Tego rodzaju rankingi stanowią wyraz subiektywnych poglądów autora. I nic więcej z tego nie wynika - po prostu ten facet uważa te auta za najgorsze. Jego sprawa. Natomiast jesli autor uważa się za wyrocznię i za osobę uważającą się za kompetentnego do sporządzenia Oficjalnej i jedynej listy złych samochodów - to już jest to ciekawy przypadek. Dla psychiatry.
Podobnie z niesmakiem obejrzałem w sąsiednim wątku materiał o Polonezach, które na końcu sie rozbija, bo nic nie są warte. Być może tak jest - z punktu widzenia Anglika, który za jedynie słuszne samochody uważa wyroby brytyjskiego przemysłu samochodowego.
Poldek na takie traktowanie nie zasługuje.
Umieszczenia Trabanta na tej liście uważam za całkowitą bzdurę. Ten dziwoląg stworzono w konkretnym czasie, z byle czego i w konkretnym celu. Nie sposób porównywać go z czymkolwiek, bo jest jedyny w swoim rodzaju. Być może Trabant znajduje się na ślepym odgałęzieniu drzewka ewolucji samochodowej. Ale chyba żadne z angolskich aut nie było przedmiotem takiej ilości emocji, westchnień i radości z nabycia upragnonego wehikułu, co zwykły Trampek albo Maluch.
Nie mówiąc o wspomnianej wyżej radości udanego pokonania kilkuset kilometrów skarpetą (albo Maluchem). Z zapasem paliwa w dziwnych kankach, bo kanistry też trzeba było załatwiać. A wieczorne - prowadzące do nikąd, choć zażarte - dyskusje przy piwie o wyższości/niższości* Trabanta nad Maluchem.?
W poniedziałek za
najgorsze auto świata uważałem moją Cytrynę C2, po tym jak ( na zimowych oponach) zakopała się w śniegu w Górach Stołowych na z grubsza odśnieżonej drodze, na której zatrzymałem się, żeby zrobic kilka zdjęć. Dwie godziny wypychania autka na drogę. A właściwie rozkuliwania cenymetr po centymetrze i wyciągania za klapę bagażnika do tyłu. W tym czasie przedni spojler rył i zagarniał śnieg jak ruski spychacz.
Miesiąc temu miałem podobną sytuację z oraniem piachu nad morzem. Na piaszczystym parkingu, na którym parkowałem garbusem i innymi autami kilkanaście razy. Łopata, lewarek, deski i trochę wysiłku fizycznego.
Tym autem da się jeździć tylko po równych i gładkich szosach. Przed zjechaniem z szosy powinien ostrzegać jakiś napis albo ten zidiociały komputer wewnątrz.
Tak czy inaczej, uważam, że wszelkie oceny samochodu muszą być dostosowane do konkretnej sytuacji i punktu widzenia oceniacza. Inaczej, są g... warte.