Witam wszystkich pragnę przedstawić historię garba którego uratowałem pomagał mi w tym znajomy mechanik
. Historia zaczeła sie we wrześniu zeszłego roku chcieliśmy pojechać wraz ze swoją wtedy przyszłą żoną
do ślubu jakimś super autem wybór padł na garba no i wtedy mnie wzieło na te auta
kupiłem garbusa pierwszego w życiu nie mając o tych autach zielonego pojęcia... vw 1200 1961
co się póżniej okazało tylko w dowodzie
ale z tego co wyczytałem to norma... a że już wtedy był kundelkiem do oryginału nie miałem go zamiaru doprowadzić. prace ruszyły z kopyta miałem czas do 28 sierpnia 2010 udało się pojechaliśmy nim do kościoła
tydzień po posypał się i niestety jeszcze jest unieruchomiony ale to kwestia kilku dni i ożyje
jak będę miał chwilkę to wkleję fotki z remontu o ile będę potrafił bo na garbie lepiej się znam niż na kompie 
. Historia zaczeła sie we wrześniu zeszłego roku chcieliśmy pojechać wraz ze swoją wtedy przyszłą żoną
do ślubu jakimś super autem wybór padł na garba no i wtedy mnie wzieło na te auta
kupiłem garbusa pierwszego w życiu nie mając o tych autach zielonego pojęcia... vw 1200 1961
co się póżniej okazało tylko w dowodzie
tydzień po posypał się i niestety jeszcze jest unieruchomiony ale to kwestia kilku dni i ożyje
jak będę miał chwilkę to wkleję fotki z remontu o ile będę potrafił bo na garbie lepiej się znam niż na kompie