Rada dla "zielonego"

7 kwietnia 2005, 22:55
Witam serdecznie wszystkich Garbusiarzy.... i proszę o radę...

O kilku ładnych lat mam świra na punkcie Garbatego autka, co oczywiście przekłada się na chęć posiadania takowego :) Niestety z pewnych przyczyn, o których zaraz napiszę Garba nie mam po dziśdzień....

Moim problemem jest brak wiedzy i umiejętności związanej z motoryzacją, przez co przy Garbie nie umiałbym za wiele zrobić....
Mam jednak kumpla, który na autach zjadł zęby oraz zaprzyjaznionego blacharza-mechanika-lakiernika....

Oto sedno sprawy
1.Czy myslicie, że kupno Garba w 100% do remontu i wykonanie wszystkiego pod okiem kolegi da mi szansę żeby sie nauczyć wszystkiego (kwestię blachy oczywiście zostawiłbym specjaliście)....
2. Jeśli na pierwsze pytanie odpowiecie tak, to czy rzeczywiście kupić złoma do remontu i odrestaurować go czy kupić w niezłym stanie i robić na bieżąco to co trzeba

Z góry serdeczne dzięki za odpowiedzi
Z garbatym pozdrowieniem
m.
7 kwietnia 2005, 23:40
To zalezy jak na to patrzec...

Jak ja kupilem garba to niezabardzo sie znalem na mechanice itp ale nieprzejalem sie tym specjalnie.
Niema sie co bac, z autem a tymbardziej takim jak garbus trzeba pogadac, zapoznac sie, nauczyc, podniesc klape i poogladac gdzie co jest. Jak ma sie ksiazki to poczytac, a jak sie czegos niewie lub ksiegi niewystarczaja to pytac, pytac i jeszcze raz pytac.

Ja uwazam ze trzeba samemu sie za to zabrac. Czy zrobisz to z pomoca kolegow czy sam to juz zalezy od Ciebie jak sie czujesz na silach.
Osobiscie, po kupnie garba wstawilem go do warsztatu na przeglady i takie tam dorbiazgi. Zeby bylo bezpiecznie, dobrze dla garba i kierowcy. Pozniej z biegiem czasu zaczalem sam kombinowac, zagaladac, ogladac, to tu pomacac i w rezultacie cos tam przestawilem, tam mnie koplo ale to samo zycie. Jak cos bylo nietak, pytalem na Garbiarnii, przegladalem ksiazki po tysiac razy i nic z tego nierozumialem. Wkoncu czlowiek sie uczy, nabiera doswiadczenia i oglady z tym wszystkim. Po to sa rowniez zloty aby pogadac przy piwku i ognisku z kielbaskami o tym co wolno a czego nie itd. i napewno garbate kumpele i kumple uswiadomia. To ze po wypiciu nieokreslonej liczy piw wszystko zapomnisz to juz inna bajka.

Garbus, mechanicznie jest dosc latwy w obsludze i naprawde w krotkim czasie mozna sie wiele nauczyc i poradzic sobie na trasie lub pomoc innemu garbatemu.

Na koniec, wszystko zalezy od Ciebie...

Pozdrowka i trzymam kciuki ze juz niedlugo znajdziesz swojego wymarzonego Garba...

Pozdrowka
@ : (kontakt usunięty)

Trzymajcie sie ZdroVWo i KoloroVWo !!!!
8 kwietnia 2005, 08:06
W istocie najlepiej jest robić wszystko samemu, choć nie wszystko umiemy, ale warto by ktoś to dla nas zrobił

trzeba inukać takiego czegoś przy kupnie jak samochód zrobiony, po pierwsze nie będzie zrobiony jak chcemy, czyli po naszemu a po drugie może się okazać że wszystka rdza kryje się pod pięknym lakierem

ja nie kupowałbym kompletnego złoma, ja kupiłbym coś za około 2000 po to by jeszcze jeździł a wszystko trzeba robić stopniowo

podam mój przykład:
Gabi 1302 kupiłem za 1850zł, włożyłem już około 2500-3000 i robię wdszystko stopniowo a cały czas jeżdżę, wydaje mi się, że takie wyjście jest najlepsze bo daje największą frajdę z tego hobby
VW1200 '61
VW Bus '77
VW1302 '72 (odjechał do Szwajcarii)
VW1300 '73 - wraca do życia
VW1300 '81 R.I.P.

Zdjęcie nie zachowało się
8 kwietnia 2005, 08:46
rzeczywiście, całkowity brak wiedzy nie przeszkodzi ci w użytkowaniu Garba i stopniowym uczeniu się wszystkiego:) Ale podstawą będzie oczywiście pytanie znajomych, zaglądanie do książek i szukanie po necie co i jak..

Na pierwszego Garba nie polecałbym całkowitego złomu, w którym trzeba zrobić wszystko żeby w ogóle jeździl. Garbusek to auto, które trzeba poznać i paru rzeczy się o nim dowiedziec - a to przychodzi z czasem, szkoda więc byłoby popełnić pewne błędy i później ich żałować. Jak kupisz samochodzik który jeździ, ale będzie trzeba trochę nad nim usiąść - to chyba najlepsze rozwiązanie na sam początek. A jak jużbędziesz miał co nieco w głowie na temat tych samochodów, można się zabrać za remont od podstaw :)
www.pinstriping.no
8 kwietnia 2005, 11:13
Kompletny złom to chyba tez troche bez sensu, gdyż możesz się szybko zniechęcić jeśli długo nie będzie na chodzie. Popieram przedmówców.
www.kaferklub.com
8 kwietnia 2005, 11:27
I żeby nie był przez poprzedniego właściciela wyposażony w liczne "patenty" różnego rodzaju, bo więcej czasu poświęcisz na rozgryzanie idei przyświecającej tym konstrukcjom niż na poznawanie Garbatej techniki.
Tomek Mazurowski '83 + Ogr '77 & Peloponez '78 - pojechał na szrot-szkoda
Starogard Gdański
8 kwietnia 2005, 12:23
Serdeczne dzięki wszystkim , którzy odpisali

Zacząłem rozważać kupno Garba na chodzie, tylko mam pewne obawy....
Jeśli kupię auto za powiedzmy 3-6 tyś. to czy nie okaże się że będę dokładał do niego w nieskończoność i dołożę dużo więcej niż kupiłby złom i zrobiłbym go od podstaw....

Czy kupno Garba za 3-6 tyś. da mi możliwość spokojnej jazdy i przy okazji poznawania tej maszyny przez drobne naprawy

Oczywiście cena nie musi być tu wsprost proporcjonalna do stanu, ale chyba wiecie co mam na myśli.....
8 kwietnia 2005, 12:29
jeżeli doszedłeś do wniosku, że szukasz Garba na chodzie, ale takiego, w którym będzie jeszcze co robić - to nie szukaj za 3-6 tyś, tylko raczej do 3tyś złotych. wtedy rzeczywiście To co dołożysz będzie opłacalne, a Garbus może się trafić porządny za tą kasę.
www.pinstriping.no
8 kwietnia 2005, 13:19
Kupno garba w cenie 3-6 tys. da Ci mozliwosc spokojnej jazdy, drobnych napraw lub regulacji, a przy okazji powoli bedziesz mogl sie uczyc i nabierac doswiadczenia bez powazniejszych awarii... ale musisz uwazac co kupujesz bo czasem taki za 3 tys. posluzy dluzej niz wypicowany za 6 tys... a czasem moze byc odwrotnie.
Zorietuj sie co musisz sprawdzic kupujac garba, jak masz znajomego garbusiarza to zabierz go ze soba, ta druga osoba zawsze patrzy innym okiem, Ciebie w takiej chwili moga pochlonac emocje i mozesz wiele istotnych rzeczy przeoczyc.
Niesugeruj sie ladnym lakierem, wieksza uwage zwroc na mechanike, podloge, hamulce, zawieszenie, uklad kierowniczy, elektryke. Nieboj sie polozyc na glebe i zajrzec jak to wyglada od spodu. Podnies tylna kanape i zobacz czy jest ok, pytaj o wszystko co tylko Ci wpadnie do glowy itd...

Najwazniejsza to jazda probna i nie taka 5 minut, tylko dluzej... niech wlasciciel sie przejedzie pierwszy, zobaczysz jak on sobie radzi, jak czuje auto... sluchaj silnika, wez go na wieksze obroty, jak z przysieszeniem, zredukuj bieg i zobacz jak sobie z tym radzi motor wkoncu to serducho jest najwazniejsze...

Pozdrowka
@ : (kontakt usunięty)

Trzymajcie sie ZdroVWo i KoloroVWo !!!!
8 kwietnia 2005, 15:39
mac napisał(a):Witam serdecznie wszystkich Garbusiarzy.... i proszę o radę...

O kilku ładnych lat mam świra na punkcie Garbatego autka, co oczywiście przekłada się na chęć posiadania takowego :) Niestety z pewnych przyczyn, o których zaraz napiszę Garba nie mam po dziśdzień....

Moim problemem jest brak wiedzy i umiejętności związanej z motoryzacją, przez co przy Garbie nie umiałbym za wiele zrobić....
Mam jednak kumpla, który na autach zjadł zęby oraz zaprzyjaznionego blacharza-mechanika-lakiernika....

Oto sedno sprawy
1.Czy myslicie, że kupno Garba w 100% do remontu i wykonanie wszystkiego pod okiem kolegi da mi szansę żeby sie nauczyć wszystkiego (kwestię blachy oczywiście zostawiłbym specjaliście)....
2. Jeśli na pierwsze pytanie odpowiecie tak, to czy rzeczywiście kupić złoma do remontu i odrestaurować go czy kupić w niezłym stanie i robić na bieżąco to co trzeba

Z góry serdeczne dzięki za odpowiedzi
Z garbatym pozdrowieniem
m.
Nikt nie rodzi sie fachowcem - z czasem nauczysz sie wszystkiego..
ad.1 Remont garba dla osoby ktora to kręci to swietn nauka i zabawa.
ad.2 Ja radziłbym kupic złoma do remontu - tylko bez przesady żeby sie do tego remontu jeszcze nadawał- robisz auto dla siebie tak jak chcesz,a nie na przysłowiowy odwal żeby tylko opchnąć a potem po pół roku blacha kwitnie a silnik zaczyna dymić bo przepalił 10 moto-doktorów wlanych przez sprzedawce. Za kupnem do remotnu przemawia jeszcze jak mowisz fakt posiadania fumfla który sie na tym zna ....
Sam kupiłem wozik do remontu i tego nie załuje a renowacja to była dopiero zabawa ....
"My hovercraft is full of eels"
8 kwietnia 2005, 21:01
ja mam takowiego garbiego na sprzedaż za 3.0tys ,jest to model 1302 z silnikiem 1.3L ,jezeli by cie interesowało
WITAM WSZYSTKICH
10 kwietnia 2005, 22:07
Czyli są tu ludzie, którzy mieli marne pojęcie o grzebaniu przy Garbie jak go kupowali?? Bo jak czytam te wpisy w dziale "pytania i problemy" to normalna załamka, bo z tych technicznych rzeczy to nic a nic nie kumam :D i jeszcze pewno minie nieco czasu, zanim bym się z tym otrzaskał.....

A jak kształtują się ceny drobnych usług w warsztatach specjalizujących się z Garbach??

I tak już z czystej ciekawości...ile kosztuje zrobienie Garba od podstaw w takim zakładzie (oczywiście mniej więcej rząd wielkości....)
10 kwietnia 2005, 22:23
He drobne uslugi, mi raz w warsztacie gosc nic niewzial za robocizne tylko kazal pojsc do kasy i zaplacic za czesci... ot taki sympatyczny byl :D

Wogole co do cennika to zalezy jaki warsztat, gdzie i co przede wszystkim bedzie robione. To zalezy rowniez od tego czy po znajomosci w sensie dobry sasiad mechanik z ktorym robisz uczac sie powolutku, czy warsztat gdzie oddajesz auto na tydzien i przychodzisz na gotowe. Ja na poczatku jak mialem dac garba na jakies regulacje lub czynnosci ktorych nieumialem zrobic samemu lub wymagaly maszyn lub urzadzen specjalnych to zawsze przyjezdzalem z bagaznikiem czesci, wtedy zabierali sie odrazu do roboty i w pare dni bylo zrobione. Co innego jak musza sami poszukac czesci, sprowadzic je itd itd... dni mijaja i koszta rosna.
Wielu pewnie z Nas zaczynalo od tzw "zera", uczac sie z dnia na dzien i pewnie wiekszosc drobiazgow mozna poprostu zrobic samemu bez powazniejszej wiedzy technicznej... uzywajac zwyklych "domowych" narzedzi, niemam tu na mysli zadnej fuszerki oczywiscie.

Garba zrobic od podstaw na cacy, moze byc ze 30 tysiakow, tak mysle ale moze inni znaja jakies konkretne przyklady, ceny itd...

Pozdrowka
@ : (kontakt usunięty)

Trzymajcie sie ZdroVWo i KoloroVWo !!!!
11 kwietnia 2005, 08:30
:-) ja swojego Garba kupiłem za nieco ponad 2 tyś. i nie narzekam.Miał jechać do przodu,hamować i cofac- takie były moje wymagania.Reszta była do zrobienia.podczas oględzin byłem taki podjarany , że się nim nawet nie przejechałem :wink:
Jadąc do domu okazało się że zwozi na lewo, prawie nie hamuje ale silnik - żyletka :-D i ot-zaczęła się moja przygoda z Garbusem.Na początku minimum wiadomosci o Garbusie.Zakup Jerzewskiego ( podstawa wiadomości) i do dzieła.mam za sobą już wymianę przedniego zawieszenia ( całego rurowiska i układu kierowniczego)udało się tak dobrze że na stacji diagnostycznej nie trzeba było zbierzności regulować :-D wyjmowałem już silnik, zmieniałem sprzegło i inne takie.

poza tym.......www.garbiarnia.com/forum i Garb nie ma już przede mną tajemnic :D
pozrowienia i powodzenia
CHEAP - FAST - RELIABLE you can only pick two.
www.cal-look.pl
www.locobandito.blogspot.com
11 kwietnia 2005, 10:25
nie chcialbym tobie namieszac w glowie, ale ja postapilem ciut inaczej jak moi koledzy, kupilem garba 1303 S zrobionego za 10 tys i w tydzien po kupnie smigalem nim w trasie po 300 kilosow, po prostu potrzebowalem auta do jazdy na co dzien i nie moglem pozwolic sobie na kupno auta ktore musialbym remontowac. A zarowno warunki jak i brak czasu wyklucza mozliwosc dlubania samemu. Fakt ze nie moglem wplynac zbytnio na kolor, ani wyglad garba, ale wybralem jak najbardziej klasycznego za wyjątkiem alu-felg empi i drewnianej kierownicy.
Zgadzam się tez ze przy kupnie Garba kieruja czlowiekiem nieokielznane emocje i wiele szczegolow może ujsc naszej uwadze/znam to z autopsji/, tak wiec UCZULAM. :wink:
Kotek
GG (kontakt usunięty)

← Pytania i problemy