Nie, to wcale nie jest banalne pytanie.
Po pierwsze, wydaje mi sie ze widzisz problem w stosowaniu bezdetkowej opony plus detka. Nie ma takiego problemu, tak sie normalnie robi.
Po drugie, widzisz problem - i tego juz kompletnie nie rozumiem - w stosowaniu detek w obnizonym samochodzie. Czemu?
Po trzecie to, czy felga jest dostosowana do opon bezdetkowych bez detki zalezy od tego, jak wyglada miejsce, na ktorym jest osadzona opona w srodku. Jesli opona siedzi w takim rowku i jest trzymana od wewnatrz przez odowiednie przetloczenie obreczy to okej. Jesli nie, to tez bedzie okej.... dopoki opona nie odklei sie od rantu. I tu tkwi gwozdz programu. Nigdy nie wiesz jak dlugo pojezdzisz, zanim to sie stanie. Raf jezdzi juz sporo i nie mial problemu. Mozna tak jezdzic do usranej smierci. A moze Ci zleciec po 100 kilometrach. Wtedy masz pufff i nagle kompletny brak powietrza. Nieciekawe, zwlaszcza ze najwieksze prawdopodobienstwo wystapienia tego zjawiska jest na zakrecie.
Ja w swoim '66 (felgi pieciosrubowe z dziurami, wystepujace w Garbie tylko w latach '66 i '67, troche dluzej w typ3) mam czesc felg dostosowaych do opon bezdetkowych, a czesc nie. To by wskazywalo na to, ze wiadomosci podane przez Jezewskiego nie sa calkowicie kompletne w tym zakresie. Innymi slowy - sa bezuzyteczne i trzeba kazda felge sprawdzac osobiscie.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.