zaczęło się ..... no tak jak się zaczęło, a skończyło się super miło- garbaci to jedna rodzina- kiedyś jechałem służbowym autem i zobaczyłem jednego z "naszych" jak pchał garbusa, zatrzymałem się, zacząłem mu pomagać, więc popatrzył na mnie jak na marsjanina, a jak powiedziałem "też mam garba", uśmiechnął się i jak starzy kumple gwarzyliśmy do stacji benzynowej (chyba całe 100 metrów)
garbaci górą!!!
Każdy ma wolność wyboru i chodzi tylko o to, żeby znalazł dla siebie sympatyczne miejsce, gdzie spotka fajnych ludzi.