Gasnący silnik przy hamowaniu

6 października 2014, 18:18
Wczoraj zrobiłem trasę blisko 300km i po pewnym czasie pojawił się problem. Przy hamowaniu (bez sprzęgła, ze sprzęgłem, na luzie, w kazdej sytuacji) auto gaśnie. Obroty spadają, a po pewnym momencie wyłącza się. Wszystko odbywa się płynnie, bez żadnego dławienia, szarpania ani nic. Jeśli zatrzyma się i nie zgaśnie, to pracuje równo i problem się nie pojawia.

Problem występował jakiś czas temu, ale po regulacji linki gazu wszystko było ok i ponad miesiąc był spokój.

Nie wiem czy to może mieć jakiekolwiek znaczenie, ale przez cały czas tankowałem na jednej stacji, a wczoraj w czasie jazdy wstąpiłem na jakieś losowe statoil. Po jakimś czasie jazdy od tego tankowania auto zgasło po raz pierwszy.

Widziałem w innym temacie bulikomaniak sugerował sprawdzić dyszę wolnych obrotów, ale jak już pisałem problem już raz występował i nie była to wina dyszy. Jakieś inne pomysły?
6 października 2014, 18:22
To jest na tej zasadzie że jeśli sobie złamiesz ręke to musisz założyć gips, a jak za miesiąc złamiesz drugą dalej gips jest potrzebny. Każda taka sytuacja to jak nowa osobna historia, za każdym razem zaczyna się od początku. Jeśli ktoś sugerował Ci miesiąc temu dysze i nie trafił (bo to czasem jest lotto) to nie znaczy że tym razem nie ma racji. Sprawdz linkę, bo już wiesz jak, a następnie właśnie dysze.
"Nie dyskutuj z debilem. Najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem."
6 października 2014, 18:42
A jakie inne ewentualne opcje można brać pod uwagę? Chciałbym (możliwie) wszystkie możliwości sprawdzić kompleksowo zamiast zabierać się do tego po 10 razy.

Mój trop z paliwem nie trzyma się kupy zupełnie?
6 października 2014, 21:32
Moze zaworek iglicowy nie trzyma i go zalewa na wolnych. U mnie mam mini paprocha w dyszy praktycznie mikromalny dzis go zauwazylem i u mnie pewnie bedxie przez to. Dokladnieobejrzyj te dysze.
7 października 2014, 21:09
Po rozebraniu okazało się że ten zawór: http://garbusowy.pl/i008394-zawor-elektromagnetyczny-t1-t2-69.html ma końcówkę dość mocno zmaltretowaną. Wygląda jakby ktoś młotkiem próbował go naprawić. Przy okazji okazało się że cały gaźnik jest zasyfiony dość mocno, a membrana (http://garbusowy.pl/i020495-membrana-gaznika-…aturki-gaznika-.html) uszkodzona z jednej strony. Więcej grzechów nie pamiętam.

Przy okazji - planuję zalożyć filtr paliwa na przewód - w którym miejscu powinien być umieszczony? Czytałem, że złe umieszczenie może spowodować nawet pożar (?), a tego chciałbym raczej uniknąć ;)
7 października 2014, 21:25
Prowadz jak najdalej od kabli :p jezeli MUSISZ w komorze silnika, a najlepiej pod spodem auta przy zbiorniku lub za silnikiem. Na moj nakapała woda i pekl w zime i wlasnie mialem pożar 12 lutego 2014 roku :p
8 października 2014, 09:15
kamaz napisał(a):Widziałem w innym temacie bulikomaniak sugerował sprawdzić dyszę wolnych obrotów, ale jak już pisałem problem już raz występował i nie była to wina dyszy. Jakieś inne pomysły?

A jednak ;)
VW 1300 1969
8 października 2014, 09:31
No wygrałeś :-) Wychodzi na to ze zależnie od ruchu płyt tektonicznych i pływów morskich, działa albo nie działa. Dlatego regulacja linki dała złudzenie rozwiązania problemu.

Dzieki, dam znac jak sprawa wyglada po naprawie.
14 października 2014, 19:28
Ok, kupiłem części, wszystko zamontowane i po odpaleniu silnik pracuje na granicy zgaśnięcia i mocno dymi (na niebiesko?). Oprócz minimalnie nierówno pracuje. Problem nie występuje po zamontowaniu starej dyszy.

Moje pytanie brzmi czy to możliwe, aby po wymianie tego zaworu gaźnik wymagał kompletnej ponownej regulacji (mieszanka, obroty, ssanie) zakładając, że wcześniej był ustawiany na niesprawnej dyszy. Takie jest moje podejrzenie, ale jeśli jednak nie, to co może powodować problem?

Dzięki!
15 października 2014, 19:43
może rzeczywiście z kolorami u mnie nie najlepiej i był ciemnoszary, co wskazywałoby na mieszankę. To też miałoby sens w kontekście tego, że cały czas działamy w obrębie gaźnika.

Wracając do pytania - czy zmiana dyszy może być powodem tych objawów i może wymagać regulacji gaźnika na nowo? Poprzednia dysza była mocno uszkodzona i na niej problem nie występował (za to inny już tak ;) )
18 października 2014, 17:36
Problem nadal nie rozwiązany - wziąłem się za ustawienie gaźnika zgodnie z książką "składam silnik vw...". Silnik nie wkręca się na obroty właściwie, pracuje nierówno, dymi mocno śmierdzącymi spalinami. Oprócz tego trzęsie nim i całym autem jakby miał parkinsona. Ponownie założyłem stary zawór i wszystko wróciło do normy.

Zacząłem dokładnie porównywać stary i nowy i okazało się, że dysza na samym końcu zaworu w przypadku nowego ma otwór dwukrotnie większy niż w tym starym. Diagnoza jest raczej oczywista - nowa dysza puszcza więcej paliwa i nie da się ustawić właściwej mieszanki, bo śruba do regulacji nie obraca się w takim zakresie.

Poniżej zdjęcia obu dysz:



I różnice w wielkości otworów:


Nowa dysza jest problemem czy stara to jakiś chałupniczy wytwór? Przeglądam różne zdjęcia i wszystkie wyglądają tak jak nowa, natomiast nigdzie nie mogę znaleźć takiej jaką miałem do tej pory założoną.

Jakieś pomysły co z tym fantem zrobić? Mogę jeździć na starej, ale to kwestia czasu kiedy powróci problem gaśnięcia z pierwszego postu więc otrzebuję bardziej trwałego rozwiązania.

← Pytania i problemy