Znowu o dobroczynności

23 listopada 2004, 23:12
Na forum mówimy o smiesznych, zabawnych, głupich, miłych, niemiłychczy innych rezczach, sytuacjach, które najczęściej dotycza nas samych lub tego co nas otacza, ale często gęsto i o takich recza z którymi zupełnie nie mamy w zaden sposób związku.

Nie wiem czy ten dział forum jest najleprzym na zamieszczenie mojej nazwijmy to apelacji, gdyż nie traktuje tego jako własnie "luźną dyskusję", ale chyba najgorszym też nie jest, gdyż wszyscy mają do niego pełen dostep.

Chciałem poruszyć niestety dośc bolesny i powazny, i nieco niewdzieczny temat.

Chciałem napisac co spotkao mnie w dniu wczorajszym i co mam na uwadze.

Mianowicie - wczoraj do mnie do szkoły przyjechała po mnie moja malutka (angel). Wracalismy dod domu autobusem, bo obecnie to jest nasz środek transportu. Wysiedliśmy jedenprzystanek dalej niż zwykle, gdyż postanowiłem ze się przespacerujemy do domu powoli. NIestety z przechadzki nici, bo gdy wysiedliśmy z autobusu zaczeło okropnie sypać sniegiem i cholernie wiać. tak więc nie pozostało nic innego jak maszerować pod góre. Szlismy ze szpuszczonymi w kurtki głowami pod góre. Idąc tak w pewnym momencie miałem wrażenie, że zaraz na coś wejdę, wiec podniosłem głowę do góry i spojrzałem przed siebie. Przed oczami migneła mi się starsza kobieta (chyba dobrze po 70tce) idąca w rzeciwnym kirunku, pchająca stary dziecięcy wózek. Zatrzymałem się i odwróciłem w jej strone i patrzyłem jak bardzo powolnym krokiem się oddala. Przez chwile się wyłaczyłem i miałem przed sobą obraz jaki widziałem chwilę wcześniej. Kobieta ubrana w cienką kurtkę, mająca na głowie cos przypominającego czapke a na tym założoną reklamówke jednorazową i zgrabiałe dłonie, na których były worki, chroniące przed snigiem, które ciągle poprawała gdyż przymarzały do rączki od wózka. Stałem przez chwilę i nie wiedziałem co zrobić. Powiedziałem ojemu aniołkiwo żeby na mnie poczekąła, bo ide do tej kobiety. Aniołek pobiegnął za mną, dogonilismy ta babcię za chwilkę za robiem. Przeprosilismy ja i padło takie banalne zdanie - taki banalny gest - można powiedzieć, żaden, "prosze niech Pani weźmie rękawiczki". Niestety nie mialem nic wiecej, ani czappki ani szalika ani pieniedzy, żeby jeszcze cos oddać. Ale nie o to chodzi. Chodzi o to, że kiedy dogoniliśmy ta kobietę, przeprosilismy i kiedy zapytalismy czy nie możemy zorbic dla niej choc tyle i oddać jej ten kawałek materiału, zobaczyłem w jej oczach prawdziwa radość, prawdziwa wdziecznośc, za głupie rekawiczki, w jej oczach pokazał sie uśmiech, a mówiąc dziękuje słychac było piekną głebką szczerość. Podziękowała i odeszła. Załuje jeszcze tylko że nie mogłem zrobic nic więcej bo nie miałem nic i byłem daleko od mojego domu . Ale postaram się chodzic tamtedy czescij, może będę miał jeszcze okazję .

To było tak aprppo wstępu i wprowadzenia do tematu i wyjasnieniamniej więcej o co mi chodzi.

Wiadomą rzeczą jest, iż ja moge sie nagadac naprosić itd i nic z tego nie bezie, wiem, że mało kto się liczy z tym co mówie, ale chciałem teraz zaapelować do wszystkich, bez względu a to czy mnie trawią czy nie; napewo kazdy ma w domu jakies niepotrzebne ciuchy, ubrania,, buty, koce czy inne rzeczy, o których istnieniu juz czesto gesto zapomniał, albo noejednokrotnie wyrzucił coś o kosza bez zastanowienia. Pomyslcie, napewno i u Was jest ktos taki jak przedstawiona przeze mnie kobieta. Wiadoma sprawa, iż pomojamy osoby, które drinkuja od rana do wieczora i mają to co mają z własnego wyboru i które patrzą tylko na to jak tu coś skubnąc na kolejna butelkę szat de jabol, ale mówie o takich PRAWDZIWYCH LUDZIACH, bo przeciez, oni nie sa winni i nikomu nie zawinili, że spotkał ich taki los.

Może dla niektórych (taką mam nadzieje) będzie to jakaś chwila na spostrzezenia świata takim jaki jest naprawde i jaki nas otacza, że te problemy nie tylko istnieją ale także dotyczą i nas i naszego środowiska. Może skoni to Was do jakiejś refleksji, czynu, gestu i kazdy w miare własnych możliwości pomoże takim ludziom. To naprawde nic nie kosztuje, a napewno nikt z Was nie zbiednieje. A jesli nawet to te pieniądze te pare groszy wydamy na paczke fajek i piwo albo cos innego nieodzownie potrzebnego do zycia, a komuś może to sprawić tak wiele radości i przed wszystkim tak bardzo pomóc, ale i Wam bedzie z tym o wiele lepiej.

Zdaje sobie sprawe że z powyzszym szczególnie ostatnim zdaniem nie mam co porównywac opisanej sytuacji wczesniej, nie mniej jednak nigdzie nie jest powiedziane, że nie można postępowac lepiej i jk tylko to jest możliwe.

I nie chodzi mi teraz o organizowanie czegokolwiek, jakiś zbiurek, akcji i innych rzeczy, bo wiadomo, ze zanim sie grupowo zbierzemy to nas lato zastanie i to pewnie to jescze przyszłe. Wiemy jak jest z organizacją więc dlatego niech kazdy pomoże na własnym podwórku, co prawda nie zbawi świata i nie zrobi tak wiele dobrego, ale naprawde może komus pomóc i wierzcie mi, że nigdzie indziej nie znajdziecie takich ludzi i nie poczujecie co znaczy być komus wdzięcznym choćby za najmniejsza pierdołę, choćby za zwykłe rękawiczki, nigdzie tego nie doswiadczyniem, jak własnie ze stronych tych ludzi.

Reszte pozostawiam Wam, nam nadzieje, że nie pójdzie to na marne i pamiętajcie - zima jest bardzo bolesną pora roku dla tych ludzi, - ale my tego bólu nie odczuwamy,

pozdrawiam wszystkich tych którzy dotrwali do końca i chciao im się to chociaz przeczytać
.:::KOJOT:::.
gg (kontakt usunięty)
(kontakt usunięty)
www.garbatyswiat.end.pl
www.slask.garbiarnia.com
www.fordcustom.go.pl
http://lowrider.pl/forum/viewtopic.php?t=1325…1e1103cffceada298c43
23 listopada 2004, 23:26
Pieknie to wyraziles :smt089

Takze staram sie cokolwiek pomagac , moze nie ludziom stricte z ulicy , nie spotkalem sie jeszcze z taka sytuacja jaka tu opisales , ale co roku zawsze cos niepotrzebnego sie znajdzie aby oddac na szczytny cel , na czerwony krzyz , tudziez na zbiorke dla ubogich w kosciele. Czasem zdarzy mi sie podarowac jakiegos zlocisza dla Pokemonow , czesto maja prze zbawane teksty typu " Najmocniej prezesa przepraszam , znajdzie pan dla mnie minutke , napewno nie przeszkadzam ? .... zbieram na walke z trzezwoscia ..... " :-D
Mexyk '84

Garbatastokrotka.pl
23 listopada 2004, 23:54
Kojot, uwazam ze kazdy Cie tu szanuje bo wnosisz sporo do tego wirtualnego zycia, a jak widze takze w codziennosc. To bardzo mily gest z Twojej strony i podziwiam takich ludzi jak Ty !

Napewno kazdy z Nas w miare mozliwosc pomoze innym ludziom :D
@ : (kontakt usunięty)

Trzymajcie sie ZdroVWo i KoloroVWo !!!!
24 listopada 2004, 07:36
Stwierdzam, ze to forum ma chyba najlepszą ekipe.... kojot.. wielki szaczunek. mi sie taka sytuacja nie zdarzyla nigdy.

W mojej dzielnicy jest taki w sumie zwyczaj na wiosne, ze duzo ludzi wystawia w ogrodach (bądź przy domach) rzeczy, ktore są juz niepotrzebne... ludzie tez dziękują, nie ma chamstwa nie ma "kradzieży". Pamietam jak podarowalismy w sumie osobie znajomej, ale na skraju ubóstwa, cały kubeł klocków lego dla jej dziecka... łzy w oczach to mało powiedziane... :)
GG: (kontakt usunięty)
24 listopada 2004, 09:38
No kojot, naprawdę piękne zachowanie, aż mi się łzy w oczach pokazały jak czytałem tak się wzruszyłem.

Masz rację, poza tym że możemy próbować robić coś wspólnie, każdy musi zacząć od swojego podwórka. Ile jest osób potrzebujących, dla których nawet najzwyklejszy gest znaczy bardzo wiele. A samo "dziękuję" takiego człowieka i radość w jego oczach to najlepsza zapłata.

Takie tematy są podbudowujące.

Właśnie dzisiaj rano zastanawiałem się nad ewentualnymi celami pożytkowania pieniędzy. Widziałem w sklepie jakieś tam reklamówki, które "kupując wspierasz dzieci z domu dziecka"... Coś mi to brzydko pachnie. Bo ile z takiej reklamówki idzie na dom dziecka?? 5 gr.? I czy to nie jest nieuczciwa reklama producenta reklamówek??

Bo przecież każdy może napisać kup to lub tamto, to wesprzesz potrzebującycych. Tylko, że my zapłacimy te 5 groszy więcej, a producent i tak zarobi tyle co zawsze (albo i wiecej).

No ale do czego zmierzam. Tak się zastanawiałem nad dobroczynnością dla domów dziecka. To tylko myśl wymagająca przedyskutowania, może trochę kontrowersyjna. Tak sobie pomyślałem, że znalezienie domu dziecka jako potencjalnego obdarowanego jest bardzo proste. Te dzieciaki rzeczywiście mają bardzo smutne życie i nie są z tego powodu szcześliwe. Z tym chyba nie trzeba polemizować. Ale czy nie ma osób, które bardziej potrzebują naszych darów? Tak jak kojot napisał, tacy starsi ludzie, oni też nie mają swoich rodzin (albo mają a się ich wyparli), są biedni i co najgorsze bezradni wobec otoczenia. Wątpię aby było wiele akcji wspierających biednych ludzi, którzy naprawdę mają na przeżycie 100 złotych miesięcznie (po opłaceniu czynszu). A ja sobie kurde jadę i kupuję benzyny za 100 złotych... :-/ Szok. No a dzieci z domu dziecka. Sądzę, że często są obdarowywane, niemal że do rozpieszczenia różnymi rzeczami. Niektórzy mają w tym doświadczenie, i widzieli że te dzieciaki patrzą juz ze znudzeniem na ludzi pchających się aby im pomóc...

Moja konkluzja jest więc taka. Nie mówię, że ktoś potrzebuje pomocy albo ktoś jej nie potrzebuje. Ale liczy się także i ta radość obdarowującego, że to co zrobił było dla kogoś potrzebne i go ucieszyło. Sens mojej wypowiedzi jest więc taki, że czasami trzeba się natrudzić, żeby znaleźć kogoś kto naprawdę potrzebuje naszej pomocy. Ale wtedy jest naprawdę warto, czego dowodzi wypowiedź kojota. A sięganie po inne, najprostsze rozwiązania może okazać się tylko zabijaniem wyrzutów sumienia.

Mam nadzieję, że powyższe posty będą przyczynkiem do ciekawej i "owocnej" dyskusji... :D
24 listopada 2004, 09:52
hejjj ja tez tam bylam, to były moje rekawiczki,nikt mnie nie pochwali? :smt089
Niewazne w kazdym razie prawda jest taka ze wyrzucajac ubrania do tak zwanych kontenerów PCK kazdy mysli ze idzie to wszystko na biednych,nieprawda,te kontenery praktycznie nie sa oprózniane a jesli juz sa to ten wóż który po to przyjezdza nie nalezy do PCK ponadto przeciez PCK nie byłoby stac na taka ilosc kontenerów,a co wiecej w informacjach kiedys podali jak to złapano jedna bande która chandlowała ubraniami wlasnie z tych kontenerów,uwazam ze głupota jest oddawac ubrania i te wszystkie potrzebne rzeczy jakims organizacjom niby charytatywnym,wiadomo ze Polak bedzie chcial zarobic nawet na krzywdzie i nieszczesciu drugiego człowieka,wiec najlepiej pomagac indywidulanie,osobiscie jesli sie wie gdzie jest ktos kto potrzebuje pomocya takich ludzi nie trudno zauwazyc i nie potrzeba do tego zadnego Caritasu czy PCK.
24 listopada 2004, 10:07
angel napisał(a):hejjj ja tez tam bylam, to były moje rekawiczki,nikt mnie nie pochwali? :smt089
Niewazne w kazdym razie prawda jest taka ze wyrzucajac ubrania do tak zwanych kontenerów PCK kazdy mysli ze idzie to wszystko na biednych,nieprawda,te kontenery praktycznie nie sa oprózniane a jesli juz sa to ten wóż który po to przyjezdza nie nalezy do PCK ponadto przeciez PCK nie byłoby stac na taka ilosc kontenerów,a co wiecej w informacjach kiedys podali jak to złapano jedna bande która chandlowała ubraniami wlasnie z tych kontenerów,uwazam ze głupota jest oddawac ubrania i te wszystkie potrzebne rzeczy jakims organizacjom niby charytatywnym,wiadomo ze Polak bedzie chcial zarobic nawet na krzywdzie i nieszczesciu drugiego człowieka,wiec najlepiej pomagac indywidulanie,osobiscie jesli sie wie gdzie jest ktos kto potrzebuje pomocya takich ludzi nie trudno zauwazyc i nie potrzeba do tego zadnego Caritasu czy PCK.

Jeżeli to były twoje rękawiczki to brawa dla was obojga!! :D

Masz rację.

Może nie zawsze indywidualnie, bo czasami trzeba też coś zrobić wspólnie. Ale kwestia, żeby wiedzieć, co się później dzieje z tym co daliśmy.
24 listopada 2004, 10:13
nie wiem ja tam nie ufam zadnym poejrzanym organizacjom,wspólnie oczywiscie jak najbardziej,jesli nawet kosciol zbiera pieniadze to tak naprawde nikt nie wie ile z tych funduszy przeznaczonych jest na biednych,tym bardziej ze widzi sie naszych duchownych w coraz to nowszych i coraz drozszych samochodach,ciekawe biora sie na to pieniadze?
24 listopada 2004, 10:17
angel napisał(a):nie wiem ja tam nie ufam zadnym poejrzanym organizacjom,wspólnie oczywiscie jak najbardziej,jesli nawet kosciol zbiera pieniadze to tak naprawde nikt nie wie ile z tych funduszy przeznaczonych jest na biednych,tym bardziej ze widzi sie naszych duchownych w coraz to nowszych i coraz drozszych samochodach,ciekawe biora sie na to pieniadze?

Wspólnie miałem na myśli na przykład nasz klub ;-) w ten sposób, że razem zbieramy, razem decydujemy na co przeznaczymy wszystko co uzbieramy i razem przekazujemy kasę. No i razem cieszymy się z tego :D
24 listopada 2004, 10:23
wielkie =D> dla Was :smt041 oby wiecej takich ludzi jak Wy :D jestem z Was dumna :smt056
24 listopada 2004, 10:34
Kojot, Angel bardzo miły gest z waszej strony.Ja z mojej strony chciałbym powiedzieć że w Lublinie taka sytuacja jeszcze mi się nie zdarzyła ale jest już plan (o czym wkrótce) jak pomóc właśnie osobom które w przeciwienstwie do nas nie mają czasami w co się ubrać i czasami nic do jedzenia. W Lublinie istnieje Kuchnia Brata Alberta i kilka schronisk dla bezdomnych, myśle żed nikomu z głowy korona nie spadnie jak Lublin po raz kolejny się zjednoczy i zrobi coś co powinien zrobic przed zimą....pozdrawiam

Fajnie, że są jeszcze tacy ludzie jak Wy !!!
GARBIARNIA LUBLIN :D
gg: (kontakt usunięty)
(kontakt usunięty)
http://animator.cobra.fm.interia.pl/
Samochód jest jak żona : patrz,podziwiaj ale NIE DOTYKAJ !!!!
24 listopada 2004, 12:23
To w takim razie mam pewien pomysł. Z racji tego że jestem, jak i kilka osób z klubu z Warszawy, proponuję pomyśleć o zupełnie nieoficjalnej zbiórce lub kupnie choćby jakichś produktów żywnościowych dla wybranego domu dziecka. Tym razem nie tego w Radości ;) inni też mają potrzeby :). Ja mogę się zorientować (tzn. podzwonić w kilka miejsc) i dowiedzieć się gdzie nasz pomoc przydała by się najbardziej. Nie dla artykułów w superekspresie, tylko dla naszej satysfakcji. Co Wy na to?
24 listopada 2004, 12:34
nato nato nic :wink:


pewnie drogi kolego nie musisz się pytac nawet.
„...W życiu piękne są tylko chwile...” R.R
24 listopada 2004, 13:16
d.bois napisał(a):To w takim razie mam pewien pomysł. Z racji tego że jestem, jak i kilka osób z klubu z Warszawy, proponuję pomyśleć o zupełnie nieoficjalnej zbiórce lub kupnie choćby jakichś produktów żywnościowych dla wybranego domu dziecka. Tym razem nie tego w Radości ;) inni też mają potrzeby :). Ja mogę się zorientować (tzn. podzwonić w kilka miejsc) i dowiedzieć się gdzie nasz pomoc przydała by się najbardziej. Nie dla artykułów w superekspresie, tylko dla naszej satysfakcji. Co Wy na to?

Jasne! Trzeba przemienić słowa w czyny :D :D.

Pamiętajcie, że mamy już zebrane 70 zł., pierwotnie przeznaczone na Pajacyka, ale chyba nie uzbieramy na razie 500 złotych, a teraz kasa się przyda na coś, o czym pisze d.bois. Do tego dozbieramy jeszcze "parę" złotych i będzie git.

To czekamy na info, komu możemy pomóc i kto takiej pomocy potrzebuje.

Do Mikołajek powinniśmy zdążyć.
24 listopada 2004, 18:52
No to ja jeszcze przepraszam za to że nie ująłem że to moja malutka teraz marznie ale co jeszcze chciałem powiedzieć.

Mianowicie - sytuacja wygląda tak, że prawdopodobnie (narazie inc nie obiecuje bo nie wiem czy nadal byłaby taka możliwosć bynajmiej z mojej strony) mógłbym załatwić jakieś ilości ciepłych ubrań, co prawda nie sa one nowe, ale jak ktoś nie wie to nawet nie pozna, gdyż sa one w idealnym stanie, nie byłaby to też jakaś oszałamiająca ilość. Myśle jednak, ze garba tak od kanapy po dach bym może załadował (przynajmiej kiedyś nie mialbym problemu, ale nie wiem jak sprawa wygląda teraz, jesli nic się nie zmieniło to powinienem dac rade). I teraz jest pytanie jakby to można było zrobić, aby było dobrze. Myślałem nad taką opcja, aby zbiory nieco wzbogacić w jakiś sposób. Przykładowo w grudniu chcemy zrobić powtórke ze zjazdu. Przecoiez moge napiac zadzwonić do wszystkich i szepnąc słówko, żeby kazdy coś przywózł, bo czemu nie. Zebrać nieco tego i teraz najważnijesza kwestia.

Otóż "nie stac nas" ilościowo przede wszystkim nazbierać tylu rzeczy, aby ogłosić np gdzieś iż w dniu takim i takim odbędzie się rozdawanie rzeczy najuboższym i najbardziej potrzebującym, bo wtedy takich osób przydzie masa, a to ma swoje nieco złe strony, dlatego, że kolejka mogłaby być naprawde wielka a jak wiadomo te "zapasy" predzej czy później się skońćzą i co później. No własnie później mogłoby wyglądac nieciekawie. Raz dlatego, że część osób odejdzie z niczym, a dwa dla nas też nie byłby to miły widok. Z drugiej strony znowu dlaczego jeden ma dostac a drugi nie, ale pozostaje znowu ta sama kwesti - skąd tyle tego wziać Dlatego chyba leprzym rozwiazaniem byłoby poprostu znalezienie takich osób a wiadomo że nie jest to bardzo tudne, bo wystarczy się zorejrzeć w około i już mamy wszystko jak na dłoni. Dlatego jesli bedzie już pewne, że dałoby rade cos takiego i jak już będzie wszystko przygotowane wtedy można osobiście poinformować takie osoby że np tego i tego dnia w takim i takim miejscu bedziemy i niech przyjdą, a osoby które mają już troche wiosenek na karku mogą wyjść na daną godzinę w jakies miejsce blisko kwatery gdzie mieszkają, koczują - poprostu zyją. Kto ma jeszcze jakies pomysły bo uważam że nie powinno to byc tak, że wszystko co zostanie zebrane trafi w jedno miejsce (jeden zakład, dom, jedno miasto). Jest to co prawda kropla w morzu potrzeb, ale czemu nie ozemy tej kropli uronić
.:::KOJOT:::.
gg (kontakt usunięty)
(kontakt usunięty)
www.garbatyswiat.end.pl
www.slask.garbiarnia.com
www.fordcustom.go.pl
http://lowrider.pl/forum/viewtopic.php?t=1325…1e1103cffceada298c43

← Luźne dyskusje