W morde
http://wiadomosci.onet.pl/1646259,11,item.html
Wierzyc sie nie chce (i to nie tylko ze wzgledu na niewiarygodnosc zrodla).
http://wiadomosci.onet.pl/1646259,11,item.html
"Super Express": 57-letni Sławomir Świątkowski ponad połowę swojego życia przepracował na kolei. Prowadząc pociągi, przejechał ponad milion kilometrów, był katem dla 12 samobójców i 3 ofiar wypadków.
- Droga hamowania pociągu to 300 do nawet 600 metrów, nie ma szans, żeby maszyna się zatrzymała, opowiada pan Sławek. - Włączam syrenę, staram się za wszelką cenę zahamować i odwracam głowę... Najgorsze jest to, że przez długi czas na pudle (czoło pociągu) widać odciśnięty ślad głowy człowieka. Jeździmy z nim, dopóki blacha nie zostanie wyklepana.
Takich jak on są tysiące, bo tylko kilkudziesięciu maszynistów w Polsce ma "czyste konto". Rekordzista ma na swoim koncie około 40 osób. Według oficjalnych statystyk prowadzonych przez Polskie Linie Kolejowe tylko w 2006 roku 25 Polaków rzuciło się pod nadjeżdżający pociąg; do końca października tego roku już 16.
I o ile historie ludzi decydujących się na tak desperacki krok są nagłaśniane, o tyle nikt nie zastanawia się nad tym, co czuje maszynista, który mimo woli wykonuje wolę samobójcy.
Wierzyc sie nie chce (i to nie tylko ze wzgledu na niewiarygodnosc zrodla).
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
Dzięki temu rzadziej się potykam.