Mam mały problem z rozrusznikiem. Otóż wczoraj jak wracałem z roboty Garb odpalił idealnie. Z resztą od dwóch lat jak go posiadam nigdy nie było najmniejszego problemu z rozrusznikiem (chyba że spowodowane słabym akumulatorem). No i potem jadąc była straszna ulewa, tak że prawie nie było widać nic przed autem.
Deszcz przeszedł, podjechałem po żonę do pracy, zgasiłem samochód, potem za 15 minut chcemy go odpalić, a tu nic. W momencie przekręcenia kluczyka słychać w rozruszniku tylko coś jakby pyknięcie, zwarcie styków, i nic więcej. Nawet się kawałka nie poruszył. Tylko pyknięcie i nic.
Kawałek się przejechałem potem (z pychu go zapaliliśmy), no a w domu to samo.
Sprawdzę jeszcze dzisiaj wieczorem, może mu przejdzie. Czy możliwe jest że to przez tę ulewę coś się stało? I co to w ogóle może być?
Macie może jakieś proste sposoby na taką przypadłość?
Deszcz przeszedł, podjechałem po żonę do pracy, zgasiłem samochód, potem za 15 minut chcemy go odpalić, a tu nic. W momencie przekręcenia kluczyka słychać w rozruszniku tylko coś jakby pyknięcie, zwarcie styków, i nic więcej. Nawet się kawałka nie poruszył. Tylko pyknięcie i nic.
Kawałek się przejechałem potem (z pychu go zapaliliśmy), no a w domu to samo.
Sprawdzę jeszcze dzisiaj wieczorem, może mu przejdzie. Czy możliwe jest że to przez tę ulewę coś się stało? I co to w ogóle może być?
Macie może jakieś proste sposoby na taką przypadłość?