dojechałem, wróciłem, problemów nie było. Jutro do pracy - wtedy się okaże na pewno
Dzięki wszystkim za pomoc i wsparcie!
edit: wstałem dzisiaj rano przebudzony wizją, że może się uda, a może się nie uda dojechać do pracy

20km to całkiem dobra odległość do sprawdzenia czy Florek śmiga... wsiadłem, odpaliłem - wszystko w normie, jak wczoraj. Całą trasę przejechałem z duszą na ramieniu, ale dojechaliśmy. Potem w przerwie pojechałem sobie do banku, wróciłem, potem nawet mnie Garb do domu dowiózł - wygląda na to, że działa

Mam tylko schizy straszne, bo mi się czasami wydaje, że czuję minimalne, ultra-delikatne kopnięcie, jakby przyduszenie silnika, ale ogólnie mam też wrażenie, że dawno tak gładko silnik nie chodził... ale oczywiście jestem nastawiony optymistycznie i mam nadzieję, że ten tydzień przejeździmy i do domu też mnie w piątek/sobotę zawiezie (w zasadzie wystarczy do promu w Szwecji;)... Jeszcze raz wielkie dzięki wszystkim, którzy choćby w najmniejszy sposób przyczynili się do powrotu Florka na drogę!
