Motorynki i inne wynalazki:]

6 sierpnia 2006, 19:23
W innym topicu zaczelismy marudzic ile to czasu sie czlowiek uzeral z bzykami wiec zakladam nowy temat:)


Pamietam jak kiedys w motorynkach swiece sie psuly co 2 dni:/ Czemu?
Zdjęcie nie zachowało się
http://www.barzant-garage.pl/
6 sierpnia 2006, 19:24
To znaczy ze jak na motorynke byly to dosc niezawodne podzespoly :-D
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
6 sierpnia 2006, 19:29
qubek napisał(a):To znaczy ze jak na motorynke byly to dosc niezawodne podzespoly :-D


Pamietam ze w motorynkach to co chwile zmienialem swiece. przerwe ustawialem wiecznie co swieca to inaczej chodzily, a mialem 3 motorynki na raz i nigdy nie dzialaly 3 :/

No ale walic motorynki to juz stare dzieje :-D
Zdjęcie nie zachowało się
http://www.barzant-garage.pl/
6 sierpnia 2006, 21:53
Jesli juz o motorynkach................... :-D Mnie nieamowicie wkurzało codzienne czyszczenie gaźnika, oczywiście nie wpadłem na świetny pomysł wyczyszczenia zbiornika :wink: A co ciekwe te same swiece co w motorynce sie pieprzyły w simsonach chodziły dobrze :shock: Po prostu myslie ze komarynki miały inne niedomagania a ze gówniazowi najłatwiej było wymienić swiecę...... :wink: (mówie tez o sobie :wink: )
Maszerujmy ramię w ramię ku słońcu świata nowego
6 sierpnia 2006, 22:03
Łysy napisał(a):Jesli juz o motorynkach................... :-D Mnie nieamowicie wkurzało codzienne czyszczenie gaźnika, oczywiście nie wpadłem na świetny pomysł wyczyszczenia zbiornika :wink: A co ciekwe te same swiece co w motorynce sie pieprzyły w simsonach chodziły dobrze :shock: Po prostu myslie ze komarynki miały inne niedomagania a ze gówniazowi najłatwiej było wymienić swiecę...... :wink: (mówie tez o sobie :wink: )

No jak sie wlozylo swiece do innego pojazdu to smigal ale wiem z wlasnego doswiadczenia ze nieraz po zmianie swiec moj bzyk zaczynal zajebiscie chodzic, a wczesniej sie dusil i nie mial mocy (o ile mozna bylo mowic o mocy). Wiele razy tez motorynki psuly swiece... Moze to mialo cos zwiazek z cieplotami swiec ale niewiem ....
Zdjęcie nie zachowało się
http://www.barzant-garage.pl/
6 sierpnia 2006, 22:11
Moge tez potwierdzic. A jakie cuda - niewidy sie robilo, jakies Bosche 4 elektrodowe :-D Ale najpierw dostawalo pauera, potem sie rozwalalo... a rozwalic sie moglo wszystko. Swietny sprzet :-D
Ale fajny byl
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
6 sierpnia 2006, 22:25
O tak w motorynce mogło paść wszystko, jakość wykonania na poziomie.......doprawdy to nie da sie do niczego porównać :wink: A mieliście koła na łożyskach kulkowych czy na tych śmiesznych wianuszkach co sie non stop pieprzyły?? ( ja na łożyskach kulkowych miałem i akurat to działało bezproblemowo :-D )
Maszerujmy ramię w ramię ku słońcu świata nowego
7 sierpnia 2006, 00:07
ja pamietam jak miałem Stelle produkcji chyba CCCR. cały czas rozwalał mi sie kosz i zawleczki wypadały, ale fajna była.
Potem Jawa 50, to było coś! miała tak porysowany cylinder że oj oj.
a jak kupiłem skuter to go 4 razy naprawiałem (tłok i cylinder).
te nowe to złomy.
7 sierpnia 2006, 11:12
Motorynki sie psuły??No nie!!Ja miałem taka z rocznika 82 chyba, z biegami przełączanymi stopa,smigałem nia często przez2 lub 3 lata i nic sie nigdy nie zepsuło!!!Naprawde!Sprawowała sie suuuper!! Aha,raz jedyny, w trakcie jazdy puścił fabryczny spaw na uchwycie kierownicy, poleciałem wtedy na ruchliwej drodze ,,na łeb,na szyje"ale to mogło byc konsekwencja wczesniejszych stłuczek z motorynkami kolegów;-)Powaznie-dwóch kumpli miało tez motorynki,rozbijalismy sie nimi strasznie,ale nie trapiły nas problemy silnikowe itp.motorki piekinie paliły i jeżdziły,ale to były egzemplarze wówczas nowe,więc pewnie stąd ta kilkuletnia niezawodnośc...

← Pytania i problemy