LPG - parownik

12 października 2011, 22:07
Witam :-)
Jadący na LPG ogór, nagle na skrzyżowaniu zgasł i mimo prób ponownego uruchomienia nie odpalił.Zajrzałem do komory silnika i zobaczyłem bardzo oszroniony parownik.Przełączyłem na benzynę i silnik bez problemu "zaskoczył".(Była "godzina szczytu",więc zakorkowałem to skrzyżowanie bardzo przyzwoicie -wstyd :oops: ) Po jakimś czasie -10 min.- ponownie załączyłem gaz i silnik zaczął pracować bez problemu.
Może ktoś z Was miał takie zdarzenie i wie co było przyczyną?
( Gaz mam podgrzewany sondą w tłumiku.)
Pozdrawiam :-)
tutuj

Sursum corda !
12 października 2011, 22:11
hmm ile km przejechałeś zanim zamarzł parownik ??
długo jezdzisz na gazie ?? ty montowałeś sonde ??
13 października 2011, 08:40
nie wiem jak masz ogrzewany parownik, ale generalnie był za zimny
ja kiedyś przy +35 stopniach stanąłem z zamarzniętym parownikiem (w zwykłym aucie) i pani na stacji benzynowej zrobiła wielkie oczy :shock: jak jej powiedziałem, że potrzebuję wrzątku, bo mi auto zamarzło :lol:
potem się okazało, że pękł wąż z układu chłodzenia i płyn powolutku sobie wyciekał, aż było go za mało, żeby ogrzać parownik-
szybka wymiana węża, dolanie płynu i po problemie :wink:
garbaci górą!!!
13 października 2011, 13:38
Za mało płynu chłodzącego w chłodnicy :-D

A tak na poważnie, tak jak koledzy piszą, przy zbyt niskiej temperaturze na gaz przełączyłeś.
13 października 2011, 14:22
Koledzy nie maja pojecia jak jest rozwiazane podgrzewanie gazu (mimo ze jest napisane) wiec sie mądruja na temat plynu w chlodnicy :) moim zdaniem zamarzanie parownika przy tym systemie podgrzewania jest dziwne.
Maszerujmy ramię w ramię ku słońcu świata nowego
13 października 2011, 14:39
Niee o to chodzilo. Kolega ma calkowicie odmienne rozwiazanie niz wodniaki. Sam parownik nie jest ogrzewany. Znam ten system i dlatego sie nie wypowiadam:)
Maszerujmy ramię w ramię ku słońcu świata nowego
13 października 2011, 18:13
koledzy się nie "mądrują", bo specjalnie podkreśliłem, że nie wiem jak tam się podgrzewa parownik, a opis mojego przypadku przytoczyłem jako miłą anegdotkę :wink:
garbaci górą!!!
13 października 2011, 18:33
suma sumarum wiekszość odpowiedzi to tylko zmarnowane kilobajty na serwerze strony :)
Maszerujmy ramię w ramię ku słońcu świata nowego
13 października 2011, 22:39
A więc wyjaśniam:
-Zdarzenie miało miejsce po przejechaniu 15 km.
-Bezpośrednio przed zamarznięciem,miałem mniej-więcej 10-
cio minutowy postój.
-Zdarzenie wystąpiło po przejechaniu niecałego kilometra od postoju.
-Myślę.że kiedy ponownie uruchomiłem silnik, tłumik był jeszcze wystarczająco ciepły.
-Parenaście dni przed zdarzeniem znajomy gazownik ustawiał mi obroty i skład "mieszanki".Czy mógł wtedy coś spieprzyć? (wtedy były ciepłe dni,a problem się pojawił po zimnej nocy).
-Na wszelki wypadek, korzystając ze ściągi z internetu, ustawiłem sobie ten parownik sam.No i nawet po nocy z temp.ok. 0 st.C.,silnik bez problemu zaskoczył bez przełączania z benzyny,-od razu na gazie.No i parownik nie oszronił się.Śmigam cały czas na gazie i problem się nie pojawia.
-Na wszelki wypadek już kupiłem sobie zestaw naprawczy do parownika,choć nie bardzo wierzę,że tam jest problem.
-Cóś mi mówi, że coś spartolił ten spec.
Pozdrawiam. :-)
tutuj

Sursum corda !

← Pytania i problemy