Dom Dziecka w Otwocku. Mikołajki 2004
Bylo bardzo przyjemnie, dzieciaki byly chyba bardzo zadowolone z naszej wizyty, podobnie jak opiekunowie
W pilke przegralismy, ale zasluzenie - brak kondycji objawil sie dosc szybko...
P.S. Jesli ktos mi na PRIV'a napisze sposob zamieszczania fotek w Galerii to chetnie wrzuce kilka fotek.
Pozdrawiam i do zobaczenia na podobnej akcji w Radosci za tydzien...
garbatymarcin
W pilke przegralismy, ale zasluzenie - brak kondycji objawil sie dosc szybko... P.S. Jesli ktos mi na PRIV'a napisze sposob zamieszczania fotek w Galerii to chetnie wrzuce kilka fotek.
Pozdrawiam i do zobaczenia na podobnej akcji w Radosci za tydzien...
garbatymarcin
Lublin także dojechał cały i zdrowy jak zawsze z drobnymi problemami ale tradycyjnie daliśmy radę. W Otwocku było wspaniale i właśnie o to chodzi w tym całym zamieszaniu ....uśmiech dzieciaka.Po taką nagrodę warto jest jechac 200 km. Wspaniale było, jak wczesniej pisano to dostaliśmy po piętach w piłe a to tylko dlatego że kondycję mieli lepszą...potrenujemy i damy za rok radę 
Fantastyczny pomysł i tardycyjnie ja piszę sie na takie wypady
WARTO !!!!
Fantastyczny pomysł i tardycyjnie ja piszę sie na takie wypady
WARTO !!!!
GARBIARNIA LUBLIN 
gg: (kontakt usunięty)
(kontakt usunięty)
http://animator.cobra.fm.interia.pl/
Samochód jest jak żona : patrz,podziwiaj ale NIE DOTYKAJ !!!!
gg: (kontakt usunięty)
(kontakt usunięty)
http://animator.cobra.fm.interia.pl/
Samochód jest jak żona : patrz,podziwiaj ale NIE DOTYKAJ !!!!
hehe czy zdrowy to sie okaze bo ja palców u nog nie czuje
ale było super
ciesze sie ze miałam okazje osobiscie poznac czesc z Was i spotkac sie z Tymi ktorych znałam wczesniej
usciski dla Wszystkich 
ciesze sie ze miałam okazje osobiscie poznac czesc z Was i spotkac sie z Tymi ktorych znałam wczesniej
usciski dla Wszystkich 
No a ja niestety znowu nie miałem okazji poznać się z Wami...
Szkoda, ale mam nadzieję, że wkrótce w końcu was poznam
Okaże się, że nie jestem taki straszny, co tylko kasuje wszystkim posty...
Utworzyłem nową kategorię w Galerii, więc zapraszam do wrzucania zdjęć:
http://www.garbiarnia.com/galeria/categories.php?cat_id=37
Należy wybrać przycisk "Upload".
Rozmiar zdjęć dłuższy bok max. 640 px. Miniatury max 100 px. Rozmiar max 100kb.

Utworzyłem nową kategorię w Galerii, więc zapraszam do wrzucania zdjęć:
http://www.garbiarnia.com/galeria/categories.php?cat_id=37
Należy wybrać przycisk "Upload".
Rozmiar zdjęć dłuższy bok max. 640 px. Miniatury max 100 px. Rozmiar max 100kb.
tia
ja przepraszam że pytam,
ale ile nam dokopali?
ja przepraszam że pytam,
Sprzedaliśmy naszego garba
smutno bez niego ....Nie wiedziałem że tak można się zżyć z autem,ale poszedł w bardzo zacne ręce :)Ale co 2 garby to nie jeden
)
yrrak napisał(a):tiaumownie był remis
ja przepraszam że pytam,ale ile nam dokopali?
ja sie zgubiłem po 10 tej bramce 
GARBIARNIA LUBLIN 
gg: (kontakt usunięty)
(kontakt usunięty)
http://animator.cobra.fm.interia.pl/
Samochód jest jak żona : patrz,podziwiaj ale NIE DOTYKAJ !!!!
gg: (kontakt usunięty)
(kontakt usunięty)
http://animator.cobra.fm.interia.pl/
Samochód jest jak żona : patrz,podziwiaj ale NIE DOTYKAJ !!!!
Postaram się streścić i choć troszkę przybliżyć zakończoną w niedziele akcje MIKOŁAJKI 2004.
Nie będzie to łatwe, bo trudno opisać tę gorącą atmosferę ,która tam panowała, ale spróbuję.
Zaczęło się już w sobotę o 11 rano, spotkaliśmy się w parę osób na parkingu marketu, z którego udaliśmy się na ogromniaste zakupy. Zaczęło się szukanie, wybieranie przebieranie i wszystko co związane z zakupami. Było też sporo zabawy jak zwykle typu „piękny kermit barznta” ale o tym może kiedy indziej
.
Zakupy trwały około 2 godzin, potem kasa, potem lekki szok po zobaczeniu sumy
, a potem już do wozów i rozjazd.
W tym momencie akcje przeniosę jeden dzień do przodu i zacznę od godziny 11 pod knajpą komisariat.
Jak było miło moim pięknym oczom, gdy zajechaliśmy pod komisariat a tam stało już tyle garbuskówJ
Jak zwykle panował ogromny gwar i zamieszanie, oglądanie zdjęć wcześniej nie widzianych, poznawanie nowych twarzy, wspomnienia i opowieści dziwnej treści
Ale szybko musieliśmy zakończyć ploty i wziąć się za pakowanie giftów.
Robota szła taśmowo i dość sprawnie, a po pakowaniu nadszedł czas aby w końcu wyruszyć do pociech ,które już od samego rana(jak się później okazało) wyczekiwały zapowiedzianych gości.
Nie muszę chyba pisać o wariacjach jakie się działy na całej trasie przejazdu typu gąsienniczka na trzypasmówce, blokada ruchu, klaksony, pozdrawianie przez przechodniów i ogólna radocha jechania w kolumnie. Ups, i tak napisałem
. W końcu o godzinie 12.15 dojechaliśmy.
W ogromnym hałasem silników i klaksonów wjechaliśmy na teren domu dziecka w Otwocku.
Na dworku przywitała nas pani dyrektor i zaprosiła do środka, nie dając się prosić każdy wziął pakunków garść i ruszyliśmy do środka. Tych prezentów okazała się cala masa, aż sam nie wierzyłem, że tyle tego. Po wejściu na świetlicę dzieci czekały zniecierpliwione i jakieś takie zawstydzone;-) ale co im się dziwić, sam bym się zawstydził jakbym zobaczył takich dziwolągów, takiego Mikołaja J
Krótkie ale jakże ładne podziękowania od dzieci i od pani dyrektor, moc oklasków i za parę minut wszyscy są już na dworku i podziwiają piękno aut. Oczywiście nie obeszło się bez popisów KOBRY ze swoich strzelających rur, ale na to każdy był przygotowany, bo każdy kto Go zna wie jak on lubi się popisywać
Szybka wymiana zdań między dziećmi i za chwile wszystkie były już na tylnych siedzeniach garbusów gotowych do drogi. Nie było na co czekać, ruszyli. A nas zostawiliL, ale czas kiedy dzieci były na przejażdżce z chłopakami wykorzystaliśmy na pogaduchy z panią dyrektor, o problemach jakie mają w domu dziecka, ale i o chwilach zabawnych. Potem nastąpił dla nas pokaz ośrodka „od kuchni”.
Pani dyrektor oprowadziła nas po całym domu, który wyglądał naprawdę imponująco, a pan…hmmmm…. Nie pamiętam jak miał na imię, ale taki miły pan, opowiedział nam historię tego domu dziecka. Przybliżę wam ją troszeczkę i mam nadzieje że nie pokręcę.
Historia zaczęła się w 1951 roku. Otóż na początku to nie był dom dziecka tylko miejsce gdzie mieszkały dzieci z Korei (czas wojny z Ameryką ).Potem w miarę upływu czasu, zaczęły tam też dochodzić Polskie dzieci i razem z Koreańskimi uczyły się razem w polskich szkołach i tak było do roku 1959, bo w tym właśnie roku zostały już tylko Polskie dzieci i tak jest już do dziś. Niestety od tej chwili nad domem dziecka wisi straszny niepokój, bo urzędasy chcą ich wywalić z tego domu i zrobić sobie(tu nie pamiętam)ale chyba urząd gminy. Nie nazwę tego po imieniu, ale każdy wie jakie słowo ciśnie mi się na usta.
Jeszcze jako ciekawostka powiem czytającym że sam KIMIRSEN(nie wiem jak się pisze poprawnie jego imię) był w tym domu dziecka.
Musze też dodać że cala ta opowieść odbywała się na wielkiej ,pięknej sali w której stały meble z Mariottu(taki znany hotelik)kasynowe, skórzane piękne. Był też ogromny dywan, też z Mariottu po którym dane nam było stąpać
. Dobra koniec opowieści bo właśnie dzieciaki wróciły z przejażdżki. Kurde jakie one po wyjściu z tych autek miały uśmiechnięte mordkiJ
Oczywiście nie obyło się bez zasiadania za kierownicą, trąbienia i naciskania wszystkich dostępnych guziczków pokrętełek i mnóstwa ,mnóstwa pytań.
Po tym wszystkim zostaliśmy zaproszeni na herbatkę, na stołówkę i na zupkę pomidorową (za którą pięknie dziękujemy).na stołówce nieśmiałość dzieci jakby opadła i zaczęły się najróżniejsze rozmowy. Dostaliśmy też do przejrzenia zdjęcia z najróżniejszych wypadów dzieciaków na wycieczki ,obozy, kolonie . po zjedzonym posiłku dostaliśmy do wpisu ogromną książkę pamiątkową do której oczywiście wszyscy się wpisaliśmy, a ktoś napisał nawet sekret, którego wam nie zdradzę
A wreszcie po tym wszystkim znaleźliśmy się na boisku, gdzie za parę chwil miał się odbyć mecz między GARBIARNIĄ a DOMOWNIKAMI, ale najpierw wspólne foty . Kurde, żebyście widzieli to chęć walki, to zaangażowanie naszych zawodników to….. to byście się posikali ze śmiechuJ
Dwóch a potem nawet trzech bramkarzy( a i tak puścili bude;-) ) te komentarze typu „a kto mówił że gramy na rożne??” J walka była naprawdę zacięta, a najbardziej podobało mi się jak „nasi” po 5 minutach zaczęli zmieniać barwy skóry, najpierw na czerwony, za moment bordowy, a jeszcze za chwileczkę kolor już był jakby sinyJ no i tekst Kobry –„dajcie mi fajkę!!!!” J pierwsze pięć minut meczu i mamy 1:1 i tu muszę przerwać opowiadanie bo niestety czas mnie i Tadzia gonił i musieliśmy opuścić to naprawdę fajne miejsceL
Reasumując całą ta wyprawę muszę powiedzieć że było naprawdę lepiej niż myślałem.
Pamiętajcie że cała ta radość na twarzach tych wszystkich dzieci była dzięki wam i waszym sercom. Ja osobiście strasznie się cieszę że mogłem tam być widzieć i czuć to, co tam widziałem i przeżyłem. Dziękuję też wszystkim przybyłym, za atmosferę którą stworzyli i podtrzymywali do końca. Mam nadzieję ze jeszcze nie raz tam wrócimy i będziemy się tak samo miło bawić. Serdecznie wszystkim( i tym co byli , tym co wpłacili choćby grosz) DZIĘKUJĘ.
Co bystrzejści spostrzegą że przez cały ten tekst nie wspomniałem o Mikołaju ,który zrobił ogromną furorę, ale to ze skromności którą posiadam od urodzenia
Podziękowania też dla tych co doczytali ten post do końcaJ
Buzia for All
ENTER
Nie będzie to łatwe, bo trudno opisać tę gorącą atmosferę ,która tam panowała, ale spróbuję.
Zaczęło się już w sobotę o 11 rano, spotkaliśmy się w parę osób na parkingu marketu, z którego udaliśmy się na ogromniaste zakupy. Zaczęło się szukanie, wybieranie przebieranie i wszystko co związane z zakupami. Było też sporo zabawy jak zwykle typu „piękny kermit barznta” ale o tym może kiedy indziej
.Zakupy trwały około 2 godzin, potem kasa, potem lekki szok po zobaczeniu sumy
, a potem już do wozów i rozjazd.W tym momencie akcje przeniosę jeden dzień do przodu i zacznę od godziny 11 pod knajpą komisariat.
Jak było miło moim pięknym oczom, gdy zajechaliśmy pod komisariat a tam stało już tyle garbuskówJ
Jak zwykle panował ogromny gwar i zamieszanie, oglądanie zdjęć wcześniej nie widzianych, poznawanie nowych twarzy, wspomnienia i opowieści dziwnej treści

Ale szybko musieliśmy zakończyć ploty i wziąć się za pakowanie giftów.
Robota szła taśmowo i dość sprawnie, a po pakowaniu nadszedł czas aby w końcu wyruszyć do pociech ,które już od samego rana(jak się później okazało) wyczekiwały zapowiedzianych gości.
Nie muszę chyba pisać o wariacjach jakie się działy na całej trasie przejazdu typu gąsienniczka na trzypasmówce, blokada ruchu, klaksony, pozdrawianie przez przechodniów i ogólna radocha jechania w kolumnie. Ups, i tak napisałem
. W końcu o godzinie 12.15 dojechaliśmy.W ogromnym hałasem silników i klaksonów wjechaliśmy na teren domu dziecka w Otwocku.
Na dworku przywitała nas pani dyrektor i zaprosiła do środka, nie dając się prosić każdy wziął pakunków garść i ruszyliśmy do środka. Tych prezentów okazała się cala masa, aż sam nie wierzyłem, że tyle tego. Po wejściu na świetlicę dzieci czekały zniecierpliwione i jakieś takie zawstydzone;-) ale co im się dziwić, sam bym się zawstydził jakbym zobaczył takich dziwolągów, takiego Mikołaja J
Krótkie ale jakże ładne podziękowania od dzieci i od pani dyrektor, moc oklasków i za parę minut wszyscy są już na dworku i podziwiają piękno aut. Oczywiście nie obeszło się bez popisów KOBRY ze swoich strzelających rur, ale na to każdy był przygotowany, bo każdy kto Go zna wie jak on lubi się popisywać

Szybka wymiana zdań między dziećmi i za chwile wszystkie były już na tylnych siedzeniach garbusów gotowych do drogi. Nie było na co czekać, ruszyli. A nas zostawiliL, ale czas kiedy dzieci były na przejażdżce z chłopakami wykorzystaliśmy na pogaduchy z panią dyrektor, o problemach jakie mają w domu dziecka, ale i o chwilach zabawnych. Potem nastąpił dla nas pokaz ośrodka „od kuchni”.
Pani dyrektor oprowadziła nas po całym domu, który wyglądał naprawdę imponująco, a pan…hmmmm…. Nie pamiętam jak miał na imię, ale taki miły pan, opowiedział nam historię tego domu dziecka. Przybliżę wam ją troszeczkę i mam nadzieje że nie pokręcę.
Historia zaczęła się w 1951 roku. Otóż na początku to nie był dom dziecka tylko miejsce gdzie mieszkały dzieci z Korei (czas wojny z Ameryką ).Potem w miarę upływu czasu, zaczęły tam też dochodzić Polskie dzieci i razem z Koreańskimi uczyły się razem w polskich szkołach i tak było do roku 1959, bo w tym właśnie roku zostały już tylko Polskie dzieci i tak jest już do dziś. Niestety od tej chwili nad domem dziecka wisi straszny niepokój, bo urzędasy chcą ich wywalić z tego domu i zrobić sobie(tu nie pamiętam)ale chyba urząd gminy. Nie nazwę tego po imieniu, ale każdy wie jakie słowo ciśnie mi się na usta.
Jeszcze jako ciekawostka powiem czytającym że sam KIMIRSEN(nie wiem jak się pisze poprawnie jego imię) był w tym domu dziecka.
Musze też dodać że cala ta opowieść odbywała się na wielkiej ,pięknej sali w której stały meble z Mariottu(taki znany hotelik)kasynowe, skórzane piękne. Był też ogromny dywan, też z Mariottu po którym dane nam było stąpać
. Dobra koniec opowieści bo właśnie dzieciaki wróciły z przejażdżki. Kurde jakie one po wyjściu z tych autek miały uśmiechnięte mordkiJOczywiście nie obyło się bez zasiadania za kierownicą, trąbienia i naciskania wszystkich dostępnych guziczków pokrętełek i mnóstwa ,mnóstwa pytań.
Po tym wszystkim zostaliśmy zaproszeni na herbatkę, na stołówkę i na zupkę pomidorową (za którą pięknie dziękujemy).na stołówce nieśmiałość dzieci jakby opadła i zaczęły się najróżniejsze rozmowy. Dostaliśmy też do przejrzenia zdjęcia z najróżniejszych wypadów dzieciaków na wycieczki ,obozy, kolonie . po zjedzonym posiłku dostaliśmy do wpisu ogromną książkę pamiątkową do której oczywiście wszyscy się wpisaliśmy, a ktoś napisał nawet sekret, którego wam nie zdradzę

A wreszcie po tym wszystkim znaleźliśmy się na boisku, gdzie za parę chwil miał się odbyć mecz między GARBIARNIĄ a DOMOWNIKAMI, ale najpierw wspólne foty . Kurde, żebyście widzieli to chęć walki, to zaangażowanie naszych zawodników to….. to byście się posikali ze śmiechuJ
Dwóch a potem nawet trzech bramkarzy( a i tak puścili bude;-) ) te komentarze typu „a kto mówił że gramy na rożne??” J walka była naprawdę zacięta, a najbardziej podobało mi się jak „nasi” po 5 minutach zaczęli zmieniać barwy skóry, najpierw na czerwony, za moment bordowy, a jeszcze za chwileczkę kolor już był jakby sinyJ no i tekst Kobry –„dajcie mi fajkę!!!!” J pierwsze pięć minut meczu i mamy 1:1 i tu muszę przerwać opowiadanie bo niestety czas mnie i Tadzia gonił i musieliśmy opuścić to naprawdę fajne miejsceL
Reasumując całą ta wyprawę muszę powiedzieć że było naprawdę lepiej niż myślałem.
Pamiętajcie że cała ta radość na twarzach tych wszystkich dzieci była dzięki wam i waszym sercom. Ja osobiście strasznie się cieszę że mogłem tam być widzieć i czuć to, co tam widziałem i przeżyłem. Dziękuję też wszystkim przybyłym, za atmosferę którą stworzyli i podtrzymywali do końca. Mam nadzieję ze jeszcze nie raz tam wrócimy i będziemy się tak samo miło bawić. Serdecznie wszystkim( i tym co byli , tym co wpłacili choćby grosz) DZIĘKUJĘ.
Co bystrzejści spostrzegą że przez cały ten tekst nie wspomniałem o Mikołaju ,który zrobił ogromną furorę, ale to ze skromności którą posiadam od urodzenia

Podziękowania też dla tych co doczytali ten post do końcaJ
Buzia for All
ENTER
„...W życiu piękne są tylko chwile...” R.R
Ruda napisał(a):yrrak napisał(a):tiaumownie był remis
ja przepraszam że pytam,ale ile nam dokopali?
a tak serio to chyba 3:2
ja i tak jestem zdziwiona ze karetki nie trzeba było wzywac
Ale wynik byl z gory ustawiony i slono oplacony.... Wiadomo, mafia Prusz.... Otwocka
Enterku to ja Cie pochwale
byłes/jestes NAJBARDZIEJSUPRFAJNYM MIKOŁAJEM jakiego w zyciu widziałam
(zwłaszcza z fają w zebach
i dzieciaki z tego co wiem tez były pod wrazeniem
)
byłes/jestes NAJBARDZIEJSUPRFAJNYM MIKOŁAJEM jakiego w zyciu widziałam
(zwłaszcza z fają w zebach ENTER napisał(a):Po wejściu na świetlicę dzieci czekały zniecierpliwione i jakieś takie zawstydzone;-) ale co im się dziwić, sam bym się zawstydził jakbym zobaczył takich dziwolągów, takiego Mikołaja J
Co bystrzejści spostrzegą że przez cały ten tekst nie wspomniałem o Mikołaju ,który zrobił ogromną furorę, ale to ze skromności którą posiadam od urodzenia
ENTER
No faktycznie, co bystrzejsi nie zauwazyli...
A streszczenie super, widac ze z Entera poet
Bylo super

Pozdrawiam
garbatymarcin
a o przejażdżce z dzieciakami niech opowie kto inny
też było zajefajnie 
też było zajefajnie 
GARBIARNIA LUBLIN 
gg: (kontakt usunięty)
(kontakt usunięty)
http://animator.cobra.fm.interia.pl/
Samochód jest jak żona : patrz,podziwiaj ale NIE DOTYKAJ !!!!
gg: (kontakt usunięty)
(kontakt usunięty)
http://animator.cobra.fm.interia.pl/
Samochód jest jak żona : patrz,podziwiaj ale NIE DOTYKAJ !!!!
kobra napisał(a):a o przejażdżce z dzieciakami niech opowie kto innyteż było zajefajnie
Milcz Kobrowski Piracie drogowy
Prawojazdy zdawane w Angli nie powinno byc tolerowane w Polsce
A jeszce z Rudej sie musze posmiac jak wmuszala w biedne dziecko obiadek hihihi Ale potem ladnie sie zrehabilitiwala posprzatala ze stolu i malo tego podczas meczu niczym szatniarka z podstawowki dzierzyla wszystkim kurtki

Barzant napisał(a):to nie było wmuszanie tylko dbanie o Kube-a zreszta on sie nie skarzył tylko wcinałkobra napisał(a):a o przejażdżce z dzieciakami niech opowie kto innyteż było zajefajnie
Milcz Kobrowski Piracie drogowy![]()
![]()
![]()
Prawojazdy zdawane w Angli nie powinno byc tolerowane w Polsce![]()
![]()
A jeszce z Rudej sie musze posmiac jak wmuszala w biedne dziecko obiadek hihihi Ale potem ladnie sie zrehabilitiwala posprzatala ze stolu i malo tego podczas meczu niczym szatniarka z podstawowki dzierzyla wszystkim kurtki![]()