Rada dla "zielonego"

11 kwietnia 2005, 11:13
Ja swojego kupilem za 3800 zl, byl to srebrny mex z 88r, po wizycie w warsztacie na kontroli, regulacjach, ustawieniach itp, pojechalem do Danii :D Pierwszy test, to bylo lacznie okolo 500 km, srednie predkosc 90-110 km/h i zadnych ale to zadnych problemow... nawet zaroweczka nieposzla. Garb wciaz jezdzil na dosc dlugich trasach, po autostradach, to byl moj srodek lokomocji w Danii, moj wehikul do Polski, czasem przez Niemcy gdzie trasa liczyla ponad 1000 km.
Wszyscy tylko narzekali ze stary ze bedzie sie psul, duzo palil, ze to i tamto, a garb smigal i wozil wszystkich, pobijal rekordy predkosci na autostradach he he skromny 1200 ccm pociagnal 135 km/h i jeszcze bylo mu malo, spalal w trasie 5-6 l./100km... zdziwienie ludzi jak w tylnym lusterku gosc w Audii czuje zdezak garbatej maszyny bo sie wlecze... caly urok, lato, zloty, wypady za miastko...

Dbaj i garba a On sam Ci sie odwdzieczy...

Pozdrowka
@ : (kontakt usunięty)

Trzymajcie sie ZdroVWo i KoloroVWo !!!!
12 kwietnia 2005, 19:25
Ja za swojego mexa '84 dałem 3 tys. - to było dawno i garby wartały wtedy wiecej co nie zmienia faktu ze z tysiaka przepłaciłem no ale coż byłem tak samo podjarany - miał przynajmniej nowe opony. Autko było do dość konkretnego remontu blacharskiego - tzn. pordzewiały i poobijany był pieknie,ale był to stan kiedy jeszcze ogromna wiekszość blacharskich elementów nadawała sie do dalszego uzytku - wymienić trzeba było tylko lewy blotnik,zderzaki i przednia szybe.
Podloge miał i ma w super stanie , z mechanicznych spraw nie robiłem prawie nic choc ma pare drobnych denerwujacych usterek. Doprowadzenie go do mysle niezłego stanu kosztowało wraz z zakupem niewiele ponad 10 tys.
Dzisiaj pewnie kupiłbym sobie o wiele starszego,no ale w tym sie zakochałem od pierwszego wejrzenia i juz u mnie zostanie.
A co do tzw. garbowych warsztatów to wydaje mi sie że nie ma sensu gnac tam z kazdą usterką - garb to proste konstrukcyjnie auto ,każdy madry mechanik da sobie z nim rady - tylko "madry" bo spotkałem już matołów co mi nabili z przodu opony do 2,5 atm. bo " tam gdzie silnik powinno być wincy"
Garba serwisuje u kolesi którzy przede wszystkim reperuja traktory :D -
jeden z nich jezdził takim przez cały PRL i radzą sobie w nim ze wszystkim.Rachunek jeszcze nigdy nie przekroczył 100 zł.Garba tez wskrzeszałem w warsztacie ktory nie zajmuje sie jakos specjalnie tymi autkami.
No to chyba tyle ,nie bój sie kupuj garba ,z czasem wszytskiego sie nauczysz,a zobaczysz sam że to woziki sa przecudowne.

http://www.gratka.pl/upload/auto/3078/ogl/16400_A.jpg?425c18d8189dd

Jak lubisz stare to ten byłby przezajefajny - wiśniowy (powiedzmy) ,rocznik 59 - oczywiscie jesli opis jest zgdony z prawdą ...- no może przydałyby sie jeszcze oryginalne kołpaczki .
"My hovercraft is full of eels"
12 kwietnia 2005, 21:51
jestem posiadaczem 2 garbow (1 w dluuuuuugotrwalej restauracji) 2 jezdzacy. 11 lat temu zaczalem swoja przygode z garbusami... moim zdaniem jezeli masz checi , zapal (nie slomiany) do pracy i troche zbednej kasy to polecam kupic dziadka (najlepiej jak najstarszego) w mizernym stanie (do kapitalki) najlepiej w oryginal do remontu. pisales ze masz mierne pojecie o mechanice, przy garbusie nauczysz sie wiele (gro osob ci pomoze, doradzi ...) Garbus jest bardzo wdziecznym i prostym samochodem do naprawy i restauracji (najwieksza role gra kasa), ale pozniej satysfakcja po skonczonej robocie TO JEST TO ! ;). bedziesz wiedzial czym jezdzisz .... wiele garbusow to blyszczace trupki wiec nie mysl ze jak wydasz na samochod 6tys to bedzie to cacko (moze sie okazac ze kupisz zgnilka w ladnym opakowaniu).... pozdro
VW T1'60 dziadek
http://kustomcoachwerks.com/gallery/main.php?…p;g2_navId=xd6ab61a8
http://www.garbus.lublin.pl
13 kwietnia 2005, 08:46
Wczoraj natknąłem się na ogłoszenie- Garb Mex z 1996 roku.... Cena dość wysoka, ale jestem ciekaw jakie jest Wasze zdanie na ten temat.... Czysto teoretyczne, bo na takie coś raczej sie nie szarpnę
13 kwietnia 2005, 09:22
Trzeba by oglądnąć żeby coś powiedzieć ;-) Ogólnie Mexy są fajne, a perspektywa posiadania takiego całkiem niestarego Garba też jakoś mi się podoba.. :) Pod warunkiem, że potem dojdzie do niego jeszcze jeden - staruszek :P

To zależy tylko i wyłącznie od Ciebie, bo każdy ma jakieś swoje upodobania. Ale na pierwszego Garba polecam jakiegoś starszego mimo wszystko.
www.pinstriping.no
13 kwietnia 2005, 10:34
On jz tez ma prawie 10 lat. Ale jesli jest w dobrym stanie, stac Cie i(co bardzo, bardzo wazne) Garb Ci sie spodoba, "chwyci", to jest to dobra oferta. Zamiast robic blacharke po raz enty usuwajac patenty poprzednikow, utrzymujesz w dobrej kondycji taka, ktorej jeszcze nikt nie dal rady za bardzo popsuc (oby).
Do tego masz 1600, tarcze....To sa fajne samochody. I relatywnie mlode,
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
14 kwietnia 2005, 12:45
mac napisał(a):Wczoraj natknąłem się na ogłoszenie- Garb Mex z 1996 roku.... Cena dość wysoka, ale jestem ciekaw jakie jest Wasze zdanie na ten temat.... Czysto teoretyczne, bo na takie coś raczej sie nie szarpnę

Na gratce jest garb z '97 za 10 tys. - przynajmniej wczoraj był.
Ja też uważam że to bardzo ciekawa propozycja - garbów z 90-tych lat jezdzi w Polsce bardzo niewiele - posiadanie czegoś takiego też może być ciekawe.
Zaleta jest taka ze prawdopodobnie bez szczególnych nakładów miałbyś wóż naprawde do jeżdzenia wszędzie i bez obaw.
no własnie 1600,tarcze no i pewnie wtrysk i katalizator.
"My hovercraft is full of eels"

← Pytania i problemy