qubek napisał(a):Wlasnie zalozylem (w sensie jakies 1,5 godziny temu) Dunlopy 165/65. Zobaczymy jak sie beda sprawowac. Problem z moimi Michelinami byl nie tylko rozmiar, ale przede wszystkim wiek, jak wiesz.
Pierwsze wrazenia sa takie, ze pluje sobie w brode ze tak dlugo zwlekalem z kupnem nowych opon. Tzn powod byl taki, ze naprawde chcialem 155/70 i dopiero deraz sie poddalem i zdecydowalem kupic jednak 165/65, ale powinienem to juz zrobic dawno.
Moj samochod nie hamuje zbyt dobrze. Bez przerwy musze szczeki regulowac i w ogole siedza w nich jakie gremliny (co jest dziwne, bo wszystkie, doslownie wszystkie elementy hamulcow byly juz przez te lata wymieniane, wiec one sa jak ta siekiera z opowiesci, co to miala 3 razy wymieniany trzonek i dwa razy ostrze, ale to wciaz ta sama, stara siekiera), ale ogolnie jest on mocno obnizony przodem, twardy i ma wezsze opony z przodu, a to wszystko nie sprzyja hamowaniu. No i fakt, ze predkosci, z jakich hamuje sa czasem duzo wyzsze niz przewidziane przez konstruktorow, a to naprawde robi roznice.
Anyway, na nowych oponach jest jednak znacznie lepiej. Ostatnio juz naprawde bylo zle, na mokrym bardzo trudno bylo kontrolowac (wczesnie sie pojawiajacy) poslizg, a jak sie zrobilo goraco, to hamowaniu i skrecaniu towarzyszyly ciagle piski. To naprawde wkurzajace jak nawet przy dosc lagodnym zwalnianiu piszcza ci opony, a piesi z przejscia pryskaja w panice bo mysla ze ktos sie za bardzo rozpedzil.
To samo pamietam sprzed lat z Poloneza ojca. Czesto uzywki pod koniec swojego krotkiego zycia, mimo ze mialy jeszcze bieznik, to po prostu przestawaly trzymac i piszczaly przy hamowaniu i przy skrecaniu jakby geometria byla zla. Nie wiem czemu. Na logike stara guma jest twardsza.