Problem polega mniej wiecej na tym (Auto volvo mojego ojca 740, kupiony tydzień temu) nie da sie precyzyjnie dozować siły hamowania. Wciska sie pedał, powoli nic sie nie dzieje, az w pewnym momencie auto staje dęba. Przy pełnej koncentracji kierowcy możliwe jest "normalne" hamowanie, ale w sytucjach nieprzewidzianych poprostu gdy niemysli sie nad hamowaniem wciskamy odruchowo hamulec nico za duzo i stoimy w kłębach dymu z opon. Nie jest to ani przyjemne ani bezpieczne. Poprostu pedał hamula nie stawia prawie zadnego oporu. Prosze o pomoc bo zima blisko.
Maszerujmy ramię w ramię ku słońcu świata nowego
Volvo nie jest znów tez takie nowe jest z '89. W poprzednim volvo tak nie było. Smigałem też volvo 240 z '88 i też tak nie było. Tam były wszędzie wielkie "traktorowe" pedały o wielkim skoku właśnie bardzo łatwe do wyczucia. A teraz..... makabra