HELP!
Problem mam takowy, że mój Garb nie chce jeździć - jakiś czas temu (gdzieś 2 tygodnie) miałem nieprzyjemny i nieplanowany przystanek w drodze - okazało się, że kopułka aparatu była zużyta. Wymieniłem na nową, razem z palcem. Wszystko było ok przez jakiś czas, potem "na słuch" stwierdziłem, że coś jednak nie tak, a wczoraj w drodze z pracy przykrztusił się i zgasł. Do domu dojechałem co prawda, ale 30m przed bramą wjazdową znowu zgasł. Wymieniłem mu kondensator, przerywacz, cewke, świece. Kable nie są stare, iskra jest, paliwo dochodzi, gaźnik i pompa sprawne (sprawdzone), olej jest.. słowem - nie wiem do końca za co jeszcze się złapać, a za tydzień mam trasę 700km na prom do domu, więc jakby musi jeździć...
Objawy są takie: Na zimnym odpala, jest ok. Czasami słychać (ale trzeba się dobrze przysłuchać) takie jakby puknięcie - jakby się przydusił. Jak sie pojeździ i się rozgrzeje, to albo gaśnie na wolnych obrotach, albo zaczyna się w pewnym momencie krztusić, szarpac, a potem zdycha. Wtedy przez kilka minut nie zapali, potem zapala na chwilę i od razu gaśnie, albo zapala i po kilkudziesięciu lub -set metrach znowu zdycha.
Co przeoczyłem, co to może być i jak to najłatwiej i najszybciej zrobić? (bardziej najszybciej niż najłatwiej) - siedzę w Norwegii i wrócić do domu jakoś trzeba
Z góry dzięki i proszę o szybkie odpowiedzi, jeżeli ktoś ma jakiś pomysł!
Problem mam takowy, że mój Garb nie chce jeździć - jakiś czas temu (gdzieś 2 tygodnie) miałem nieprzyjemny i nieplanowany przystanek w drodze - okazało się, że kopułka aparatu była zużyta. Wymieniłem na nową, razem z palcem. Wszystko było ok przez jakiś czas, potem "na słuch" stwierdziłem, że coś jednak nie tak, a wczoraj w drodze z pracy przykrztusił się i zgasł. Do domu dojechałem co prawda, ale 30m przed bramą wjazdową znowu zgasł. Wymieniłem mu kondensator, przerywacz, cewke, świece. Kable nie są stare, iskra jest, paliwo dochodzi, gaźnik i pompa sprawne (sprawdzone), olej jest.. słowem - nie wiem do końca za co jeszcze się złapać, a za tydzień mam trasę 700km na prom do domu, więc jakby musi jeździć...
Objawy są takie: Na zimnym odpala, jest ok. Czasami słychać (ale trzeba się dobrze przysłuchać) takie jakby puknięcie - jakby się przydusił. Jak sie pojeździ i się rozgrzeje, to albo gaśnie na wolnych obrotach, albo zaczyna się w pewnym momencie krztusić, szarpac, a potem zdycha. Wtedy przez kilka minut nie zapali, potem zapala na chwilę i od razu gaśnie, albo zapala i po kilkudziesięciu lub -set metrach znowu zdycha.
Co przeoczyłem, co to może być i jak to najłatwiej i najszybciej zrobić? (bardziej najszybciej niż najłatwiej) - siedzę w Norwegii i wrócić do domu jakoś trzeba
Z góry dzięki i proszę o szybkie odpowiedzi, jeżeli ktoś ma jakiś pomysł!
