Siemano,
podczas jazdy na slub Renifera i Chyłka do Rzeszowa zaczelo cos potwornie pukac w przednim zawieszeniu. Pukanie bylo uzaleznione od predkosci.
Wszyscy powiedzieli ze to "lozysko". Nawet jak napierali na kolo to byl wyczuwalny duzy luz.
Po powroce z Rzeszowa bylem zaopatrzony w nowe lozyska (dzieki Wiecman).
Wymienilem jedno (wyjete lozyska wygladaly jak nowki) ale je zmienilem dokrecilem itp. Z drugiej strony (poniewz bylo juz ciemno i robilem przy latarce) tylko dokrecilem srube (bez wymiany lozyska) i w ten spodob nie mam luzow juz na zadnym kole.
Przyszedl dzien testow: Na poczatku cisza:] Nic nie puka:] Po trasie Ursus-Pruszkow-Ursus-Pruszkow-Ursus-Ursynow (podczas jazdy na Ursynow zaczelo pukac pierw cicho a na koniec tak jak na samym poczatku...)
Luzow nadal nie ma.
Co ciekawe puka tylko jak przyspieszam - jak puszczam gaz badz jade na luzie nie puka w ogole.
Co to jest?
Czy jest to to lozysko ktorego nie zmoenilem?? Tylko czemu w takim razie nie puka na luzie???
podczas jazdy na slub Renifera i Chyłka do Rzeszowa zaczelo cos potwornie pukac w przednim zawieszeniu. Pukanie bylo uzaleznione od predkosci.
Wszyscy powiedzieli ze to "lozysko". Nawet jak napierali na kolo to byl wyczuwalny duzy luz.
Po powroce z Rzeszowa bylem zaopatrzony w nowe lozyska (dzieki Wiecman).
Wymienilem jedno (wyjete lozyska wygladaly jak nowki) ale je zmienilem dokrecilem itp. Z drugiej strony (poniewz bylo juz ciemno i robilem przy latarce) tylko dokrecilem srube (bez wymiany lozyska) i w ten spodob nie mam luzow juz na zadnym kole.
Przyszedl dzien testow: Na poczatku cisza:] Nic nie puka:] Po trasie Ursus-Pruszkow-Ursus-Pruszkow-Ursus-Ursynow (podczas jazdy na Ursynow zaczelo pukac pierw cicho a na koniec tak jak na samym poczatku...)
Luzow nadal nie ma.
Co ciekawe puka tylko jak przyspieszam - jak puszczam gaz badz jade na luzie nie puka w ogole.
Co to jest?
Czy jest to to lozysko ktorego nie zmoenilem?? Tylko czemu w takim razie nie puka na luzie???