tylny camber compensator garbus

27 października 2012, 09:05
...ale co?
ab0867 napisał(a):
qubek napisał(a): Dlaczego Z-bar ma gowno dawac? Bo za miekki (za mala srednica drazka)?
Nie - ze względu na samą zasadę działania. Skirmunts pisze (znowu http://356enterprises.com/home/?page_id=38 ) tak: "Ta zwiększona podsterowność (przedniej osi) sprawia, że tylko WYDAJE SIĘ, że samochód jest mniej nadsterowny. Fabryczny kompensator nie jest w stanie zapobiec "lewarowaniu" tylnych kół podczas ostrej jazdy na zakrętach, co jest największą wadą osi łamanej..."

Ale oddziel jedno od drugiego. Zwiekszenie podsterownosci zwiazane bylo ze zmniejszeniem sztywnosci tylnych drazkow skretnych (a kilka lat wczesniej - z wprowadzeniem przedniego stabilizatora) a nie z wprowadzeniem Z baru. Jesli twierdzisz ze fabryczny kompensator nie jest w stanie zapobiec 'lewarowaniu", to ja ponawiam moje pytanie "dlaczego?". Odpowiedz "bo wprowadzono bardziej miekkie tylne drazki" nie ma sensu, bo to nie jest bezposrednio zwiazana z pytaniem.
ab0867 napisał(a):
qubek napisał(a):Sway a way robi chybva taki sam (jesli nie ten sam) typ co Empi, tzn napierajacy od dolu na polosie i bez opasek. Uwazasz ze to nie camber compensator/labilizator?
To NIE JEST labilizator. Resor poprzeczny zafiksowany w środku do masy resorowanej (nadwozia/podwozia/bloku napędowego) działa tak samo przy wymuszeniu obustronnym (przejazd oboma kołami jednocześnie przez poprzeczny garb nawierzchni) jak przy jednostronnym (np. przechył na zakręcie, czyli "napór" masy resorowanej na jedno koło, przy jednoczesnym odciążeniu drugiego).
Labilizator działa tylko przy wymuszeniu obustronnym, przy przechyle natomiast nie reaguje - w naszym przypadku trzeba by "odfiksować" środkowe zamocowanie resoru, a "zafiksować" jego końce - wtedy otrzymamy fabryczny kompensator Porsche 356B, który JEST labilizatorem. Właśnie ze względu na lużny środek labilizator taki podczas przechyłu prawie nie pracuje - wybacza się, jakby faluje, ale nie przejmuje obciążenia. Natomiast przy obciążeniu obustronnym owszem - bo środek resoru, choć nie ma tam zamocowania, i tak oprze się o blok napędowy.

Hola hola! To ja czegos nie rozumiem. Zadaniem camber compensatora jest wejsc do akcji gdy wystapi ugiecie zawieszenia z jednej strony i nie wchodzic (lub wchodzic w mniejszym stopniu) do akcji gdy wystapi obustronne ugiecie (to ostatnie nie dotyczy Z bara). Odwrotnie niz piszesz. To, co opisujesz to wlasnie zwykly resor.
Przymocowania camber compensatora po srodku nie przeszkadza jego dzialaniu (o ile nie jest w ogole niezbedne), o ile jest odpowiednie, tj. zapewnia odpowiednia swobode obrotu. CB nie zapewnia bo jest zbyt uproszczone.
W takim wypadku nie wiem co rozumiesz pod pojeciem "labilizator"
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
27 października 2012, 13:43
qubek napisał(a): Zwiekszenie podsterownosci zwiazane bylo ze zmniejszeniem sztywnosci tylnych drazkow skretnych (a kilka lat wczesniej - z wprowadzeniem przedniego stabilizatora) a nie z wprowadzeniem Z baru.
Błąd - wprowadzenie Z baru W POŁĄCZENIU ZA ZMIĘKCZENIEM DRĄŻÓW działa identycznie jak wprowadzenie stabilizatora przednieego albo powiększenie średnicy stabilizatora już istniejącego. Kiedy VW zdecydował się w 67 na wprowadzenie Ausgleichsfeder, dziwiono się dość powszechnie dlaczego fabryka po prostu nie powiększyła średnicy przedniego stabilizatora (prościej, taniej, skutek ten sam). Odpowiedzi na to pytanie nie udzielono. Można się co najwyżej domyślać, że obawiano się, iż użytkownik odczuje spadek komfortu jazdy - stabilizator w pewnych okolicznościach powoduje jednak spadek zdolności wybierania nierówności, im sztywniejszy (grubszy) - tym bardzej. A trzeba wiedzieć, że Garbus uchodził wtedy w Niemczech za jeden z najlepiej resorujących samochodów w swojej klasie.
qubek napisał(a):
Jesli twierdzisz ze fabryczny kompensator nie jest w stanie zapobiec 'lewarowaniu"
Ależ ja tak nie twierdzę - przytoczyłem tylko dość powszechne w środowisku zajmującym się rasowaniem samochodów w tamtej epoce opinie.
qubek napisał(a): ja ponawiam moje pytanie "dlaczego?"
Moim zdaniem autorzy tych opini uważali tak dlatego, że efekt operacji z Z-barami uznali za zbyt słaby.
qubek napisał(a): Odpowiedz "bo wprowadzono bardziej miekkie tylne drazki" nie ma sensu


Wrecz przeciwnie - ma sens.

Funkcjonuje natępujący ciąg logiczny:
1. Mamy oś łamaną i nie możemy tego zmienić.
2. Negatywne reakcje osi łamanej ("lewarowanie")możemy zmnimalizować zmniejszając nadsterowność samochodu.
3. Zmniejszyć nadsterowność samochodu możemy poprzez zmianę proporcji obciążenia osi przedniej i tylnej samochodu w zakręcie - zwiększyć udział osi przedniej w przenoszeniu obciążenia, a zmniejszyć udział tylnej.
4. Zmienic proporcje j.w. mozemy przez zwiększenie sztywności skrętnej zawieszenia przedniego/zmniejszenie sztywności skrętnej zawieszenia tylnego.
5. Decydujemy się na zmniejszenie sztywności sktrętnej tyłi.
6. Aby zmniejszyć sztywność skrętną tyłu, WPROWADZAMY MIEKKSZE DRAZKI SKRETNE. (miekksze elementy resorujace to nie tylko oslabienie reakcji pionowej, ale tez reakcji skrętnej)
7. Niestety nie mozemy na tym poprzestać, albowiem pozostalismy z opuszczonym niemozebnie tyłem samochodu.
8. I teraz najważniejsze - zeby podniesc z powrotem tył i przywrócic jego normalna zdolnosc do przenoszenia obciązenia pionowego, nie psując efektu, który z takim trudem uzyskalismy, musimy zastosować coś, co usztywni zawieszenie w kierunku pionowym, ale nie wpłynie na sztywność skrętną. I tym czyms jest właśnie labilizator (w przypadku fabrycznego garbusa - w postaci Z-baru), a zdanie poprzednie - jego definicją, której się domagałeś.
qubek napisał(a):
Zadaniem camber compensatora jest wejsc do akcji gdy wystapi ugiecie zawieszenia z jednej strony i nie wchodzic (lub wchodzic w mniejszym stopniu) do akcji gdy wystapi obustronne ugiecie

Tu podajesz sposób działania STABILIZATORA. Labilizator działa odwrotnie. Zastanów się jeszcze raz na spokojnie.

A Camber Compensator jaki probowałeś założyć do swojego auta to jest temat na zupełnie inne opowiadanie - wspolny dla niego i Z-bara jest tylko nadrzedny, jakze szlachetny cel - zeby Garbus lepiej chodził w zakrętach :)

P.S. Może powinienem jeszcze dodać, że ci, co wymyślili CC z uszami i uchwytami, nie przyjęli do wiadomości punktu 1) powyżej. ;-)
27 października 2012, 14:19
Sluchaj, nie wiem jak jest w Porsche, ale Z bar w Garbusie nie dziala tak, jak opisujesz.
W normalnym polozeniu Z bar "nie dziala". On wcale nie podnosi samochodu. Mozesz go wyjac (co wiele osob czyni) i samochod bedzie stal dokladnie tak samo. On wchodzi do gry dopiero, gdy samochod mocno sie ugnie (czy to na zakrecie, czy to pionowo w dol). No chyba ze go przerobisz.

Wlasnie dlatego za zwiekszenie podsterownosci w Garbie pod koniec lat 60tych odpowiada tylko wprowadzenie bardziej miekkich tylnych drazkow. Z bar wprowadzono albo jako dodatkowo sprezyne, niwelujaca negatywne efekty miekszych drazkow przy duzych obciazeniach/ugieciach (ale nie w normalnych warunkach), albo jako dodatkowe, niezalezne zabezpieczenie przed podwijaniem kol, albo i jedno i drugie.

BTW - ad punkt jeden, to ja rowniez go, tak na marginesie, nie przyjalem do wiadomosci i mam mocne postanownienie wywalic os lamana przy najblizszej okazji. Skoro sam VW oferuje duzo lepsze, w wiekszosci wypadkow tylne zawieszenie to grzech z tego nie skorzystac i bawic sie z jakimis plastrami na syfa (choc oczywiscie nie neguje sensownosci takiej zabawy, jesli komus zalezy na zachowaniu zgodnej z historia konstrukcji samochodu).
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
27 października 2012, 15:06
qubek napisał(a): Sluchaj, nie wiem jak jest w Porsche, ale Z bar w Garbusie nie dziala tak, jak opisujesz.
W normalnym polozeniu Z bar "nie dziala". On wcale nie podnosi samochodu. Mozesz go wyjac (co wiele osob czyni) i samochod bedzie stal dokladnie tak samo. On wchodzi do gry dopiero, gdy samochod mocno sie ugnie (czy to na zakrecie, czy to pionowo w dol). No chyba ze go przerobisz.
Wlasnie dlatego za zwiekszenie podsterownosci w Garbie pod koniec lat 60tych odpowiada tylko wprowadzenie bardziej miekkich tylnych drazkow. Z bar wprowadzono albo jako dodatkowo sprezyne, niwelujaca negatywne efekty miekszych drazkow
No i bardzo dobrze opisałeś "organoleptyczne" działanie Z-bara :) co nie jest w niczym sprzeczne z tym co wyżej napisałem o labilizatorze - wymuszenie obustronne: działa ; wymuszenie jednostronne: nie działa (a w stabilizatorze odwrotnie). W Porsche jest tak samo.


qubek napisał(a): albo jako dodatkowe, niezalezne zabezpieczenie przed podwijaniem kol, albo i jedno i drugie.
Nie - nie jedno i drugie: Z -bar zmiejsza podwijanie tylko i wyłącznie w jeden, pośredni sposób - jako jeden z elementów układu zmniejszającego nadsterowne zachowanie samochodu.
qubek napisał(a):
BTW - ad punkt jeden, to ja rowniez go, tak na marginesie, nie przyjalem do wiadomosci i mam mocne postanownienie wywalic os lamana przy najblizszej okazji. Skoro sam VW oferuje duzo lepsze, w wiekszosci wypadkow tylne zawieszenie to grzech z tego nie skorzystac i bawic sie z jakimis plastrami na syfa (choc oczywiscie nie neguje sensownosci takiej zabawy, jesli komus zalezy na zachowaniu zgodnej z historia konstrukcji samochodu).

Tak jest - to już jest właśnie kwestia całkowicie subiektywna. Dla mnie Garbus z IRS-em to już nie jest prawdziwy Garbus, to już nie jest to ukochane dziecko z Down'em (trudno żeby nie miał Downa - Porsze, kiedy go robił, miał koło 60-ki :-D )
27 października 2012, 15:20
Ale przeciez Z-bar zmniejsza podwijanie w bardzo bezposredni sposob, najbardziej bezposredni jak sie da - laczy jedna polos z druga i jak jedna pojdzie za bardzo w dol, to ciagnie druga do gory.
I to jest tez odpowiedz na twoje drugie stwierdzenie, w ktorym twierdzisz ze camber compensator czy tez Z bar nie dziala przy wymuszeniu jednostronnym - no przeciez dziala: Jak pociagniesz jedno kolo w dol, to on pociagnie drugie kolo do gory. Stabilizator - Jak pociagniesz jedno kolo w dol, to on pociagnie drogie tez w dol. Oba dzialaja przy "jednostronnym wymuszeniu" tyle ze w przeciwny sposob.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
27 października 2012, 15:41
Qubek, po tej wymianie to ja już moge tylko jedno napisać - uwierz mi na słowo, jeśli chcesz, a jeśli nie, to Twoja broszka.

Pozdrawiam! :D
27 października 2012, 16:04
Ja bym bardzo chcial Ci uwierzyc, ale to co piszesz przeczy troche temu, co mozna zobaczyc np wchodzac pod wiszacego na podnosniku Garbusa. :)
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
27 października 2012, 16:18
No to jest pat, bo ja ani nie mam specjalnie rozwiniętych zdolności pedagogicznych, ani cierpliwy nad miarę nie jestem - mea culpa! :cry:

Ale jeśli jest wola wiary, to może chociaż przyznasz, że ogląd garba od spodu - nawet połaczony z szarpaniem za drążki - to jednak troszkę przymało, żeby zrozumieć jak działa samochód ? :?

← Pytania i problemy