Masz racje. Ale jesli sam identyfikujesz swoje upodobania jako odbiegajace od glownego nurtu w danym miejscu i czasie, to przeciez nie mozesz sie dziwic ze czasem beda wzbudzac konrowersje, nie prawdaz?
A sluchanie muzyki ma to do siebie, ze narzucasz tez swoj wybor innym. Tu nie ma zreszta wyjscia, bo np mnie najbardziej dziala na nerwy nie zaden konkretny rodzaj muzyki (niezaleznie od tego czy jest to jeden z "moich" czy wrecz przeciwnie), ale takie siusia siusia, ktore probuje byc niekontrowersyjne, tzn zeby pan z wąsami naprawiajacy pralki mogl przez caly dzien miec dana stacje wlaczona w radyjku na parapecie swojego warsztatu.
Tak wiec znajdz tu panie wyjscie
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.