Zamarznięty ręczny

25 stycznia 2006, 10:33
Witam.
Czy istnieje jakiś patent na zamarznięty hamulec ręczny w garbie (poza czekaniem na odwilż)? Może ktoś z Was miał podobny problem?
PozdraVWiam!
25 stycznia 2006, 10:50
ujechać kawałek, powinien puścić, albo zdjąć koło i do okola bębna młoteczkiem puk puk
„...W życiu piękne są tylko chwile...” R.R
25 stycznia 2006, 10:55
Problem w tym, że tak trzyma, że nie idzie ujechać nawet centymetra :( Spróbuję z młoteczkiem. Dzięki.
25 stycznia 2006, 11:01
u mnie wystarczylo popchnac w dwie osoby i sie troche okladziny poluzowaly.potem to juz poszedl bez pomocy i po prau minutach puscilo.tylko teraz na sniegu ciezko pchnac:(
25 stycznia 2006, 11:13
jeśli maż możliwość to nagrzej jakoś bemben, farelką np, albo jakąś inną nagrzewnicą. ale powiem co zę jakbyś kawałek po SUCHYM asfalcie pojechal to by puściło
„...W życiu piękne są tylko chwile...” R.R
25 stycznia 2006, 11:26
Z nagrzewnic mam tylko suszarkę do włosów ;) ale podejrzewam, że ta prędzej by się spaliła niż cokolwiek odmroziła. Póki co wypróbuję patent z młotkiem. Przy próbie ruszenia mam tylko efekt "jump car", więc nie da rady nawet wypchnąć go z miejsca parkingowego.
25 stycznia 2006, 11:32
Nie pukac mloteczkiem - walic mlotem.
Tylko nie peknij bebna.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
25 stycznia 2006, 15:29
no i rada dla nas wszystkich: nie zaciągać recznego w zimie ino na biegu zostawić.

racja walnąć młotem ale z głową (w zasadzie to opukać dookoła)


:wink:
Sprzedaliśmy naszego garba :( smutno bez niego ....Nie wiedziałem że tak można się zżyć z autem,ale poszedł w bardzo zacne ręce :)Ale co 2 garby to nie jeden :))
25 stycznia 2006, 15:55
Obyło się bez walenia, pukanie wystarczyło ;)
Od tej pory będę zawsze sprawdzał jak kobiszcze zaparkowało mojego garba. Pzdr!
25 stycznia 2006, 16:07
W ogole to dosc glupi zwyczaj, zaciaganie recznego na postoju.
Jak sie stawia na dluzej lub w zime to wrecz kretynski.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
25 stycznia 2006, 17:54
ja kiedyś po deszczowym poranku wstawiłem Garba do garażu - zaciągnąłem ręczny, i już wieczorem ani nie drgnął.
zaryzywkowałem i go tak męczyłem aż usłyszałem dwa huki i hamulce puściły - na szczęście nic się nie stało, poza tym, że przez 20km hamował mi tylko przód. Teraz oczywiście wiem, że była to maksymalna głupota.
No i od teraz staram się unikać zaciągania ręcznego - zwłaszcza w deszczowe dni 8)
25 stycznia 2006, 19:23
no ale używać trzeba żeby się nie zastał...
Sprzedaliśmy naszego garba :( smutno bez niego ....Nie wiedziałem że tak można się zżyć z autem,ale poszedł w bardzo zacne ręce :)Ale co 2 garby to nie jeden :))
26 stycznia 2006, 11:21
Barzant napisał(a):Ja uzywam recnego w Garbie jak jade (skrecam) :twisted:

tylko po co?przeciez w garbie wystarczy gazu dodac i juz sie buja pyszniutko

← Pytania i problemy