Szerokiej, bezawaryjnej drogi i osiągnięcia celu! 
Brak trzeciej rurki...
Już po podróży. Garbus spisał się idealnie na 100%. Po niemieckiej stronie jechałem autostradą z prędkością około 90 km/h. Po przekroczeniu granicy już wolniej i bez autostrady. Robiliśmy trzy dłuższe postoje. Podczas jednego z nich, stojąc w pewnej odległości od Garbusa zauważyłem, że pod samochodem w okolicach nóg kierowcy coś zwisa. Podszedłem i niestety był to kawałek kompletnie zgniłego płata podłogi. Zaczęło się coś, czego spodziewałem się od około dwóch lat. Podłoga niestety się sypie i rozpada. Normalnie kurde się rozwarstwia płatami. Koniec się zbliża wielkimi krokami. Ta rzecz podczas dalszej podróży chwilami mocno zaprzątała mi głowę. Ile ta podłoga jeszcze wytrzyma- trzy miesiące, pół roku. Lipa. A kasy na kapitalny remont ciągle brak
Wracając do trasy, to spalania tym razem dokładnie nie policzyłem, ale było może o 3 setki, czy pół litra większe niż ostatnio, jednak średnia prędkość większa o około 10 km/h. Silnikowo i olejowo bez problemu, mimo mitycznego już i wieloletniego luzu na wale
Trasa czasowo, to równe 12 godzin, choć gdybym się sprężał, to by było i 10. Na pociąg się jednak nie spieszyłem. Czas chyba przystopować i oszczędzać Garbusa, żeby doczekał remontu. Jednak jak tu stopować, gdy idzie lato, a i do Niemiec za tydzień czy dwa wypada go zabrać... Hmm.
Trasa czasowo, to równe 12 godzin, choć gdybym się sprężał, to by było i 10. Na pociąg się jednak nie spieszyłem. Czas chyba przystopować i oszczędzać Garbusa, żeby doczekał remontu. Jednak jak tu stopować, gdy idzie lato, a i do Niemiec za tydzień czy dwa wypada go zabrać... Hmm.Tylko VW Garbus...