Dziekujemy wszystkim przybylym. Bylo kilkanascie samochodow plus kilka zalog zastepczakami. Wsrod gosci byli nie tylko ludzie z okolic Warszawy, zrzeszeni i niezrzeszeni, ale tez i niezawodni Rzeszowiacy.
Osobiscie badzo sie ciesze, ze moglem wreszcie pogadac z ludzmi, z ktorymi jakos nie udawalo sie spotkac od miesiecy.
Pokaz zdjec zostal co prawda lekko zmonopolizowany przez jedna osobe, przez co inni (w tym ja

) nie mieli szansy opowiedziec swoich historii, ale przynajmniej byl dobry pod wzgledem tresci i formy

Dzieki zurkowi i barszczykowi ognisko trwalo do poznej nocy. Fajnie tez, ze sprawdza sie wciaz stara prawidlowosc, ze jak sie doda grupe garbusiarzy, ognisko i gitare to wyjdzie dżem. Jak za dawnych lat.
BTW - ten kundelek, ktory sie wokol nas wciaz krecil nie byl lokalnym psem osrodkowym - wrecz przeciwnie. Ktos go wyrzucil z samochodu w piatek i porzucil. Niestety on w Tulowicach zostac nie moze, bo tu psy juz sa i go nie toleruja. Jesli ktos zna kogos kto psa moglby i chcialby przygarnac - tu sa szczegoly:
http://www.garbiarnia.com/forum/viewtopic.php?t=18982