Bo drogi na wsiach sie stale poprawiaja. Drogi miedzymiastowe i glowne trasy tez. Tam widac lata pompowania unijnych pieniedzy. W niektorych miastach tez naprawde jest w porzadku (pamietam jakim zaskoczeniem byl dla mnie rzeszow).
Ale ja jezdze do pracy Lazienkowska, ktora jest glowna trasa Warszawy a jest w takim stanie, ze samochod sie rozpada. Pieprzony buspas pomine. A szkoda o tyle, ze to jedna z niewielu, jesli nie jedyna droga szybkiego ruchu (wedle owczesnych standartow) w Polsce, ktora jest projektowana pod katem estetyki i achitetektury krajobrazu i normalnie jazda nia to by byla wielka przyjemnosc.
Do tego co chwila pokonuje trase do Wolomina jadac przez Zolnierska i droge 631. To jest wschodnia obwodnica Warszawy, a nie dosc ze jest waska, nie dosc ze jest karykaturalnym przykladem dziury na dziurze partacko latanej odkad pamietam (czyli jakies dwadziescia pare lat) to tam regularnie wylazi na wierzch cegla klinkierowa, na ktorej te pierdyliard warstw asfaltu jest polozone
Bardziej z twojego podworka jest trasa gdanska. Fajnie sie jedzie w strone nowego dworu?
Jezdzenie po kraju, zwlaszcza bocznymi drogami, to juz naprawde przyjemnosc, ale nasze miasto to pod tym wzgledem porazka.
Ale Lublin akurat myslalem ze jest w miare ok
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.