AAAAAA

14 sierpnia 2003, 16:06
byłem u blacharza...tak mi posuł humor, jak dawno nikt.
Fachowcem jest dobrym-podnosił mi drzwi. Ale wogóle stwierdził, żebym sprzedał to auto. Generalnie jest dużo rdzy i zgnilizny, kanałów grzewczych to w sumie nie ma ;), jak puknął lekko młotkiem posypało się aż miło. Kurcze co tu robić? Szukać nowej karoserii?? Nie chce mi się...już ją polubiłem a że się sypie cóż, w każdym razie robota przed zimą jest. W zasadzie mam też do wymiany błotniki z lewej strony, bo są już słabe, ale te kanały to istny kanał...kurde dodajcie mi otuchy...czy fachowcy wam też mówią, ze "nie no Panie uciekaj Pan od tego auta!" :?:
14 sierpnia 2003, 16:11
Przyznam że nikt nigdy nie proponowal mi żeby garba sprzedać.Ale nie łam się.Czy gość mówił ile naprawa moze kosztować?
14 sierpnia 2003, 16:18
Liczyliśmy to wspólnie, za kapitalny remont nadwozia (rozebranie, części, spawanie, lakier całego nadwozia) wyszło mniej więcej 7000...wiesz w sumie to mogłem się z tym liczyć, głównym atutem mojego jest silnik, a blacha była nienajlepsza...ale co chcieć od auta które kosztowało 3 tysie? A ja akurat nie miałem więcej, poza tym, może lepiej remontować swoje autko samemu, a nie ufać zapewnieniom, że był cały robiony 2 lata temu?
W każdym razie napewno muszę robić te kanały, tam jest cienko-to pewnie wyjdzie mnie z 1000-1500-a tu raczej jest mus. Inne rzeczy to nadżerki w różnych miejscach, no i plus jeszcze te dwa błotniki.
14 sierpnia 2003, 16:31
To jedna sporo kasy,ale też jestem zdania że jak sa zrobisz to tylko wtedy będziesz pewny swojego samochodu.
Bądż wytrwały.
Pozdrawiam
14 sierpnia 2003, 18:03
kanał nowy z tego co mi wiadomo, to koszt jakeś 300-350 za strone, czyli za same kanały w 1000 ze wspawaniem się wyrobisz, a reszta to stanowczo za drogo, jak będziesz miał chęć to pojedziemy któregoś dnia tam na końskie co ci już mówiłem i się dowiesz .gwarantuje że bedzie wiele taniej
zresztą i tu w wawie mam takiego nie drogiego człowieka. pozdro. a remąt to lepiej zostawić na koniec zimy, niech jeszcze powyłazi co ma powyłazić.
„...W życiu piękne są tylko chwile...” R.R
15 sierpnia 2003, 10:00
chętnie się przejadę, a co do tego że lepiej po zimie...może to i racja...
18 sierpnia 2003, 20:19
ja tak nie w temat. bylem wczoraj z moim garbem i goscia (zatargalem bidnego na linie). On ma do sprzedania za 17 000 takiego garba ze normalnie mucha nie siada sam robil go od podstaw. wszystko orginalne. wiec jak ci gosc powiedzial remont za 7 000 to o wiele za duzo mi sie wydaje choc autka nie widzialem wiec roznie moze byc
19 sierpnia 2003, 12:59
Hehehe był też taki, który mi rzucił cenę 9000 ale on nie podszedł mi wogóle. W sumie to widziałem i droższe garby. A 7000, jeżeli bym miał wolne to wpakował bym odrazu-pod warunkiem, że zrobione by było wszystko na cacy. A tak chyba będę go musiał robić stopniowo. Swoją drogą przeglądałem wczoraj w jakimś garbusowym piśmie, jak pewien Francuz zrobił swojego Garba. Kupił go 20 lat temu, będąc na studiach. Wtedy też nie miał za dużo kasy...a autko przeszło do tej pory 2 kapitalki. Wyglądał imponująco. W zasadzie wniosek płynął z tego, że Garba zawsze można ulepszać czy poprawiać. Pomijam już fakt, że po prostu trzeba o niego dbać na codzień, kupować mu papucie na zimę i lato, dawać jeść itede :D
Cóż, ja bym chciał by mój Garbik doczekał ze mną naprawdę sędziwego wieku...w świetnej formie oczywiście.
19 sierpnia 2003, 18:56
no ale blache trzeba pilnowac zeby sie za bardzo nie posypala
25 sierpnia 2003, 18:07
Trudna sprawa. Może być trudno, ale ja bym się nie zniechęcał.

Ja przyznam, że (chyba w tym samym miejscu) też usłyszałem, że mojego Garba nie opłaca już się remontować bo wszędzie rdza i próchno.

Ja postanowiłem jednak tak bardzo się tym nie stresować. Cóż, są to auta stare, powoli można w nich coś robić, a na pewno wiem, że mi się na trasie nagle nie rozsypie w proch. I to jest najważniejsze. Jeżeli specjalista spojrzy to zawsze stwierdzi, że coś jest nie tak.

Liczy się tylko miłość, a mówią, że miłość jest ślepa. Ale trudno, ja wolę kochać swojego takim jakim jest, a nie za to, że jest kompletnie wyspawaną pustą beczką. Dzięki temu też ma odrobinę charakteru.

Oczywiście powoli trzeba nad nim też pracować, bo się może obrazić, że o nim zapomnieliśmy. ;)
26 sierpnia 2003, 00:38
dzięki za słowa otuchy...:) zgadłeś, to Waldek ze Złotego Rogu mnie trochę przeraził, ale ja cóż, na razie się tym nie przejmuję i planuję dalej jeździć i powoli go robić...chyba każdy z nas myśli podobnie ;)?
A miłość cóź faktycznie...masz rację :lol:
26 sierpnia 2003, 09:40
Te kanaly za 300-350 zł za strone to te przy progach przy drzwiach??? Rany, ja musze to zrobic niedługo!!! Zbankrutuje!!!
27 sierpnia 2003, 17:47
garbaty napisał(a):Trudna sprawa. Może być trudno, ale ja bym się nie zniechęcał.

Ja przyznam, że (chyba w tym samym miejscu) też usłyszałem, że mojego Garba nie opłaca już się remontować bo wszędzie rdza i próchno.

Ja postanowiłem jednak tak bardzo się tym nie stresować. Cóż, są to auta stare, powoli można w nich coś robić, a na pewno wiem, że mi się na trasie nagle nie rozsypie w proch. I to jest najważniejsze. Jeżeli specjalista spojrzy to zawsze stwierdzi, że coś jest nie tak.

Liczy się tylko miłość, a mówią, że miłość jest ślepa. Ale trudno, ja wolę kochać swojego takim jakim jest, a nie za to, że jest kompletnie wyspawaną pustą beczką. Dzięki temu też ma odrobinę charakteru.

Oczywiście powoli trzeba nad nim też pracować, bo się może obrazić, że o nim zapomnieliśmy. ;)

Moj sie obrazil po prawie 2 latach remontu przejechaniu kilkunastu kilometrow bez hamulcow gdy juz byl prawie gotowy i myslal ze juz pojezdzi - wzialem sie za zawieszenie i mnie skarcil mam, teraz ladna blizne na srodku czola 2 szwy i troche strachu
27 sierpnia 2003, 19:00
No to współczuję. Sam się tego bardzo boję, bo nie ma nic gorszego niż awaria hamulców.

Jeszcze w zasadzie zostaje ręczny... ale jak ten nie zadziała (albo zadziała za krótko) może być nie dobrze.

Mam nadzieję, że się nie zniechęciłeś bardzo do Garbusów? :wink:

← Pytania i problemy