Ale z czym tu w ogole dyskutowac? Jak mozna polemizowac z kims kto twierdzi ze mitem jest ze powinno sie kupowac nowe klocki hamulcowe? Zwlaszcza jesli ten ktos prowadzi biznes polegajacy na handlu uzywanymi czesciami do Garbusow, rozbieraniu ich itd?
Zeby zaraz ktos sie nie przyczepil - technicznie jest mozliwosc kupna uzywanej tarczy, sprawdzenia jej grubosci i tego czy nie jest zwichrowana, oddania do przetoczenia jesli jeszcze sie do tego kwalifikuje. Moze nawet w jakis specyficznych okolicznosciach to byc uzasadnione, nie wiem, rozne sa sytuacje, czasem czlowiekowi cos prawie nowego wpadnie w rece za darmo czy prawie. Ale klocki?!?!??!
Tym zdaniem sie ubezpieczam, zeby ktos nie zarzucil ze twierdzimy ze sie nie da.
Ale odpowiedzenie komus kto pisze ze "zeby miec spokoj" (dodal bym do tego zdrowy rozsadek i elementarna odpowiedzialnosc) kupuje sie nowe tarcze i klocki hamulcowe ze to mit, to jakas granda w ustach kogos kto teorytycznie powinien byc fachowcem. Jedyne wytlumaczenie jakie moge znalezc to ta subtelnie wtracona uwaga ze:
falco napisał(a):Sprzedałem właśnie kolejny zestaw kpl. hamulców tarczowych (tarcze, zaciski, klocki, tarcze osłonowe, śruby, łożyska) za 500 zł.
VTD