tu przydają się żółte tablice
w tym przypadku nie występuję pojęcie "szkoda całkowita"
Kolizja mojego Garba :-(
Witam !!
Radze w takim przypadku zwrocic sie do biura o pomoc poszkodowanym w wypadkach komunikacyjnych. Fakt pobieraja procent pieniedzy, ale maja duze doswiadczenie i ubezpieczalnie najczesciej ida z nimi na ugode. Radze sie z mimi z kontaktowac sie i porozmawiac. A to nic nie kosztuje.
Pozdrawiam
Marek.
Radze w takim przypadku zwrocic sie do biura o pomoc poszkodowanym w wypadkach komunikacyjnych. Fakt pobieraja procent pieniedzy, ale maja duze doswiadczenie i ubezpieczalnie najczesciej ida z nimi na ugode. Radze sie z mimi z kontaktowac sie i porozmawiac. A to nic nie kosztuje.
Pozdrawiam
Marek.
Mógłbyś napaść konkrttniej o tym biurze ?
Witam !
Konkretniej nie napisze, bo kazda sprawa jest zalatwiana indywidualnie w zaleznosci od stopnia jej skomplikowania i jak duz jest szkoda i czy sa duze problemy z ubezpieczycielem sprawcy. W kazdym duzym miescie jest kilka konkurencyjnych biur. Znajdz ich telefony, gdzies najblizej siebie. Zadzwon, a napewno sie dowiesz konkretow.
Powodzenia
Marek.
Konkretniej nie napisze, bo kazda sprawa jest zalatwiana indywidualnie w zaleznosci od stopnia jej skomplikowania i jak duz jest szkoda i czy sa duze problemy z ubezpieczycielem sprawcy. W kazdym duzym miescie jest kilka konkurencyjnych biur. Znajdz ich telefony, gdzies najblizej siebie. Zadzwon, a napewno sie dowiesz konkretow.
Powodzenia
Marek.
Ok, dzieki, ponoć najważniejsza jest opinia rzeczoznawcy który oceni wartość rynkowa auta przed kolizją, im wartość wyższa tym odszkodowanie większe
Marcin_K1985 napisał(a):qubek napisał(a):Tak czy siak nie licza amortyzacji z OC. Tzn czasem probuja liczyc, ale to nielegalne.
hmmm, możesz jakoś to prościej napisać? To jest jakaś różnica w odszkodowaniu jeśli jest zderzenie?
Prosto to chodzi o to, że ubezpieczalnie próbowały kiedyś argumentować, tak: Odszkodowanie ma Ci zwrócić za to, co straciłeś. Nie masz dostawać więcej. Nie o to chodzi w ubezpieczeniu, żeby się wzbogacać. No więc - mówili - skoro samochód miał X lat i był wart tylko część tego co nowy, to poszczególne części w nim użyte też nie były warte tyle co nowe. Np twój błotnik zamortyzował się już w 50% więc wypłacą Ci tylko połowę wartości błotnika. To rozumowanie było konsekwentnie obalane kolejnymi wyrokami sądów, które orzekały że celem jest przywrócenie samochodu do stanu sprzed wypadku, a to wymaga użycia nowych części, bo generalnie, normalne sposoby naprawy nie polegają na wyszukiwaniu części używanych. Dlatego "amortyzacja" nie ma miejsca w wypadku likwidacji szkód z OC sprawcy. Może jednak mieć zastosowanie gdy naprawiasz sobie samochód z własnego AC - tu zależy to od tego jaką sobie podpiszesz umowe z ubezpieczalnią.
krisandrzej napisał(a):A o co chodzi z tą szkodą całkowitą? Nie można już zarejestrować auta po naprawie?
Nie naprawia się samochodu jeśli koszt naprawy przekracza wartość samochodu sprzed wypadku. Jeśli samochód przed wypadkiem był wart 5000, a naprawa kosztuje 4999, to dostajesz 4999 złotych na naprawę. Jeśli jednak koszt naprawy to 5500, to ubezpieczalnia pisze: "Naprawa nieopłacalna, samochód przed naprawą wart był 5000, wrak ("wartość pozostałości") wyceniamy na np 2300, dostajesz 2700 złotych i tyle. Gorzej jak wrak wycenią na 4750, bo wtedy dostaniesz tylko 250 złotych i się bujaj. Oczywiście wszystkei te wyliczenia (wartość samochodu przed wypadkiem, koszt naprawy, wartość pozostałości) są do negocjacji. I o to tu chodzi. Bo lepiej dostać 4999 złotych niż 250.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
Dzięki temu rzadziej się potykam.
Niby tak, ale w 2000 roku sam mialem kolizje nie z mojej winy I bylem przy wycenie szkody przez rzeczoznawce I wygladalo to w ten sposob ze gosc patrzy o blotnik maska przedni pas, obramowka lampy lampy na to wrzucil 5 roboczo godzin I wycenil straty na kwote mniejsza niz 500 zl.
Obramowka zdezelowana wisi na dzien dziesiejszy w garazu sklasyfikowana "do naprawy"
Efekt byl taki ze zaden warsztat nie chcial podjac sie naprawy w tej cenie.
Oczywiscie nie zgodzilem sie na naprawe w wlasnym zakresie w tej kwocie I podwazylem przeprowadzona wycene. Wtedy gosc wyjal katalog, do tego tabele z cenami jakimi oni poslugiwali sie za malowanie elementu I koszt roboczogodziny do tego tak jak Qubek napisal policzyli amortyzacje I faktycznie wyszla im deklarowana wczesniej kwota.
To ze nie dalo sie naprawic w tej cenie ich nie interesowalo.
Paranoja. Nie spotkalem sie w zyciu z sytuacja aby kupujac w sklepie chociazby zamiennik ktos naliczal z gory jego amortyzacje. Maska przednia byla polamana w kilku miejscach z uwagi na cene nowej sklasyfikowana "do naprawy", ale fachowiec juz nie dostrzegl przesunietych zawiasow na podszybiu bo tego akurat nie idzie odkrecic.
Nalezaloby zapytac inaczej. Jaka jest srednia cena rynkowa przykladowo samochodu marki VW 1200 z 1980 roku?
Odpowiedz- nie wiadomo.
Tego rocznika nie ma juz w tabelach bo wartosc tych aut wg kalkulatora amortyzacji wynosi 0.
Wiec wycena rzeczoznaznawcy bedzie opierala sie na czym?
Na tym co przykladowo znajdzie na portalach I na tym jak sam postrzega dany egzemplarz.
Ale najciekawszy paradoks calej tej sprawy jest taki ze idac z umowa kupna sprzedazy do US gdzie z kwota przykladowo 1100 zl potrafia podwazyc wartosc wpisanej kwoty opierajac sie przykladowo tym ze jest iles ogloszen sprzedazy tych aut w cenie od powiedzmy 5-15 tys zl.
kwestia na kogo trafi sie I tak samo jest z wycena powstales szkody.
Obramowka zdezelowana wisi na dzien dziesiejszy w garazu sklasyfikowana "do naprawy"
Efekt byl taki ze zaden warsztat nie chcial podjac sie naprawy w tej cenie.
Oczywiscie nie zgodzilem sie na naprawe w wlasnym zakresie w tej kwocie I podwazylem przeprowadzona wycene. Wtedy gosc wyjal katalog, do tego tabele z cenami jakimi oni poslugiwali sie za malowanie elementu I koszt roboczogodziny do tego tak jak Qubek napisal policzyli amortyzacje I faktycznie wyszla im deklarowana wczesniej kwota.
To ze nie dalo sie naprawic w tej cenie ich nie interesowalo.
Paranoja. Nie spotkalem sie w zyciu z sytuacja aby kupujac w sklepie chociazby zamiennik ktos naliczal z gory jego amortyzacje. Maska przednia byla polamana w kilku miejscach z uwagi na cene nowej sklasyfikowana "do naprawy", ale fachowiec juz nie dostrzegl przesunietych zawiasow na podszybiu bo tego akurat nie idzie odkrecic.
Nalezaloby zapytac inaczej. Jaka jest srednia cena rynkowa przykladowo samochodu marki VW 1200 z 1980 roku?
Odpowiedz- nie wiadomo.
Tego rocznika nie ma juz w tabelach bo wartosc tych aut wg kalkulatora amortyzacji wynosi 0.
Wiec wycena rzeczoznaznawcy bedzie opierala sie na czym?
Na tym co przykladowo znajdzie na portalach I na tym jak sam postrzega dany egzemplarz.
Ale najciekawszy paradoks calej tej sprawy jest taki ze idac z umowa kupna sprzedazy do US gdzie z kwota przykladowo 1100 zl potrafia podwazyc wartosc wpisanej kwoty opierajac sie przykladowo tym ze jest iles ogloszen sprzedazy tych aut w cenie od powiedzmy 5-15 tys zl.
kwestia na kogo trafi sie I tak samo jest z wycena powstales szkody.
Dieser Wagen läuft und läuft und läuft...
Oczywiście szkoda już się zadziała i teraz trzeba umiejętnie rozegrać sprawę by nie być oskubanym przez ubezpieczalnie i wydobyć odpowiednie pieniądze na remont auta.
Problem jednak można rozwiązać inaczej ( w tym przypadku może być już za późno ). Warto zainwestowac parę zł. w opinię rzeczoznawcy i wycenić realnie wartość swego auta. Najlepiej jak taką opinię zrobi rzeczoznawca , który w danym regionie wystawia opinie na pojazdy zabytkowe. Najczęściej wycena jest dużo wyższa niż ta , które mają wpisane w swoje mądre tabele fachowcy od ubezpieczeń i jednocześnie ci sami fachowcy mają problem w podważeniu takowej wyceny w przypadku likwidacji szkody na naszym garbusie.
Niestety ważnym jest to by przed podpisaniem umowy ubezpieczeniowej pokazać taką wycenę. Ubezpieczyciel może ale nie musi podnieśc stawkę ubezpieczeniową ( AC ) albo odmówić ubezpieczenia ( też ma takie prawo ).
Stosując powyższe i mając wycenę garba na np. 30 tyś. nie widzę opcji by ubezpieczalnia zrobiła wycenę na szkodę całkowitą 5 tyś. i taką kasę mi zaproponiwała bo z ich magicznych katalogów wynika że takie są ceny rynkowe garbusów i tyle mi sie należy.
Mając opinię rzeczoznawcy nawet nie będą kombinować skoro przed podpisaniem umowy zostali o niej poinformowani i po przez zawarcie umowy z nami jednocześnie ją zaakceptowali.
Oczywiście mówimy tu o wariancie ubezpieczenia AC ale taka opinia bardzo pomaga w przypadku likwidacji szkody z OC innego sprawcy jak ma to miejsce u kolegi. Opinia to opinia i tyle.
Doświadczenia kolegi zdobyte na starym mercedesie 180 pokazują że to się sprawdziło ( auto nie było na żółych tablicach ).
Problem jednak można rozwiązać inaczej ( w tym przypadku może być już za późno ). Warto zainwestowac parę zł. w opinię rzeczoznawcy i wycenić realnie wartość swego auta. Najlepiej jak taką opinię zrobi rzeczoznawca , który w danym regionie wystawia opinie na pojazdy zabytkowe. Najczęściej wycena jest dużo wyższa niż ta , które mają wpisane w swoje mądre tabele fachowcy od ubezpieczeń i jednocześnie ci sami fachowcy mają problem w podważeniu takowej wyceny w przypadku likwidacji szkody na naszym garbusie.
Niestety ważnym jest to by przed podpisaniem umowy ubezpieczeniowej pokazać taką wycenę. Ubezpieczyciel może ale nie musi podnieśc stawkę ubezpieczeniową ( AC ) albo odmówić ubezpieczenia ( też ma takie prawo ).
Stosując powyższe i mając wycenę garba na np. 30 tyś. nie widzę opcji by ubezpieczalnia zrobiła wycenę na szkodę całkowitą 5 tyś. i taką kasę mi zaproponiwała bo z ich magicznych katalogów wynika że takie są ceny rynkowe garbusów i tyle mi sie należy.
Mając opinię rzeczoznawcy nawet nie będą kombinować skoro przed podpisaniem umowy zostali o niej poinformowani i po przez zawarcie umowy z nami jednocześnie ją zaakceptowali.
Oczywiście mówimy tu o wariancie ubezpieczenia AC ale taka opinia bardzo pomaga w przypadku likwidacji szkody z OC innego sprawcy jak ma to miejsce u kolegi. Opinia to opinia i tyle.
Doświadczenia kolegi zdobyte na starym mercedesie 180 pokazują że to się sprawdziło ( auto nie było na żółych tablicach ).
VW Typ 1 - 1953 Zwitter
rafaal111 napisał(a):Niby tak, ale w 2000 roku sam mialem kolizje nie z mojej winy I (...)To że dałeś się zrobić w bambuko i to 15 lat temu nie zmienia faktu, że powinni Ci z OC zwrócić 100 procent ceny nowych części użytych do naprawy.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
Dzięki temu rzadziej się potykam.
A kto powiedział że dałem się?
Nic takiego nie wynika z mojej wypowiedzi.
Nic takiego nie wynika z mojej wypowiedzi.
Dieser Wagen läuft und läuft und läuft...
Zakonczyles opowiesc na etapie bambuko. Byc moze dalszy ciag jest taki, ze sie im odgryzles i wyszedles na swoje, ale zeby to stwierdzic trzeba poczekac na nastepny odcinek 
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
Dzięki temu rzadziej się potykam.
Mysle ze realne cena mojego Garba, przed kolizja to 7-8 tysi, silnik uszkodzony, buda przenoszona, jezeli dostałbym cos koło 7 tysi to bym był szczęśliwy. Podejrzewam, ze wypłaca mi polowe tej kwoty...
Nie do końca. W jednym z wcześniejszych postów napisałem jak historia zakończyła się. Okazało się iż sprawca kolizji miał lewa polisę OC co dopiero udało się stwierdzić po około tygodniu.
Na swoje wyszedłem ale kwota jaką wyegzekwowalem była kilkukrotnie wyższa od tej wyliczonej przez rzeczoznawce.
Miałem nieprzyjemnośc przebrnąć przez temat co nie znaczy że w przypadku kolegi szkody również zaniza znacznie wartość.
Ale jest też coś takiego ze można sprawcy założyć sprawę z powództwa cywilnego o wyrównanie straty a tym bardziej jeśli udowodni się że to jedyny środek lokomocji.
Na swoje wyszedłem ale kwota jaką wyegzekwowalem była kilkukrotnie wyższa od tej wyliczonej przez rzeczoznawce.
Miałem nieprzyjemnośc przebrnąć przez temat co nie znaczy że w przypadku kolegi szkody również zaniza znacznie wartość.
Ale jest też coś takiego ze można sprawcy założyć sprawę z powództwa cywilnego o wyrównanie straty a tym bardziej jeśli udowodni się że to jedyny środek lokomocji.
Dieser Wagen läuft und läuft und läuft...
no ok, to już rozumiem z amortyzacją itp.
W takim układzie czy dobrze rozumiem, że jak będę miał samochód na żółtych blachach z opinią rzeczoznawcy, to już wartość takiego auta jest wyższa od auta na białych blachach? i w takim przypadku nie ma tego limitu jak Qubek pisał np w wysokości 5000 zł tylko wzrośnie on o ileśtam procent (ktoś wie o ile?). W takim układzie ubezpieczycielowi ciężej będzie udowodnić szkodę całkowitą.
A co z wyceną naprawy? Myślę że odszkodowanie też powinno być wyższe dla auta na żółtych tablicach, bo części muszą być przecież używane oryginalne.
A już tłumaczę skąd biorą się moje pytania... szukam jakichś plusów zarejestrowania auta na zabytkowych tablicach.
W takim układzie czy dobrze rozumiem, że jak będę miał samochód na żółtych blachach z opinią rzeczoznawcy, to już wartość takiego auta jest wyższa od auta na białych blachach? i w takim przypadku nie ma tego limitu jak Qubek pisał np w wysokości 5000 zł tylko wzrośnie on o ileśtam procent (ktoś wie o ile?). W takim układzie ubezpieczycielowi ciężej będzie udowodnić szkodę całkowitą.
A co z wyceną naprawy? Myślę że odszkodowanie też powinno być wyższe dla auta na żółtych tablicach, bo części muszą być przecież używane oryginalne.
A już tłumaczę skąd biorą się moje pytania... szukam jakichś plusów zarejestrowania auta na zabytkowych tablicach.
Ludzie dzielą się na 3 grupy. Na takich którzy umieją liczyc i takich, którzy nie umieją.
To nie jest sztywno zapisane. W sensie - w/g prawa nie ma za bardzo znaczenia czy masz żółte czy białe blachy. To co pomaga to to, że takiej argumentacji jak użyłeś w poście możesz użyć w negocjacjach z ubezpieczalnią i taki argument, choć nie wiążący, ma swoją wagę w sytuacji gdy samochód nie jest uwzględniony w żadnych tabelach, przez co większość wyliczeń jest wzięta z sufitu i - gdyby spór zaszedł przed sąd - ubezpieczyciel wie że ma sprawę zbudowaną na lichych podstawach. Czasem się uprą, ale czasem te żółte tablice mogą być tym, co przeważy i skłoni ich do ustąpienia.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
Dzięki temu rzadziej się potykam.