garbi napisał(a):co do drugiej kwestii; czy jesteś pewien, że przeciętny użytkownik garbusa, z niemiecką książką w ręku, lepiej i za darmo (części !!!) naprawi vw niż profesjonalista, którego doświadczenie jest rzeczą najcenniejszą,
oczywiście, wiedzę podstawową trzeba mieć, ale te samodzielne, poważne naprawy, chyba nie zawsze wychodzą garbuskom na zdrowie,
Nie moge nawet powiedziec, ze sa rozne punkty widzenia. Ty sie po prostu mylisz. Nie obrazaj sie, to jest bardzo powszechny blad. Ale blad. Nie ma takiej rzeczy, ktorej przecietnie inteligentny czlowiek w Garbie nie zrobi (pomijam specyficzna obrobke czesci, ktore mechanicy i tak najczesciej zlecaja podwykonwacom). Owszem moze nie miec czasu i to jest argument zeby oddawac do mechanika. Ale i tak, oddajac mu Garba trzeba sie znac na tym co ON robi. Bo jak go inaczej przypilnujesz? Twoje slowa o profesjonaliscie...to jest straszliwie naiwne to co piszesz. Pomijajac oszustow i partaczy, jakich jest zdecydowana wieszosc, to obcy czlowiek nigdy nie bedzie mial czasu i serca, zeby zrobic przy twoim samochodzie wszystko to i wszystko tak jak Ty bys chcial. Nawet jesli potrafi, to sie mu to po prostu nie oplaca. Na pewno robisz cos przy swoim Garbie i wiesz ile czasu zajmuje zrobienie czegos tak jak trzeba. Gdyby tak robil mechanik, to by zbankrutowl. Albo musial od kazdego klienta brac tyle kasy, ze by sie on (klient) na to nie zgodzil ("przeciez mial pan tylko..."). Dobrzy mechanicy (a jest ich bardzo malo) wykonuja swoja prace dobrze. Ale nie idealnie. I to tez pod warunkiem, ze nie maja akurat zlego dnia.
Mam kolege, z ktorym zawsze pracuje przy Garbach. Poczatkowo zlecal wszystko "profesjonalistom" Dla bezpieczenstwa. Po tym, jak elektryk wzial od niego 100 zl za wymiane cewki (robocizna!!) poszedl po rozum do glowy. Zaczal kombinowac sam. I tak po kolei zaczal robic kolejne rzeczy (lacznie z malowaniem). Ostatnia rzecza, jakiej nie chcial sie dotykac byly hamulce. Ale jak je w koncu rozebral i zobaczyl patenty "zaufanego mechanika"...Ja mam respekt do umiejetnosci niektorych mechanikow. Czasem srubke, z ktora ja sie mecze pol godziny, oni odkrecaja w sekunde. Ale puki co, moje pol godziny jest tansze. Tak wiec, jesli juz musisz oddawac do mechanika, patrz mu na rece. Nie daj sie zbyc. Sam diagnozuj usterki, jak nie mozesz, to stoj przy nim, nie boj sie pytac, drazyc, byc upierdliwym. Nie dawaj sie zbyc. NIGDY PRZENIGDY MU NIE UFAJ! Nawet Atysowi czy Staszewskiemu.
Ale sie rozpisalem

Sorry
Zaznaczam tylko, ze pisze to z perspektywy najbardziej leniwego Garbusiarza na zachodnich rubiezach Warszawy i jednego z najmniej utalentowanych pod wzgledem manualno-technicznym. Jesli ja moge, to Ty tez

I jeszcze jedno: Nigdy nie rozpolawialem silnika. ale juz niedlugo, mam nadzieje....