Wskaźnik poziomu paliwa albo i czujnik (elektryczny) nieco zgłupiał i pokazuje mi tak:
- gdy jest pełny - pokazuje prawidłowo,
- do mniej więcej połowy zbiornika pokazuje nadal prawidłowo stan paliwa,
- poniżej połowy - pokazuje że nie ma nic (mimo że jest).
Po zatankowaniu do pełna - cykl się powtarza.
Przez kilka miesięcy zimowych garbus stał bez paliwa w zbiorniku, odbyło sie też płukanie zbiornika.
Czy zwariował wskaźnik, czy raczej czujnik, który zachowuje się tak jakby przy połowie zbiornika dawał nura na samo dno?
Da się z tym jeździć, lecz jest to nieco upierdliwe...
- gdy jest pełny - pokazuje prawidłowo,
- do mniej więcej połowy zbiornika pokazuje nadal prawidłowo stan paliwa,
- poniżej połowy - pokazuje że nie ma nic (mimo że jest).
Po zatankowaniu do pełna - cykl się powtarza.
Przez kilka miesięcy zimowych garbus stał bez paliwa w zbiorniku, odbyło sie też płukanie zbiornika.
Czy zwariował wskaźnik, czy raczej czujnik, który zachowuje się tak jakby przy połowie zbiornika dawał nura na samo dno?
Da się z tym jeździć, lecz jest to nieco upierdliwe...





