowane.
FAbrycznre meksykańskie zabezpieczenie jest kiepskie.
FAbrycznre meksykańskie zabezpieczenie jest kiepskie.
Tak, meksykanskie drazki sa pokrywane czerna farba, gorsza na oko niz niemiecki czerwony proszek. Przynajmniej te ktore widzialem.
Podobne wykonczenie do niemieckiego maja tez drazki sway-a-way.
Ciekawe ze nie kojaze zeby Meksyki mialy opinie Garbusow o czesciej pekajacych drazkach.
Podobne wykonczenie do niemieckiego maja tez drazki sway-a-way.
Ciekawe ze nie kojaze zeby Meksyki mialy opinie Garbusow o czesciej pekajacych drazkach.
qubek napisał(a):Tak, meksykanskie drazki sa pokrywane czerna farba, gorsza na oko niz niemiecki czerwony proszek. Przynajmniej te ktore widzialem.
Podobne wykonczenie do niemieckiego maja tez drazki sway-a-way.
Ciekawe ze nie kojaze zeby Meksyki mialy opinie Garbusow o czesciej pekajacych drazkach.
Niestety, tu musze siez Tobą zgodzić
)))))))))))))Posiadam tez drugą parę niemieckich drązków, pokrytych czerwonym proszkiem, pzrechowywanych w zdecydowanie gorszych warunkach i majacych o te kilkanaście lat więcej. Poza kilkoma powierzchownymi wżerami nie zauwazyłem innych oznak korozji,Wzery odczysciłem i pomalowałem podkłądem, na to pójdzie wosk do profili zamknietych noxudol 750.
Konkludujac- warto obejzreć drazki pzry okazji remontu i je pomalowac.
jeżeli wżery nie są duże
Nie widzę powodu żeby się jakoś specjalnie "doktoryzować" w tym temacie.
Jakiś smar ( np.molibdenowy) , posmarować drążki po wierzchu, nieco "hojniej" na wieloklinach i już. Nie ma co przeżywać. Uczestniczyłem w budowie paru trajek. Dawcy w kilku przypadkach byli tak zeżarci że prawie gołymi rękami dało się budę porozbierać. A rura z drążkami przeżywała . To już szabelką bardziej bym się przejmował - w okolicy łączenia z tuleją z wielowypustem .
Jakiś smar ( np.molibdenowy) , posmarować drążki po wierzchu, nieco "hojniej" na wieloklinach i już. Nie ma co przeżywać. Uczestniczyłem w budowie paru trajek. Dawcy w kilku przypadkach byli tak zeżarci że prawie gołymi rękami dało się budę porozbierać. A rura z drążkami przeżywała . To już szabelką bardziej bym się przejmował - w okolicy łączenia z tuleją z wielowypustem .