Na forum mówimy o smiesznych, zabawnych, głupich, miłych, niemiłychczy innych rezczach, sytuacjach, które najczęściej dotycza nas samych lub tego co nas otacza, ale często gęsto i o takich recza z którymi zupełnie nie mamy w zaden sposób związku.
Nie wiem czy ten dział forum jest najleprzym na zamieszczenie mojej nazwijmy to apelacji, gdyż nie traktuje tego jako własnie "luźną dyskusję", ale chyba najgorszym też nie jest, gdyż wszyscy mają do niego pełen dostep.
Chciałem poruszyć niestety dośc bolesny i powazny, i nieco niewdzieczny temat.
Chciałem napisac co spotkao mnie w dniu wczorajszym i co mam na uwadze.
Mianowicie - wczoraj do mnie do szkoły przyjechała po mnie moja malutka (angel). Wracalismy dod domu autobusem, bo obecnie to jest nasz środek transportu. Wysiedliśmy jedenprzystanek dalej niż zwykle, gdyż postanowiłem ze się przespacerujemy do domu powoli. NIestety z przechadzki nici, bo gdy wysiedliśmy z autobusu zaczeło okropnie sypać sniegiem i cholernie wiać. tak więc nie pozostało nic innego jak maszerować pod góre. Szlismy ze szpuszczonymi w kurtki głowami pod góre. Idąc tak w pewnym momencie miałem wrażenie, że zaraz na coś wejdę, wiec podniosłem głowę do góry i spojrzałem przed siebie. Przed oczami migneła mi się starsza kobieta (chyba dobrze po 70tce) idąca w rzeciwnym kirunku, pchająca stary dziecięcy wózek. Zatrzymałem się i odwróciłem w jej strone i patrzyłem jak bardzo powolnym krokiem się oddala. Przez chwile się wyłaczyłem i miałem przed sobą obraz jaki widziałem chwilę wcześniej. Kobieta ubrana w cienką kurtkę, mająca na głowie cos przypominającego czapke a na tym założoną reklamówke jednorazową i zgrabiałe dłonie, na których były worki, chroniące przed snigiem, które ciągle poprawała gdyż przymarzały do rączki od wózka. Stałem przez chwilę i nie wiedziałem co zrobić. Powiedziałem ojemu aniołkiwo żeby na mnie poczekąła, bo ide do tej kobiety. Aniołek pobiegnął za mną, dogonilismy ta babcię za chwilkę za robiem. Przeprosilismy ja i padło takie banalne zdanie - taki banalny gest - można powiedzieć, żaden, "prosze niech Pani weźmie rękawiczki". Niestety nie mialem nic wiecej, ani czappki ani szalika ani pieniedzy, żeby jeszcze cos oddać. Ale nie o to chodzi. Chodzi o to, że kiedy dogoniliśmy ta kobietę, przeprosilismy i kiedy zapytalismy czy nie możemy zorbic dla niej choc tyle i oddać jej ten kawałek materiału, zobaczyłem w jej oczach prawdziwa radość, prawdziwa wdziecznośc, za głupie rekawiczki, w jej oczach pokazał sie uśmiech, a mówiąc dziękuje słychac było piekną głebką szczerość. Podziękowała i odeszła. Załuje jeszcze tylko że nie mogłem zrobic nic więcej bo nie miałem nic i byłem daleko od mojego domu . Ale postaram się chodzic tamtedy czescij, może będę miał jeszcze okazję .
To było tak aprppo wstępu i wprowadzenia do tematu i wyjasnieniamniej więcej o co mi chodzi.
Wiadomą rzeczą jest, iż ja moge sie nagadac naprosić itd i nic z tego nie bezie, wiem, że mało kto się liczy z tym co mówie, ale chciałem teraz zaapelować do wszystkich, bez względu a to czy mnie trawią czy nie; napewo kazdy ma w domu jakies niepotrzebne ciuchy, ubrania,, buty, koce czy inne rzeczy, o których istnieniu juz czesto gesto zapomniał, albo noejednokrotnie wyrzucił coś o kosza bez zastanowienia. Pomyslcie, napewno i u Was jest ktos taki jak przedstawiona przeze mnie kobieta. Wiadoma sprawa, iż pomojamy osoby, które drinkuja od rana do wieczora i mają to co mają z własnego wyboru i które patrzą tylko na to jak tu coś skubnąc na kolejna butelkę szat de jabol, ale mówie o takich PRAWDZIWYCH LUDZIACH, bo przeciez, oni nie sa winni i nikomu nie zawinili, że spotkał ich taki los.
Może dla niektórych (taką mam nadzieje) będzie to jakaś chwila na spostrzezenia świata takim jaki jest naprawde i jaki nas otacza, że te problemy nie tylko istnieją ale także dotyczą i nas i naszego środowiska. Może skoni to Was do jakiejś refleksji, czynu, gestu i kazdy w miare własnych możliwości pomoże takim ludziom. To naprawde nic nie kosztuje, a napewno nikt z Was nie zbiednieje. A jesli nawet to te pieniądze te pare groszy wydamy na paczke fajek i piwo albo cos innego nieodzownie potrzebnego do zycia, a komuś może to sprawić tak wiele radości i przed wszystkim tak bardzo pomóc, ale i Wam bedzie z tym o wiele lepiej.
Zdaje sobie sprawe że z powyzszym szczególnie ostatnim zdaniem nie mam co porównywac opisanej sytuacji wczesniej, nie mniej jednak nigdzie nie jest powiedziane, że nie można postępowac lepiej i jk tylko to jest możliwe.
I nie chodzi mi teraz o organizowanie czegokolwiek, jakiś zbiurek, akcji i innych rzeczy, bo wiadomo, ze zanim sie grupowo zbierzemy to nas lato zastanie i to pewnie to jescze przyszłe. Wiemy jak jest z organizacją więc dlatego niech kazdy pomoże na własnym podwórku, co prawda nie zbawi świata i nie zrobi tak wiele dobrego, ale naprawde może komus pomóc i wierzcie mi, że nigdzie indziej nie znajdziecie takich ludzi i nie poczujecie co znaczy być komus wdzięcznym choćby za najmniejsza pierdołę, choćby za zwykłe rękawiczki, nigdzie tego nie doswiadczyniem, jak własnie ze stronych tych ludzi.
Reszte pozostawiam Wam, nam nadzieje, że nie pójdzie to na marne i pamiętajcie - zima jest bardzo bolesną pora roku dla tych ludzi, - ale my tego bólu nie odczuwamy,
pozdrawiam wszystkich tych którzy dotrwali do końca i chciao im się to chociaz przeczytać
Nie wiem czy ten dział forum jest najleprzym na zamieszczenie mojej nazwijmy to apelacji, gdyż nie traktuje tego jako własnie "luźną dyskusję", ale chyba najgorszym też nie jest, gdyż wszyscy mają do niego pełen dostep.
Chciałem poruszyć niestety dośc bolesny i powazny, i nieco niewdzieczny temat.
Chciałem napisac co spotkao mnie w dniu wczorajszym i co mam na uwadze.
Mianowicie - wczoraj do mnie do szkoły przyjechała po mnie moja malutka (angel). Wracalismy dod domu autobusem, bo obecnie to jest nasz środek transportu. Wysiedliśmy jedenprzystanek dalej niż zwykle, gdyż postanowiłem ze się przespacerujemy do domu powoli. NIestety z przechadzki nici, bo gdy wysiedliśmy z autobusu zaczeło okropnie sypać sniegiem i cholernie wiać. tak więc nie pozostało nic innego jak maszerować pod góre. Szlismy ze szpuszczonymi w kurtki głowami pod góre. Idąc tak w pewnym momencie miałem wrażenie, że zaraz na coś wejdę, wiec podniosłem głowę do góry i spojrzałem przed siebie. Przed oczami migneła mi się starsza kobieta (chyba dobrze po 70tce) idąca w rzeciwnym kirunku, pchająca stary dziecięcy wózek. Zatrzymałem się i odwróciłem w jej strone i patrzyłem jak bardzo powolnym krokiem się oddala. Przez chwile się wyłaczyłem i miałem przed sobą obraz jaki widziałem chwilę wcześniej. Kobieta ubrana w cienką kurtkę, mająca na głowie cos przypominającego czapke a na tym założoną reklamówke jednorazową i zgrabiałe dłonie, na których były worki, chroniące przed snigiem, które ciągle poprawała gdyż przymarzały do rączki od wózka. Stałem przez chwilę i nie wiedziałem co zrobić. Powiedziałem ojemu aniołkiwo żeby na mnie poczekąła, bo ide do tej kobiety. Aniołek pobiegnął za mną, dogonilismy ta babcię za chwilkę za robiem. Przeprosilismy ja i padło takie banalne zdanie - taki banalny gest - można powiedzieć, żaden, "prosze niech Pani weźmie rękawiczki". Niestety nie mialem nic wiecej, ani czappki ani szalika ani pieniedzy, żeby jeszcze cos oddać. Ale nie o to chodzi. Chodzi o to, że kiedy dogoniliśmy ta kobietę, przeprosilismy i kiedy zapytalismy czy nie możemy zorbic dla niej choc tyle i oddać jej ten kawałek materiału, zobaczyłem w jej oczach prawdziwa radość, prawdziwa wdziecznośc, za głupie rekawiczki, w jej oczach pokazał sie uśmiech, a mówiąc dziękuje słychac było piekną głebką szczerość. Podziękowała i odeszła. Załuje jeszcze tylko że nie mogłem zrobic nic więcej bo nie miałem nic i byłem daleko od mojego domu . Ale postaram się chodzic tamtedy czescij, może będę miał jeszcze okazję .
To było tak aprppo wstępu i wprowadzenia do tematu i wyjasnieniamniej więcej o co mi chodzi.
Wiadomą rzeczą jest, iż ja moge sie nagadac naprosić itd i nic z tego nie bezie, wiem, że mało kto się liczy z tym co mówie, ale chciałem teraz zaapelować do wszystkich, bez względu a to czy mnie trawią czy nie; napewo kazdy ma w domu jakies niepotrzebne ciuchy, ubrania,, buty, koce czy inne rzeczy, o których istnieniu juz czesto gesto zapomniał, albo noejednokrotnie wyrzucił coś o kosza bez zastanowienia. Pomyslcie, napewno i u Was jest ktos taki jak przedstawiona przeze mnie kobieta. Wiadoma sprawa, iż pomojamy osoby, które drinkuja od rana do wieczora i mają to co mają z własnego wyboru i które patrzą tylko na to jak tu coś skubnąc na kolejna butelkę szat de jabol, ale mówie o takich PRAWDZIWYCH LUDZIACH, bo przeciez, oni nie sa winni i nikomu nie zawinili, że spotkał ich taki los.
Może dla niektórych (taką mam nadzieje) będzie to jakaś chwila na spostrzezenia świata takim jaki jest naprawde i jaki nas otacza, że te problemy nie tylko istnieją ale także dotyczą i nas i naszego środowiska. Może skoni to Was do jakiejś refleksji, czynu, gestu i kazdy w miare własnych możliwości pomoże takim ludziom. To naprawde nic nie kosztuje, a napewno nikt z Was nie zbiednieje. A jesli nawet to te pieniądze te pare groszy wydamy na paczke fajek i piwo albo cos innego nieodzownie potrzebnego do zycia, a komuś może to sprawić tak wiele radości i przed wszystkim tak bardzo pomóc, ale i Wam bedzie z tym o wiele lepiej.
Zdaje sobie sprawe że z powyzszym szczególnie ostatnim zdaniem nie mam co porównywac opisanej sytuacji wczesniej, nie mniej jednak nigdzie nie jest powiedziane, że nie można postępowac lepiej i jk tylko to jest możliwe.
I nie chodzi mi teraz o organizowanie czegokolwiek, jakiś zbiurek, akcji i innych rzeczy, bo wiadomo, ze zanim sie grupowo zbierzemy to nas lato zastanie i to pewnie to jescze przyszłe. Wiemy jak jest z organizacją więc dlatego niech kazdy pomoże na własnym podwórku, co prawda nie zbawi świata i nie zrobi tak wiele dobrego, ale naprawde może komus pomóc i wierzcie mi, że nigdzie indziej nie znajdziecie takich ludzi i nie poczujecie co znaczy być komus wdzięcznym choćby za najmniejsza pierdołę, choćby za zwykłe rękawiczki, nigdzie tego nie doswiadczyniem, jak własnie ze stronych tych ludzi.
Reszte pozostawiam Wam, nam nadzieje, że nie pójdzie to na marne i pamiętajcie - zima jest bardzo bolesną pora roku dla tych ludzi, - ale my tego bólu nie odczuwamy,
pozdrawiam wszystkich tych którzy dotrwali do końca i chciao im się to chociaz przeczytać
.:::KOJOT:::.
gg (kontakt usunięty)
(kontakt usunięty)
www.garbatyswiat.end.pl
www.slask.garbiarnia.com
www.fordcustom.go.pl
http://lowrider.pl/forum/viewtopic.php?t=1325…1e1103cffceada298c43
gg (kontakt usunięty)
(kontakt usunięty)
www.garbatyswiat.end.pl
www.slask.garbiarnia.com
www.fordcustom.go.pl
http://lowrider.pl/forum/viewtopic.php?t=1325…1e1103cffceada298c43

w ten sposób, że razem zbieramy, razem decydujemy na co przeznaczymy wszystko co uzbieramy i razem przekazujemy kasę. No i razem cieszymy się z tego
dla Was
oby wiecej takich ludzi jak Wy 