nawet nie wiem jak to nazwać

30 listopada 2007, 12:19
Bo ja wiem. Jak pracowałem w sklepie zoologicznym, to długo wałkowałem klienta, zanim mu sprzedałem coś żywego. Jak mi się nie podobał, to na drzwo. Ale właśnie żywego, więc nie wiem czy to odnieść do czegoś tak błahego jak garbus?? ;-)
Nic.
Nic.
Nic, ale to zupełnie nic.
Zdawało mi się, że coś, lecz gdzie tam. Nic.
30 listopada 2007, 12:24
Dzikowy napisał(a):Bo ja wiem. Jak pracowałem w sklepie zoologicznym, to długo wałkowałem klienta, zanim mu sprzedałem coś żywego. Jak mi się nie podobał, to na drzwo. Ale właśnie żywego, więc nie wiem czy to odnieść do czegoś tak błahego jak garbus?? ;-)
Rozumiem,że nie byłeś właścicielem tego sklepiku :wink:
Nieznośna lekkość butów
30 listopada 2007, 12:26
Masz rację... tylko że właściciel przejął moje podejście :)
Nic.
Nic.
Nic, ale to zupełnie nic.
Zdawało mi się, że coś, lecz gdzie tam. Nic.
30 listopada 2007, 14:06
błahego jak garbus??????
przecież to członkowie rodziny, podpadasz chłopie :wink:
garbaci górą!!!

← Luźne dyskusje