Jak mialem jeszcze oryginalne stalowki garbusowe, to je malowalem wlasnorecznie. Ladnie wyczyscilem szczotka, gdzieniegdzie papierkiem wygladzilem - potem podklad i na to farba - ladna srebrzanka. Efekt przez pol roku byl niezly, ale juz po zimie lakier zaczal warstwami odpadac, wiec jedynym racjonalnym wyborem jest malowanie proszkowe, koszta moim zdaniem nie sa za wielkie, w granicach 50 zl a efekt murowany, wypiaskowac mozna wszedzie, najlepiej na fuche

podjechac gdzies na jakas budowe ( najlepiej mostu) tam taki sprzet posiadaja i za flache zapewnie sie zgodza. Teraz problem mam z glowy bo zalozylem chromowane felgi

Co do bebnow to mam pomalowane srebrzanka wytrzymujaca do 500 stopni, pol roku minelo i nie zanotowalem zadnego ubytku lakieru, co ciekawe farba reaguje tez z podlozem dlatego tak dlugo sie trzyma i zachowuje kolor.