Dojechałam w niedzielę to 100 kilometrów od Bytowa do Koszalinia bez większych problemów. To znaczy: podczas jazdy moje światła świrowały: raz były mocniejsze, raz słabsze, zauważalne było też to na podświetleniu licznika.
Niestety w poniedziałek Tofik się zbuntował. NIe mam daleko na uczelnię, a jednak już wystąpiły problemy: zachowywał się, jakby nie miał paliwa=dławił się, aż w końcu zgasł... i to na przysłowiowy "amen". Zauważyłam już w niedzielę, że czuć paliwem. Teraz stoi od poniedziałku na parkingu przed uczelnią i marznie, i moknie, i ma ogólnego focha. Objawia się to w ten sposób, że wszystko łądnie kręci, ale nie odpala. Jak już się zdarzy, że jednak odpali, to jest to chwilka (kilka sekund), pracuje nierównomiernie i gaśnie. Nie wiem co zrobić... co to może być? Dziś chyba znajdę kogoś, kto zaholuje mnie do jakiegoś warsztatu... zła jestem jak osa
pozdraVWiam, mam nadzieję, że nie macie żadnych problemów z Waszymi wiatrołapami
Niestety w poniedziałek Tofik się zbuntował. NIe mam daleko na uczelnię, a jednak już wystąpiły problemy: zachowywał się, jakby nie miał paliwa=dławił się, aż w końcu zgasł... i to na przysłowiowy "amen". Zauważyłam już w niedzielę, że czuć paliwem. Teraz stoi od poniedziałku na parkingu przed uczelnią i marznie, i moknie, i ma ogólnego focha. Objawia się to w ten sposób, że wszystko łądnie kręci, ale nie odpala. Jak już się zdarzy, że jednak odpali, to jest to chwilka (kilka sekund), pracuje nierównomiernie i gaśnie. Nie wiem co zrobić... co to może być? Dziś chyba znajdę kogoś, kto zaholuje mnie do jakiegoś warsztatu... zła jestem jak osa
pozdraVWiam, mam nadzieję, że nie macie żadnych problemów z Waszymi wiatrołapami
(o\_!_/o) Garbuś (o\_!_/o)
. W takiej sytuacji może tez się pływak zawiesić ale jak pisze Magda sprawa ma się chyba inaczej gdyż: