byłem u blacharza...tak mi posuł humor, jak dawno nikt.
Fachowcem jest dobrym-podnosił mi drzwi. Ale wogóle stwierdził, żebym sprzedał to auto. Generalnie jest dużo rdzy i zgnilizny, kanałów grzewczych to w sumie nie ma
, jak puknął lekko młotkiem posypało się aż miło. Kurcze co tu robić? Szukać nowej karoserii?? Nie chce mi się...już ją polubiłem a że się sypie cóż, w każdym razie robota przed zimą jest. W zasadzie mam też do wymiany błotniki z lewej strony, bo są już słabe, ale te kanały to istny kanał...kurde dodajcie mi otuchy...czy fachowcy wam też mówią, ze "nie no Panie uciekaj Pan od tego auta!" 
Fachowcem jest dobrym-podnosił mi drzwi. Ale wogóle stwierdził, żebym sprzedał to auto. Generalnie jest dużo rdzy i zgnilizny, kanałów grzewczych to w sumie nie ma