lakoniczne,acz ważne

20 stycznia 2007, 00:10
...nie stawiajcie aut pod drzewami,drzewa podczas wietrznej pogody bywają wredne i nieprzewidywalne-nawet te,wyglądające pozornie na godne zaufania;-)
dzis jedno z nich skasowało mi opla...
nagły,dziki zryw zywiółu...
fajnie,że wyszedłem zeń 15 munut wcześniej...
został mi dziurawy garbus kolegi,na własny...musze poczekać...W sumie miłe było to,iz ktos powiedział żone,że w garbusie wyglądała ...lepiej..tez tak sądzę;-)Sory za styl,ale napiłem sie wódki.dobrej nocy!
20 stycznia 2007, 00:20
chyba lepiej ze opel niż garbus?? Współczuje
Maszerujmy ramię w ramię ku słońcu świata nowego
20 stycznia 2007, 09:11
Łysy napisał(a):chyba lepiej ze opel niż garbus?? Współczuje

jak opel gral pierwsze skrzypce to raczej nie :/ ale z drugiej strony po garbusie bylaby wieksza rozpacz :/
Mexyk '84

Garbatastokrotka.pl
20 stycznia 2007, 09:34
Koledze z pracy tez skasowalo samochod.
Jego stal pod drzewem, samochod zony - po drugiej stronie ulicy. Ten pod drzewem jest caly, ten po drugiej stronie ulicy nagle zmienil sie w kabriolet.
Tak ze to nie jest takie proste ze tylko pod drzewem jest niebezpiecznie.
Wspolczuje
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
20 stycznia 2007, 11:51
Moje auto stało równiez na parkingu przed firmą,drzewa rosly na placu firmy;-Napisalem podanie o pokrycie kosztów naprawy / o ile będzie ona miala sens/do własnej szefowej;-),jest niewielka szansa na uzyskanie odszkodowania ,gdyż firma oplacala oc,ale z rozmowy telefonicznej z ubezpieczycielem zakładu pracy wynikalo,że nie mam szans na otrzymie kasy.Oczywiście AC nie opłacalem.Moj ubezpieczyciel dał mi cień nadziei.Zobaczymy,tak czy inaczej,życie toczy się dalej
I wiecie co??Chyba jednak pomyslę o AC w przyszłości....
Dzięki za słowa otuchy!!!!!!!
20 stycznia 2007, 14:50
To nie ma nic wspolnego z OC samochodu, tylko firmy. Nie wiem jakie ubezpieczenie powinna miec i jakie ma, w zwiazku chociazby zposiadanym terenem. Tak czy siak jezeli drzewo bylo na posesji firmy, to bardzo mozliwe ze to ona jest odpowiedzialna za jego stan i jesli drzewo wyrzadzi szkody do firma musi je zrekompensowac. Jezeli ma odpowiednie ubezpieczenie to z niego, jezeli nie to z kieszeni wlasnej. Ale procesuj sie z wlasna szefowa.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
20 stycznia 2007, 16:03
Qubek ma rację. Jeśli firma płaci ubezpieczenie, masz szansę na uzyskanie odszkodowania.
Kiedyś na mój samochód (na szczeście nie garbusa) spadły drzwi, które były remontowane w domu kultury. DK płacił ubezpieczenie za budynek i parking, więc nie było problemu z wypłatą odszkodowania. Napisałem wniosek, dołączyłem opis sytuacji, kierownik DK podpisał, zaniosłem do PZU, w międzyczasie rzeczoznawca obejrzał i sfotografował autko, a po miesiącu dostałem odszkodowanie.
sex, bug and rock'n'roll
20 stycznia 2007, 16:48
qubek napisał(a):To nie ma nic wspolnego z OC samochodu, tylko firmy. Nie wiem jakie ubezpieczenie powinna miec i jakie ma, w zwiazku chociazby zposiadanym terenem. Tak czy siak jezeli drzewo bylo na posesji firmy, to bardzo mozliwe ze to ona jest odpowiedzialna za jego stan i jesli drzewo wyrzadzi szkody do firma musi je zrekompensowac. Jezeli ma odpowiednie ubezpieczenie to z niego, jezeli nie to z kieszeni wlasnej. Ale procesuj sie z wlasna szefowa.
Firmy również płacą OC od jakiej ś tam odpowiedzialności,nasza równiez,nawet ma aktualnie opłacone,sprawdzałem.A procesować się nie bardzo chce,bo nie będę miał pracy,k...To przeciez CZerwona hajnówka,był niedawno program w TV,niestety prawdziwy...ale dzieki za rady.
20 stycznia 2007, 17:26
No to mam nadzieje ze Ci z tego OC wyplaca. Powinni
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
20 stycznia 2007, 19:01
H!

Stachu nie ma co mówić, miałeś mega pecha i tyle... :(:(:(

Mi upiekło się w zeszłym roku, kiedy Stefanek stał u rodzinki w ogrodzie a mega wichura zerwała ogromny konar, który upadając... "objął" Stefanka "głaszcząc" go tylko mniejszymi gałęziami. :smt059
Pozostały minimalne wgniecenia na dachu i halogenie, ale gdyby konar upadł o kilka cm dalej, to nie wiem co by zostało ze Stefka...

Przykro mi, walcz o swoje, tyle możesz i musisz, żeby samemu nie bulić.
3mam kciuki!
(Po)zdrówka!falco
NiP-Nieodpowiedzialni i Przypadkowi

← Luźne dyskusje