Najgorsze auta wszech czasów

20 listopada 2007, 17:09
Jak dla mnie PARANOJA... koleś chyba nie ma co robic z wolnym czasem!!!
www.garbi.pl - Ogólnopolski Garbaty Portal
20 listopada 2007, 18:01
koleś zrobił to wedle swojego gustu.. a jak ktos już powiedział o gustach się nie rozmawia :P :twisted: więc przemilczmy :D:P hihi
Z poważaniem
niepoważna..:)
20 listopada 2007, 21:39
ja mam z kolei dziwny przypadek:
przy mrozach odpala od kopa na gazie, a na benzynie mam problemy
nie garbus- audi
garbaci górą!!!
20 listopada 2007, 22:05
Dzikowy napisał:
Wara od poldka, zgadnij, czym teraz jeżdżę




Współczuję
Ja również współczuję. Życzę szybkiej przesiadki z tego "socjalistycznego volvo" :D do jakiejś lepszej maszyny!
VW 1303 '73 email do mnie: (kontakt usunięty)
21 listopada 2007, 07:55
Dzikowy napisał(a):Wara od poldka, zgadnij, czym teraz jeżdżę :roll:

Sam caly czas mysle nad kupnem - klasyk ciagle tani, ceny beda roznac i to szybko, pelno ciekawych akcesoriow z epoki, czesci w cenie zapalek, praktyczny i fajny na codzien, wazny element polskiej historii motoryzacji.
To sie bardziej klasykow dotyczy, ale wsrod nowszych tez sie ciekawe egzemplarze zdazaja. Poza tym one tez stana sie klasykami, tylko troche pozniej.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
21 listopada 2007, 12:35
Ja to nie mogę odżałować że jakiejś Syrenki nie schowałem gdzieś w bezpieczne miejsce jak był czas i pieniądze..
A ci zgnili imperialiści -co oni wiedzą o "prawdziwej" (socjalistycznej :wink: :-D ) motoryzacji...
Zdarzyło się któremu robić "kapitalkę" w przydrożnym rowie ?
Jechał który dwa dni 600km ? Zakładał (własnoręcznie !) oponę która była "lepsza" od tej zdejmowanej o 100 kilometrów :-D
Każda" trasa" to było wyzwanie....
Co oni wiedzą ? Ilu z nich otworzyło w ogóle maskę własnoręcznie w swoim samochodzie ?- o zdobyciu głupiej uszczelki za ciężko zaoszczędzone dewizy że już nie wspomnę :-D
Taaa, były czasy...
A Ci... auto mu się nie podoba ,bo kolorek ,bo tapicerka, bo wygląd .....
ech...Amerykańska ich mać...:-D
A przepuścić jednego z drugim przez polskie realia tamtych lat i zapytać póżniej jeszcze raz o zdanie....:-D
21 listopada 2007, 12:50
To były czasy, rodzice latem mieli zapakowany zestaw turystyczny i zaraz po pracy w piątek ruszaliśmy pod namiot. Raz mało się nie stoczyliśmy do jeziora Rożnowskiego, bo hamulce wysiadły, a na wyprawę Pisz- Nowy Sącz braliśmy cały bagażnik części i narzędzi. Rodzice poddali się jak na trasie urwała się kierownica z całą kolumną. Albo trzymiesięczne polowanie na błotnik :-)
Mały gówniarz byłem, ale pamiętam to jak wczoraj. Chyba wirus trwał w uśpieniu, bo strasznie nosem kręcę na te nowe wynalazki wszystkie. A elektronika w samochodzie mnie przeraża :-&
Nic.
Nic.
Nic, ale to zupełnie nic.
Zdawało mi się, że coś, lecz gdzie tam. Nic.
21 listopada 2007, 13:15
Tego rodzaju rankingi stanowią wyraz subiektywnych poglądów autora. I nic więcej z tego nie wynika - po prostu ten facet uważa te auta za najgorsze. Jego sprawa. Natomiast jesli autor uważa się za wyrocznię i za osobę uważającą się za kompetentnego do sporządzenia Oficjalnej i jedynej listy złych samochodów - to już jest to ciekawy przypadek. Dla psychiatry. :P

Podobnie z niesmakiem obejrzałem w sąsiednim wątku materiał o Polonezach, które na końcu sie rozbija, bo nic nie są warte. Być może tak jest - z punktu widzenia Anglika, który za jedynie słuszne samochody uważa wyroby brytyjskiego przemysłu samochodowego.
Poldek na takie traktowanie nie zasługuje.

Umieszczenia Trabanta na tej liście uważam za całkowitą bzdurę. Ten dziwoląg stworzono w konkretnym czasie, z byle czego i w konkretnym celu. Nie sposób porównywać go z czymkolwiek, bo jest jedyny w swoim rodzaju. Być może Trabant znajduje się na ślepym odgałęzieniu drzewka ewolucji samochodowej. Ale chyba żadne z angolskich aut nie było przedmiotem takiej ilości emocji, westchnień i radości z nabycia upragnonego wehikułu, co zwykły Trampek albo Maluch.

Nie mówiąc o wspomnianej wyżej radości udanego pokonania kilkuset kilometrów skarpetą (albo Maluchem). Z zapasem paliwa w dziwnych kankach, bo kanistry też trzeba było załatwiać. A wieczorne - prowadzące do nikąd, choć zażarte - dyskusje przy piwie o wyższości/niższości* Trabanta nad Maluchem.? :-D

W poniedziałek za najgorsze auto świata uważałem moją Cytrynę C2, po tym jak ( na zimowych oponach) zakopała się w śniegu w Górach Stołowych na z grubsza odśnieżonej drodze, na której zatrzymałem się, żeby zrobic kilka zdjęć. Dwie godziny wypychania autka na drogę. A właściwie rozkuliwania cenymetr po centymetrze i wyciągania za klapę bagażnika do tyłu. W tym czasie przedni spojler rył i zagarniał śnieg jak ruski spychacz.
Miesiąc temu miałem podobną sytuację z oraniem piachu nad morzem. Na piaszczystym parkingu, na którym parkowałem garbusem i innymi autami kilkanaście razy. Łopata, lewarek, deski i trochę wysiłku fizycznego.
Tym autem da się jeździć tylko po równych i gładkich szosach. Przed zjechaniem z szosy powinien ostrzegać jakiś napis albo ten zidiociały komputer wewnątrz.

Tak czy inaczej, uważam, że wszelkie oceny samochodu muszą być dostosowane do konkretnej sytuacji i punktu widzenia oceniacza. Inaczej, są g... warte.

← Luźne dyskusje