H!
Nie chce mi się pisać nic nowego, więc skopiuję co wysłałem na Grupę...
Wróciłem... (12.05)

... z nocnego Rajdu Kołami Historii Przez Warszawę a dokładnie I etapu -
Wola...
Było... naprawdę super!

Po pierwsze podobnej imprezy jeszcze nikt nie organizował!

Po drugie wszystko wypadło przednie!!

Po trzecie opinie uczestników mówiły same za siebie!!!

Po czwarte dopisała aura, choć nad ranem już ostro iskrzyło!!!!

Po piąte niektórym tak się spodobało, że postanowili wstąpić na naszego
Klubu - Garbiarnia (taki mały spamik)

org. Rajdu a dokładnie to Enter i
Eska wszystko wymyślili, przygotowali, zorganizowali.
Tym bardziej cieszy, że choć jako fizyczny razem z KJ mogliśmy obstawiać
punkt sprawnościówki.
Bardzo, bardzo cieszy, że na pierwszy etap odpowiedziały osoby z innych
klubów aut z duszą, czy osób niezrzeszonych, których serdelecznie
zapraszałem!
Bardzo, bardzo, bardzo cieszy, że... pojawiły się... damskie zalogi!!!
Oczywiście królowały VWeje, ale przybyły też "dzieci" motoryzacji:
- polskiej,
- enerdowskiej,
- czechosłowackiej,
- brytyjskiej,
a nawet hamerykańskiej!
W sumie na rajdzie sklasyfikowanych zostało 29 załóg a trasa naszpikowana była pytaniami związanymi z historią Warszawy.
Jestem więcej niż pewny, że niektórzy nawet nie wiedzieli, że podobne (arcyciekawe) miejsca wogóle istnieją.
Bardzo się cieszymy, że tak się udało i już mamy zgłoszenia do kolejnych etapów, które ze względu na ogrom przygotowań (szykują to praktycznie tylko 2 osoby z Klubu, czyli Enter i Eska) będą się odbywać co dwa miesiące a nie co miesiąc jak miało być pierwotnie.
Żałujcie, którzy nie dojechaliście!!!
Dziękuję raz jeszcze naszym gościom i przede wszystkim Enterowi i Esce.
dozo!na kolejnych etapach i innych akcjach org. przez Garbiarnię.
P.S. Załoga Garbuska Janka, która dotarła do nas z Lublina miała pecha, bo urwał się bęben, ale wiem, że w końcu udało się zlokalizować zastępczy.
P.S.S.Barzant i Kas dziękujemy za nocne przygarnięcie i koledze z Marek (sorki zapomniałem imienia! Konrad?)

za podwózkę do... nocnego i... lasu.

P.S.S.S. I dziękuje koledze góralowi (cholera ja naprawdę nie mam pamięci do imion) za pomoc przy stoperowaniu.
