Nie sypią soli, bo szkoda drzew. I tak chcieli ludzie

12 grudnia 2012, 07:38
http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,13…o_szkoda_drzew_.html


Bierzcie przykład z warszawskiego Żoliborza, który zimą woli być biały, żeby wiosną i latem mógł pozostać zielony. W tym roku po raz pierwszy służby miejskie nie solą na ul. Czarnieckiego podczas mrozów i opadów śniegu.
To na razie tylko eksperyment i nawet na skalę dzielnicową niesolenie jednej tylko ulicy znaczy jeszcze bardzo niewiele. W dodatku musiały minąć dwa lata usilnych starań grupy zaangażowanych żoliborzan, żeby urzędnicy w ogóle na to poszli.

A jednak można mówić o małym przełomie w naszym mieście. Najważniejsze, że ta inicjatywa wyszła od samych mieszkańców. Wielu z nas ma już bowiem dosyć chodzenia po słonej brei i zniszczonych butów (nasze psy ich nie mają, więc muszą cierpieć o wiele bardziej). Coraz bardziej niepokoi też stan przyulicznej zieleni - drzewa usychają, bo ziemia wokół nich nasiąka solanką, leżą też pryzmy zanieczyszczonego śniegu.

Ile kosztuje solenie i odśnieżanie? Grube miliony

I wreszcie sprawa niebagatelnych kosztów walki z zimą, które ponosi każda z 18 dzielnic, a osobno Zarząd Oczyszczania Miasta. Jego rzeczniczka Iwona Fryczyńska poinformowała wczoraj, że od początku tego sezonu odśnieżanie i zapobieganie gołoledzi na jezdniach kosztowały ok. 8,5 mln zł - było 11 akcji, w tym siedem większych. Dla porównania do 9 grudnia zeszłego roku miasto wydało na ten cel 800 tys. zł (tylko trzy akcje). Poprzednia zima okazała się dla budżetu miasta wyjątkowo łaskawa, bo w śniegu na jezdniach i chodnikach głównych ulic utopiliśmy "tylko" 45,3 mln zł (w sezonie 2010/11 - 90 mln, a 2009/10 - aż 110 mln zł).

Wiadomo, że na głównych ulicach nie powinno się oszczędzać na bezpieczeństwie zimą, ale przykład małej ul. Czarnieckiego powinien być inspirujący dla pozostałych dzielnic, które zmagają się właśnie z dużymi problemami budżetowymi. Na Żoliborzu obliczono, że samo tylko płużenie 1 km kw. jezdni kosztuje jednorazowo 30 zł, a płużenie z posypywaniem solą to już wydatek 190 zł za km kw.

Nowy problem: jak powiadomić ludzi o zmianie?

Mimo to urzędnicy z Żoliborza bronili się przed zmianami, jak tylko mogli. Straszyli zalewem skarg od niezadowolonych mieszkańców, pozwami za połamane nogi i zniszczone w stłuczkach samochody. Dzielnicowe konsultacje na temat niesolenia ul. Czarnieckiego zorganizowano dopiero pod koniec ostatniej zimy, ale ich wynik był jednoznaczny: 73 głosujących opowiedziało się za tym, by śnieg tylko płużyć lub zamiatać, 28 - by nadal używać soli. Ostatnio w żoliborskim wydziale ochrony środowiska powstał nowy problem: jak na wszelki wypadek powiadomić mieszkańców ul. Czarnieckiego, że solenia już nie będzie. Radni, którzy - co ważne - przyklasnęli eksperymentowi niezależnie od przynależności klubowej i partyjnej, podpowiadali urzędnikom, że można skorzystać z usług poczty. Od rana we wtorek mają być roznoszone ulotki do skrzynek lokatorów.

A przecież na ul. Czarnieckiego, która łączy ul. Krasińskiego z pl. Inwalidów, obowiązuje ograniczenie prędkości do 30 km na godz., są też progi spowalniające jazdę. Przejeżdżam więc tamtędy niespiesznie i oto, co widzę: po pierwszych opadach i mrozach w tym sezonie jezdnia jest pokryta niewielką warstwą rozjeżdżonego śniegu. Chodniki są białe, ale i tak na pewnych odcinkach nie da się z nich korzystać, bo dzielnica zleciła ich remont akurat późną jesienią. Wszystko więc rozkopane.

Kibicuję temu białemu szaleństwu na ul. Czarnieckiego i liczę, że "stop" soleniu bocznych uliczek powiedzą też mieszkańcy innych dzielnic. Czy rzeczywiście ich jezdnia musi być czarna przez całą zimę? Najwyższy czas skończyć z tym szkodliwym i kosztownym mitem.

skandal!
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
12 grudnia 2012, 08:02
Hańba!
Maszerujmy ramię w ramię ku słońcu świata nowego
12 grudnia 2012, 16:28
I tak powinno być wszędzie , po białym też można jeździć.

← Luźne dyskusje