Zna ktoś tego garbuska?

6 maja 2007, 15:10
Bo kiedys tego bylo na peczki i nikt tego nie chcial bo to stare, brzydkie, psuje sie i w ogole a mozna przeciez sprowadzic z Niemiec Golfa w dizlu po dachowaniu i szpanowac przed somsiadami. Teraz kupic porzadny samochod do jazdy na codzien moze kazdy i tanio, wiec ludzie zaczeli odczuwac potrzebe (czy tez zaczelo ich byc stac na jej realizowanie) posiadania drugiego, ciekawszego samochodu. Najlepiej takiego wzbudzajacego nostalgiczne wspomnienia z mlodosci. W miedzyczasie wiekszosc z tych samochodow poszla na zlom, na przelomie lat 90-tych i 00ych w tempie zastraszajacym. Stad wzrost cen.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
6 maja 2007, 15:41
bomba78 napisał(a):
nie bylo czegos takiego ze komis musi dawac gwarancje?

pierwsze słysze raczej nie :) oni sa tylko od sprzedawania samochodów sa tylko posiednikami

Owszem, ale zastępstwo ma charakter posredni. komitent sprzedaje samochód na rachunek komitenta, ale we własnym imieniu. Odpowiada więc z tytułu rękojmi za wady towaru. Swoją odpowiedzialność w drodze oswiadczenia złożonego kupującemu moze wyłaczyc, ale tylko za wady prawne oraz ukryte wady fizyczne.
Pamiętajmy, że komitenta z kupującym nie łaczy zaden stosunek prawny, a ktoś odpowiedzialnosć ponosić musi - ergo bomba wiedział, że dzwoni, ale nie wiedział w którym komisie. ;-)

Poizdrawiam
6 maja 2007, 20:41
no wlasnie...Garbus byl zawsze moim samochodem marzen, drugi ( w tej kolejnosci o dziwo) jest Ford Mustang 1967 ale klasyk...nie inspirowany 60s ;) I teraz nadszedl moment, ze stac mnie na Garbusa (chyba) chcialbym pojezdzic nim do konca sezonu a od jesieni zaczac remont. Dlatego wystarczy mi samochodzik w znosnym stanie. Nie chce kupowac drogiego, zrobionego egzemplarza bo chce sam go odnowic...teraz wydaje mi sie to rownie wielka frajda jak sama jazda :)

Mialem po cichu nadzieje, ze ktos z forumowiczow rozpozna tego Garbusa i ewentualnie da namiar na wlasciciela...to bylaby idealna sytuacja.
6 maja 2007, 22:19
sprawę remontu to dokładnie przemyśl ;-) nie tak dawno był nawet podobny temat... wiem ze swojego doświadczenia że czasami lepiej jest kupić trochę droższe auto niz totalnego strucla który tylko stoi a napewno daleko nie zajedzie. Czasami jest tak ze mini remont zmienia się w totalną odbudową auta która pochłonie kilka razy więcej kasy niz się na poczatku zakładało a być może bywa i tak że albo sił, czasu zabraknie albo kasy do ukończenia projektu i wtedy pojawia sie na sprzedaż za grosze niedokończony projekt a po tym wszytskim pozostaje tylko wielka strata finansowa i kac :( Lecz jeśli pomimo wszytkiego uda ci się dokończyć projekt będzie to jedna z najlepszych chwil w życiu. Satysfakcja ukończonego projektu jest nieograniczona :-D
gdyby Bóg popierał by przedni napęd to chodzilibyśmy na rękach...
6 maja 2007, 22:26
No wlasnie jak mowi przedmówca. Mega strucel to nie jest za dobry do remontowania :? . Wyjdzie przy nim za duzo niespodzianek niekoniecznie miłych :?
www.kaferklub.com
6 maja 2007, 23:15
eh macie racje...w koncu wiecie co mowicie. Caly czas szukam, moze uda sie znalezsc jakis ciekawszy egzemplarz. a ten tam czeka i mnie kusi ;p
7 maja 2007, 10:47
Ford Mustang....i moje marzenie też to jest ....echhh..ale kasiorka nie leży na ulicy. A ktoś kiedyś powiedział że tak..... :-D
Sprzedaliśmy naszego garba :( smutno bez niego ....Nie wiedziałem że tak można się zżyć z autem,ale poszedł w bardzo zacne ręce :)Ale co 2 garby to nie jeden :))

← Pytania i problemy