Polskie prototypy

27 stycznia 2012, 10:18
MrPierre napisał(a):ciśnienie mi skacze w górę

Sugeruje meliske ;)
Ten artykul to kolejny typowy portalowy pierd typu wezmy troche zdjec z dostepnych baz danych, niech do tego Ziutek napisze kilka slow na podstawie wikipedii i czego tam wygoogla i bedzie artykul.

Juz pierwsze zdanie jest perelka
Dziś bez żadnej przesady można powiedzieć, że polski przemysł samochodowy został roztrwoniony.
.
Zastanawiam sie czy to zdanie nie jest przypadkiem ironiczne, czy to nie ma byc naigrywania sie z setek podobnych wypowiedzi o straconych szansach i tym podobnych bzdur, ktore kraza po polskim necie. Zwlaszcza ze pozniej w tekscie stoi normalnie, ze ktoregos tam prototypu nie wdrozono do produkcji, bo byl nietechnologiczny, a koszty tego przewyzszyly by korzysci, a nie opowiesci dziwnej tresci typu ze przyjechal Gomolka i zlosliwie zabronil, bo byl komuchem.

Niemniej fotki ladne
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
27 stycznia 2012, 10:33
qubek napisał(a):
MrPierre napisał(a):ciśnienie mi skacze w górę

Sugeruje meliske ;)

Mam inny sposób. :D Akurat mam remont w domu to idę trochę starą farbę olejną pozdzierać i już jest wszystko w normie. :D
27 stycznia 2012, 10:38
Odnosnie Nysy nagrzebalem sie przy nich na warsztatach skolnych i wiem jedno to g. nie auto. Zuk duzo lepszy. Najgorszy wypust naszej motoryzacji to chyba Tarpan. Nie mam na mysli tu Honkera.
Dieser Wagen läuft und läuft und läuft...
27 stycznia 2012, 12:05
rafaal111 napisał(a):Odnosnie Nysy nagrzebalem sie przy nich na warsztatach skolnych i wiem jedno to g. nie auto. Zuk duzo lepszy. Najgorszy wypust naszej motoryzacji to chyba Tarpan. Nie mam na mysli tu Honkera.
a w czym jest lepszy zuk od nysy? A w czym lepszy od tarpana? Honker to juz zupelnie inne auto, nie ma co porownywac
Maszerujmy ramię w ramię ku słońcu świata nowego
27 stycznia 2012, 20:34
Poziom dziennikarza "tygodnika na każdy temat". Dziś o autach, jutro o aferze w przedszkolu. Typowy bełkot przeznaczony dla dużej ilości odbiorców.
Niestety, niewielu chce poznać bliżej historię polskiego przemysłu. Pojedyncze egzemplarze nigdy nic nowego nie wniosły zwłaszcza, że potencjał produkcyjny był w zasadzie żaden a zarządzanie polegało na przywiezieniu nowego dyrektora w teczce (dziś z nadania partyjnego). Szkoda, że człek nie napisał nic o lakierni w Nysie, o tłoczni a zachciało mu się nowych modeli...
Eeee, denerwuję się tylko. Koniec.

← Luźne dyskusje