Gaśnie

24 sierpnia 2006, 20:52
HELP!

Problem mam takowy, że mój Garb nie chce jeździć - jakiś czas temu (gdzieś 2 tygodnie) miałem nieprzyjemny i nieplanowany przystanek w drodze - okazało się, że kopułka aparatu była zużyta. Wymieniłem na nową, razem z palcem. Wszystko było ok przez jakiś czas, potem "na słuch" stwierdziłem, że coś jednak nie tak, a wczoraj w drodze z pracy przykrztusił się i zgasł. Do domu dojechałem co prawda, ale 30m przed bramą wjazdową znowu zgasł. Wymieniłem mu kondensator, przerywacz, cewke, świece. Kable nie są stare, iskra jest, paliwo dochodzi, gaźnik i pompa sprawne (sprawdzone), olej jest.. słowem - nie wiem do końca za co jeszcze się złapać, a za tydzień mam trasę 700km na prom do domu, więc jakby musi jeździć...

Objawy są takie: Na zimnym odpala, jest ok. Czasami słychać (ale trzeba się dobrze przysłuchać) takie jakby puknięcie - jakby się przydusił. Jak sie pojeździ i się rozgrzeje, to albo gaśnie na wolnych obrotach, albo zaczyna się w pewnym momencie krztusić, szarpac, a potem zdycha. Wtedy przez kilka minut nie zapali, potem zapala na chwilę i od razu gaśnie, albo zapala i po kilkudziesięciu lub -set metrach znowu zdycha.

Co przeoczyłem, co to może być i jak to najłatwiej i najszybciej zrobić? (bardziej najszybciej niż najłatwiej) - siedzę w Norwegii i wrócić do domu jakoś trzeba ;)

Z góry dzięki i proszę o szybkie odpowiedzi, jeżeli ktoś ma jakiś pomysł!
www.pinstriping.no
24 sierpnia 2006, 21:00
Moim skromnym zdaniem to trzeba przejrzeć gaźnik. Może się dysza przypchała?
24 sierpnia 2006, 21:54
kfiatek napisał(a):Objawy są takie: Na zimnym odpala, jest ok. (...) Jak sie pojeździ i się rozgrzeje, to albo gaśnie na wolnych obrotach, albo zaczyna się w pewnym momencie krztusić, szarpac, a potem zdycha. Wtedy przez kilka minut nie zapali, potem zapala na chwilę i od razu gaśnie, albo zapala i po kilkudziesięciu lub -set metrach znowu zdycha.

Gdyby nie to "na wolnych obrotach" to by byly objawy takie jak przy przytykajacym sie przewodzie paliwowym. Przytka sie, zaczyna brakowac wachy, odstoi to nacieknie, potem znowu sie zaraz skonczy.... Ale to moze byc cokolwiek, to tylko taka mysl
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
24 sierpnia 2006, 22:22
Hej,

Zgodze się z "przedmówcą" :-)
Ja gdy miałem podobną sytuację wg. Twojego opisu (trochę jazdy, potem postój, dławienie...), to w końcu okazało się, że jakiś bród w baku zatamował napływ sosu do gaźniora.
A było tak:
Po kolei sprawdzałem gaźnik, cewkę, pompę paliwa rozebrałem dwa razy itd. Między bakiem a gaźnikiem mam dwa filtry, a mimo wszystko głównie stawiałem na to, że to jednak coś z gaźnikiem... Dopiero gdy już nieco zrozpaczony chwyciłem za wężyk i ostro "z płuca" dmuchnołem "pod prąd" to się coś odetkało! Aż się w baku zabulgotało :) Potem skręciłem wszystko i Meserschmitt zapalił :-) Od tamtej pory zrobiłem 1800km i na razie jest OK.
P.S. Sytuacja nie była jasna, bo do ostatniego filtra jednak ciągle napływało paliwo.
Tyle tylko, ze była to pewnie resztka wachy z wężyka. A pompa robiła za małe podciśnienie, by wciagnąć jej więcej przez zapchany wylot z baku.
VW 1303 '73 email do mnie: (kontakt usunięty)
24 sierpnia 2006, 22:31
Zaworek iglicowy do wymiany, moze wypchneło go za mocno, albo zassało albo zawiesił sie w jednej pozycji. Wymien to najpierw, najlepiej wkrecic jakis stary uzywany oryginał bo te nowe made cos tam sa do d...

pisz co i jak,... w postepach
@ : (kontakt usunięty)

Trzymajcie sie ZdroVWo i KoloroVWo !!!!
25 sierpnia 2006, 12:41
A może wystarczy podnieść lub obniżyć poziom paliwa w komorze pływakowej gaznika -przerabiałem kiedyś coś takiego - objawy nawet podobne. Trzeba włozyc miedziana podkładke pod zaworek albo wyjąć jak już jest.
"My hovercraft is full of eels"
25 sierpnia 2006, 17:41
Sprawdź przerwę na platynkach jeśli będzie za mala to silnik będzie gasł kiedy się nagrzeje. Może ta mała ebonitowa podstawka która ślizga się po krzywkach w aparacie zapłonowym spiłowała się. Pod palcem rozdzielacza powinien być włożony w otwór w wałku aparatu niwiwlki kawałek filcu nasączony olejem silnikowym, tak aby umożliwić smarowanie krzywek.
Warto sprawdzić czy zawory nie są za ciasne efekt podobny szczególnie kiedy ssące są za ciasne.
25 sierpnia 2006, 21:00
w kwestii postępów, lub braku takowych - wszystko z propozycji sprawdzone (z poprzednich tematów też), po pogaduszkach z Norbertem dochodzimy do wniosku, że to chyba jednak zaworek iglicowy, bo jakiś nie-taki jest i chyba się zacina. Aha, jeszcze zaworów nie sprawdziłem, ale dzisiaj już nie dam rady - jak mnie zaworek nie uratuje, to wtedy będę dalej kombinował z zaworami. Chyba, że ktoś ma jeszcze jakiś pomysł ;)
www.pinstriping.no
25 sierpnia 2006, 21:19
ja miałem podobne objawy ale wytedy mi się prowadnica zaworowa wysuneła i na zaworze dolotwym po rozgrzaniu robiła się niewilka szczelina i silnik gasł...
po ostygnięciu pracował normalnie ale potem znowu.Objawiało się to delikatnym "sopnięciem" w gaźnik.
Mam nadzieję,że to nie będzie w tym problem.
26 sierpnia 2006, 17:00
kontynuując:

zawory podregulowałem, dla świętego spokoju zajrzałem jeszcze tu i tam, sprawdziłem co poprzednie sprawdzałem i odpaliłem. Chodził ładnie, a ja podziwiałęm jaki mam piekny silnik - i tak sobie chodził (głośno, ssanie ciągle włączone) i chodził i chodził i już ssanie dawno powinno zjeżdżać w dół, a tu nic. Poczekałem jeszcze trochę, dalej nic. Po jeszcze kilku minutach pomogłem mu ręcznie z tym ssaniem, a on wtedy... zdechł, zszedł z obrotów i padł. I w takim ustawieniu już nie odpalał, za to jak sie z powrotem go cofnie na ssanie, pali pięknie i nawet nie gaśnie (a silnik rozgrzany).

Idę wyciągnąć gaźnik i go rozbroić ponownie - czy coś innego mam obwinić?
www.pinstriping.no
26 sierpnia 2006, 18:21
a może sprawdź jeszcze czy dochodzi prąd do elktrozaworu w gaźniku.On jest połączony zdaje się tym samym przewodem z podgrzewaniem ssania.Może przyczyna jest tutaj?

← Pytania i problemy