No bo jest taniej...
A jak komuś auto (choćby nawet zacne )służy nie tylko do mania, ale i do jeżdżenia no to ma chyba znaczenie. Zostawić w oryginale i przejeżdżać jakiś tam dystans, czy zepsuć auto gazem ,ale w zamian przejechać sporo więcej za te same pieniążki -o to jest dylemat . Właśnie kolega świeżo przeżywał -Jeep "szeroki" -auto jak wiadomo do oszczędnych nie należy

.Na początku to oczywiście gaz be, wstyd i w ogóle do dxpu i nie ma mowy. Ale jak benzynka piątaka przekroczyła, a jechało by się tam i ówdzie....a w kieszonce nietęgawo ...No i zagazował. I jakoś nie zauważa pogorszenia osiągów . A zwróciło się szybciutko.
Mnie to raczej zagazowane popierdółki typu Tico śmieszą. Zwłaszcza jak najczęściej "kapelusznik" go dojeżdżający robi jakieś 8000 w roku...
