Osy

24 czerwca 2011, 12:53
mój dziadek owiną sie folia budowlana i zrzucał gniazdo szerszeni (nie os) kijem do wora. Ale on jest hardcorem starej daty.

Ty mozesz poprostu zadzwonic po straż pozarną. oni sie zajmuja takimi sprawami rónież
Maszerujmy ramię w ramię ku słońcu świata nowego
24 czerwca 2011, 14:03
Pianka poliuretanowa i dla bezpieczeństwa spie.... jak szybko potrafisz a nawet jeszcze szybciej. :D Ewentualnie palnik gazowy. :D

A tak na serio to 998 i oni sobie z tym poradzą w parę minut.
24 czerwca 2011, 14:51
Z takim malym kokonem strazy nie wzywaj. U nas na poddaszu kilka lat temu nie wiem czy to osy czy szerszenie zbudowaly kokon prawie metrowy. W tym przypadku straz musiala przyjechac otepiaja je gasnica potem naciagneli na niego worek i odcieli. Ten maly to byle tyczka stracisz i tyle bron Boze nie probuj podnies wtedy i nie stoj tam. U mnie w garazu buduja co roku wiec walcze mozna by powiedziec regularnie. Osy jak i szerszenie strasznie nie lubia dymu i o ile ja zadymisz beda otepiale. Ale uwazaj jak altanka drewniana zeby jej przypadkiem z dymem nie puscic bo wtedy osy okaza sie juz mniejszym problemem.
Dieser Wagen läuft und läuft und läuft...
24 czerwca 2011, 15:21
To tez wlasnie obawiam sie o domek.
Drewniany, miejscami obejcowany, ogien nie wchodzi w gre.

Znalazlem specyfik do os z rodziny RAID, niby usmierca.
Dziala z kilku metrow.

Gdyby nie krokiew, to bym przylozyl jakas deska.

Na razie sprobuje chemia
Nigdy nie kupuj chińszczyzny (chyba że chodzi o żarcie)

http://www.garbiarnia.com/forum/garage.php?mo…_vehicle&CID=365
24 czerwca 2011, 15:28
Raidy moga pomoc, ale raczej nie usmierca wszystkiego. Ja bym sprobowal raidu, a jak troche padna to do wora i wywalic gdzies daleko
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
24 czerwca 2011, 16:57
W garazu jak zbuduja to wielkosc mniej wiecej taka sama ja u Ciebie radze sobie w ten sposob:
ma cos w rodzaju lapki na muchy tylko wieksze i mocniejsze
stracam to dziadostwo spada na podloge na to rzucam worek foliowy i tlkuke lapka cokoliek probuje sie wydostac spod niego. Ale nie polecam tej operacji wieczorem przy zapalownym swietle.
Z racji tego co pisalem ze walcze z tym co roku mam juz jakas wprawe w tym. Wszelka chemia ma sens ale w mojej opinii bardziej sprawdza sie wewnatrz pomieszczenia. Na zewnatrz na pewno nie bedzie tak skuteczne. Tak jak pisalem strac to dziadostwo jakas tyczna i w nogi nie boj sie ze Cie up..... Zapewne beda w ciezkim szoku :lol:
O ile po straceniu kokon bedzie caly w miare kompletna zawartoscia :wink: wloz do pudla i podrzuc uciazliwemu sasiadowi :lol:
Dieser Wagen läuft und läuft und läuft...
24 czerwca 2011, 17:48
Pewie w cholere.
Rafal, nie widze sensu w tym co proponujesz.
Ja pisalem o przyduszeniu chemia (ale nie liczylbym na to, ze wszystkie w srodku zgina, chodzi tylko zeby na chwile byl spokoj potrzebny do przeprowadzenia dalszej czesci operacji), a potem nadstawieniu worka, oderwaniu tak zeby wpadlo od razu do tego worka, zawiazaniu jak najszczelniej i wywiezieniu jak najdalej. Mozna spalac, ale po co.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
24 czerwca 2011, 17:50
Ale jeśli zgłosisz na straż to nie ma że 'za małe' czy coś oni powinni się tym 'zaopiekować' i problem z głowy bez narażania swojego zdrowia. :P
24 czerwca 2011, 19:49
Tak gerenalnie straz powinna usunac nie chcianych lokatorow altanki. Nie mniej jednak mieszkam w Pl po za centrum miasta i przez lata sam sobie radzilem z tym problemem.
Odnosnie ilosci sztuk jaka tam moze nie odpowiem bo nie jestem ekspertem wtej dziedzinie. Srednia ilosc sztuk zabitych w garazu to okolo 30 sztuk.
Spalanie, zabijanie nie jest humanitarnym rozwiazaniem ale nie sadze ze straz bedzie fatygowac sie zeby intruzow wypuscic do lasu.
Przykladowo po usunieciu kokonu jaki zbudowaly u nas na poddaszu zalali go jakims srodkiem gasniczym. Zostawili tak na kilka minut potem rozwalili na kawalki i zatlukli wszystko co bylo w srodku.
Dieser Wagen läuft und läuft und läuft...
24 czerwca 2011, 20:40
Jak wezwałem straż do gniazda szerszeni na strychu to musiałem zapłacić 12 zyli za chemię którą użyli.
Do takiego gniazdka to wystarczy worek foliowy i kij.
"żyje się po to żeby jeździć, jeździ się po to żeby żyć"
"i nie dyskutuj z głupkiem, bo cię opluje"
"zdrada to przedewszystkim brak szacunku dla samego siebie"
http://www.youtube.com/watch?v=54G6VB6cfNU
25 czerwca 2011, 21:24
Witam
Mam to samo na działce.
Ja biore łopate albo szpadel i strącam to dziadostwo i w nogi .
Po jakimś czasie okło 10 - 15 minut wracam i dobijam to co pozostało na ziemi plus chemia - raid albo co innego.
Najczęściej jest tak ze do tego co strąciłeś nie wracaja ale gromadzą sie spowrotem na miejscu byłej budowli ale niestety woda robi swoje.
Na kniec spryskuje podbitke chemią i mam luzik na sezon i więcej.

Zachować strożność przy strącaniu - dobry bieg i jest ok.

Pozdrawiam.
26 czerwca 2011, 00:18
mialem to samo rok temu, w garazu co mi tam garb stoi. zadzwonilem po straż i wkoncu przyjechali i w 15 min zdieli to dziadostwo. Ale czuje ze w to lato tez nie bedzie łatwo, bo one co roku buduja sobie gniazda :)

← Luźne dyskusje