tarcze 1302

31 stycznia 2008, 16:18
Przetoczenie ma jeszcze jakis sens jak ktos to zrobi sobie za darmo.
Ale tak to jak ja sie dowiadywalem z ciekawosci to mi krzykneli 80 zl za przetoczenie...
Zdjęcie nie zachowało się
http://www.barzant-garage.pl/
31 stycznia 2008, 18:00
karol napisał(a):
qubek napisał(a):Proste:
- zaciski mozna renerowac wlasciwie bez problemow, w miare oczywiste
- tarcze mozna bezpiecznie przetoczyc, o ile maja odpowiednia grubosc, nie sa zwichrowane i nie maja pekniec. To juz nie jest oczywiste, bo te warunki moga byc spelnione albo i nie. Na dodatek przetaczanie kosztuje, a przetoczona tarcza ma mniejsza trwalosc niz nowa. Tak ze do watpliwosci technicznych dochodza ekonomiczne - czy to sie oplaca, nawet jesli jest taniej. Ge- klocki - bez komentarza. Wydaje mi sie ze nie jest potrzebny, nawet jesli sa tacy co uzywane klocki wsadzaja. Roznie mozna takich ludzi okreslacneralnie, przy malejacych cenach czesci zamiennych, drozejacej robociznie, drozejacym czasie wlasnym przetaczanie tarcz coraz rzadziej jest oplacalne. Najczesciej sie zuzyte tarcze wywala i wsadza nowe. Na pewno robi sie tak jesli chce sie "miec spokoj"..

znaczy sie zgadzasz sie ze mna.
u mnie koszt przetoczenia = 0 zł,

Tak. Jesli bym dostal tarcze nadajace sie do przetoczenia i mial przetaczanie za darmo (to znaczy nie musialbym nic zaplacic, nie musialbym bog jeden wie gdzie jezdzic ani marnowac na to zbyt duzo czasu) to bym rozwazyl przetoczenie. Ale to teoretyzowanie, bo najpierw musialbym takie tarcze kupic, a tego bym nie zrobil ;)
No i zakladam ze Ty zgadzasz sie ze mna co do klockow :)
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
31 stycznia 2008, 23:50
Szukajac swego czasu tarcz spotkalem się z opinia P.Wojtka ze Złotego Rogu, że oprócz peknięc, zwichrowań czy po prostu rzucającej się w oczy cienizny tarcz używanych posiadac one moga jescze inne wady, typu wyrobione gniazdo pod lożysko czy coś tam,co nie tak latwo zobaczyc i zmierzyć-nie pamiętam już dokladnie, było to ze 2 lata temu... Ale sądzę,że pan Wojtek czasami wie, co mówi...Aha,nie proponował mi sprzedaży nowych tarcz w swoim sklepiku;-))
Teraz mam problem z tarczami z glowy, bo mam inne autko i 4 bębny..
Przestrzegam równiez przed naprawianiem/pprawianiem hamulcow bębnowych polegajacym na li tylko regulacji srubokrętem przez wziernik.Mój były mechanik tak mi je świetnie z zapamiętaniem regulowal,a ż się w końcu zablokowaly/spręzyniki spadly ,czy cos-na szczęce nie było okładzin..Moim zdaniem ZAwsze trzeba hamulce , do ktorych nie zagladalo sie parę lat rozebrac, sprawdzić stan szczęk, bebnów, cylinderków itp i zrobić z nimi porzadek / to nie jest takie hop-siup / a potem sobie regulowac śrubsztakiem, by po sezonie, dwoch lub trzech znów zrobic solidny przegląd. To piekielnie / lub niebiańsko / ważne....
A jak czytam Wasze pozahamulcowe rozważania...to jedno przychodzi mi na myśl - hamulce Was zawiodly , wpadliście w poślizg i pędzicie na oślep nie mając władzy nad swoimi emocjami i raniac się nawzajem. A hamulce - z czym się wszyscy w tym watku zgadzają-ważna rzecz;-))))
31 stycznia 2008, 23:56
Eee co Ty.
Ja mam tarcze, jeszcze grube. Ale klocki zalożylem do nich nowe :D

Aha, ja mam zle doświadczenia z WOjtkiem...niestety.
Nie zna się na elektryce i komuś kto się kompletnie nie zna (tak jak ja wtedy) wciska kit i każe slono za to placic. Jak chcesz więcej chętnie napiszę na pryw.
1 lutego 2008, 15:56
Trochę przecenia się w tej dyskusji znaczenie nowych i niedocenia starych tarcz hamulcowych :wink: Nie wszystko co nowe jest dobre -niestety- jakość części zamiennych jest coraz gorsza- o czym była mowa wielokrotnie przy różnych okazjach. Ja właśnie trafiłem na minę- kiepskie doświadczenia (co prawda nie z garbusem ) z nowymi tarczami . Kupiłem niedawno do Renówki 9 którą dojeżdżam na co dzień. Skończyły się klocki a stare tarcze były trochę porysowane,nowe niedrogie-skusiłem się .Nowe klocki nowe tarcze. I kicha -niby hamowały ale dużo gorzej. Czekałem cierpliwie aż dotrą się klocki(EBC) i dalej duxa.Wymiana klocków (na Ferrodo) i kolejna porażka. Ponieważ nie miałem kasy i czasu na dalsze eksperymenty założyłem z powrotem stare tarcze z "niebardzo starymi " klockami Ferrodo i jeżdżę. I hamuje jak trzeba.Tylko w czasie docierania klocków " pomogłem" im trochę papierem ściernym. A nowe tarcze oddałem do reklamacji. Przepychanka trwa. Zrobiłem błąd bo mogłem pojechać na tych nie hamujących na rolki i wziąść wydruk.
Morał : lepsze używki ale zrobione z tego co trzeba niż nowe z byle gówxa.
Nie podzielam też katastroficznych wizji zastosowania używanych klocków hamulcowych (- oczywiście odpowiedniej grubości nie takich ciut grubszych od blachy :wink: :-D ) Pewnie że kupowanie używanych jest ekonomicznie bez sensu,ale w przypadku znalezienia w "skarbnicy" czemu nie. Wyrównać tylko na papierze ściernym -na jakiejś równej powierzchni i zapewniam że niczym to nie grozi. (W końcu te nowe też za chwilę będą używane i co ?- trzeba zakładać nowe co 100 km ? :wink: ) A już w przypadku przekładania całego kompletu to zupełnie nie rozumiem obiekcji .Jeżeli hamulce były sprawne w "dawcy" to dlaczego mają nie działać w "biorcy" ? To " przemontowanie" spowoduje że klocki nie będą hamowały ,tarcze sie zwichrują ,popękają i co tam jeszcze...? :wink:
To mit...:-D
Oczywiście mowa o sprawnych elementach- obejrzeć i sprawdzić trzeba koniecznie.
No i nie namawiam wszystkich do kupowania używek zamiast nowych-ale nie wrzucajmy wszystkiego do jednego wora...
Dobra używka nie jest zła :-D (a czasem lepsza :wink:)
1 lutego 2008, 16:04
mogę sie zgodzić z przedmówcą, ale nie do końca. po pierwsze skąd wiesz jak sprawowała się ta uzywka u dawcy? taką część można by wzuiąść używaną, ale tylko od pewnej osoby. bo jak np. garba stał 5 lat i ktos go rozbiera i sprzedaje uzywany komplet hamulców, to wybacz ale może być w chmmm kiepskim stanie...
(nie żebym był przeciwko używkom)

widzisz problem z nowymi częściami jest oczywiście, ale sa te nowe części drozsze i tańsze... ja podałem cene 130 za tą droższą opcję. 110 jest bodajże za tańszą. ja jednak wolę nowe, niż używane w wypadku hamulców.

a klocki mam ze starych zapasów poprzedniego właściciela :)

będę miał niedługo do sprzedania używane tarcze, ktoś chętny ? :-D
i bębny też, ale trochę zjajowaciałe, mozna sobie prztoczyć :-D
Rustnfast

www.facebook.com/rustnfast
1 lutego 2008, 16:32
Majki napisał(a):mogę sie zgodzić z przedmówcą, ale nie do końca. po pierwsze skąd wiesz jak sprawowała się ta uzywka u dawcy? taką część można by wzuiąść używaną, ale tylko od pewnej osoby. bo jak np. garba stał 5 lat i ktos go rozbiera i sprzedaje uzywany komplet hamulców, to wybacz ale może być w chmmm kiepskim stanie...
(nie żebym był przeciwko używkom )

Ale przecież to wszystko da się sprawdzić ,obejrzeć, ocenić...
Czy zaciski się ruszają,czy nie ma śladów wycieków, czy tarcze nie mają rowów,da się przecież zmierzyć grubość, a przy odrobinie dobrej woli również bicie....Da się też w końcu zamontować i sprawdzić -to tylko parę godzin roboty dla średnio zaawansowanego dłubacza :wink:
1 lutego 2008, 17:04
No tak, tylko żeby dobrze sprawdzić musisz z reguły najpierw kupić. Co jeśli okaże się, że coś jest nie tak? Kasa w błoto i/lub jeździsz na wadliwych częściach z samego przekonania, że skoro wydałeś pieniądze to trzeba jeździć.
1 lutego 2008, 17:48
Michal, sorry ale herezje prawisz.
Po pierwsze dlatego, ze to co mowisz o czesciach oryginalnych ze sa lepsze jakosciowo od nowych jest sluszne, ale nijak sie ma do tarcz, tak samo jak nie ma sie do oleju i plynu hamulcowego.
Owszem, mozna trafic na wadliwe tarcze, tak samo ja kwszystko inne. Ale to nie znaczy ze starsze sa dobre. Tarcze to material eksploatacyjny i te ktore dostaniesz uzywane sa tak samo przez kogos wymienione, tyle ze kilka lat temu. Czesci oryginalne VW sa lepsze od nowych zamiennikow, ale to jest mowa o czesciach, a nie o materialach eksploatacyjnych jakimi sa tarcze, ktore ani nie sa bardzo stare, ani oryginalne (okej, mozna znalezc Garbusa z przebiegiem 30 tys km u babci w stodole ale jak czesto?).
Po drugie to co piszesz jest glupie, bo czesc ludzi, ktorzy u nas i tak sa do tego sklonni, odbierze to jako przyzwolenie na wyciaganie starcych tarcz i klockow i zakladanie ich, bo "przeciez obejzalem czy sa dobre, wygladaja ok, a poza tym stare na pewno lepsze od nowego". W tych sprawach trzeba postawic sztywna granice i jasne zasady, bo inaczej zdazy sie, ze jakis łachudra kierujac sie twoim przeslaniem nie wyhamuje za toba i skasuje Ci tyl Garba. To jest kwestia bezpieczenstwa.
To co piszesz o zakladanii uzywanych klockow to juz w ogole tragedia.
Przerabialem juz przekladanie klockow, zakladanie lepszych zamiast nowszych, zakladanie nowych klockow do prawie dobrych tarcz i to jest nei tylko niebezpieczne. To jest totalnie bez sensu, bo jest krotkotrwale i zaraz znowu trzeba cos zmieniac. Wiem o tym bardzo dobrze i mam w tym polu duze doswiadczenie.

Tak naprawde to to co mowisz to ze jak sie kupi nowe klocki i tarcze to bedzie zle hamowac. Sam wiesz ze to nie prawda. Tak sie moze zdazyc, bywa ze cos sie zle dobierze, zwlaszcza gdy sie kupuje kiepskie i niemarkowe produkty (ale nie tylko). Ale jakos wszystkie wspolczesne samochody jezdza na nowych hamulcach i hamuja swietnie. Wiec przykro mi ze miales pecha przy zakupach i nie poszlo Ci z reklamacja, ale nie przekuwaj swojej irytacji z tego powodu na ogolne teorie. Zle Ci to wychodzi, bo jak zazwyczaj cenie twoje wypowiedzi, to to co tu napisales jest po prostu glupie i szkodliwe.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
1 lutego 2008, 23:32
Qubek,coś "nadinterpretujesz" moją wypowiedż. Nigdzie nie wspomniałem że nowe tarcze sa na pewno do dupx (tylko że może się to zdarzyć) Tak samo jak nie głoszę hymnu pochwalnego starych.Napisałem przecież "nie wkładać wszystkiego do jednego wora"
Tarcza hamulcowa i klocki nie są "materiałem eksploatacyjnym" To części podlegające zużyciu .To zużycie jak najbardziej da się ocenić i zweryfikować ,czy nadają się do dalszego używania czy już do wymiany. Za każdym razem gdy wymieniasz klocki wymieniasz również tarcze bez względu na stopień zużycia ? A po co jeśli wolno wiedzieć ? Klocki wymieniasz gdy ci się tylko przypomni ? Po konkretnym przebiegu ? czy może jak zetrą się i osiągną przewidzianą do wymiany grubość (a raczej ciękość:wink: )Wyjaśnij jakimi kryteriami się kierujesz decydując się lub nie na wymianę. Bo dla mnie jest to skuteczność hamulca i dane dotyczące dopuszczalnego zużycia w/w elementów. A jeżeli mam na półeczce używane klocki które są o 2-3 mm cieńsze od nowych, to czym grozi ich ponowne użycie ? Też lubię wyjmować nowe rzeczy z kolorowych pudełeczek. Ale nie zawsze mnie stać i nie ukrywam że często zdarza mi się podpierać używkami. W hamulcach też. I jeżdże . I żyję. I chyba trochę dłużej od Ciebie.(I jeżdżę i żyję :wink: :-D )A i różnych autek też trochę przerzuciłem.I nie tylko takich "spacerowych" I wjeżdżam przy przeglądzie na rolki i przechodzi .Zawsze.
Nie popadajmy w skrajności.Ani nowe nie jest super z racji że nowe(choć powinno)ani używane do d.. tylko dlatego że używane.
Hamulce (jak i cała reszta) mają być sprawne.A czy na częściach nowych czy używanych to już sprawa drugorzędna.
1 lutego 2008, 23:53
garbaty napisał(a):No tak, tylko żeby dobrze sprawdzić musisz z reguły najpierw kupić. Co jeśli okaże się, że coś jest nie tak? Kasa w błoto i/lub jeździsz na wadliwych częściach z samego przekonania, że skoro wydałeś pieniądze to trzeba jeździć.

No cóż. Oczywiście że można "wtopić" .Jak zawsze- kupując cokolwiek używanego. Ale tak można też podchodzić do całego samochodu...Wielu z was kupiło nowe Garbusy ? :wink: :-D
2 lutego 2008, 11:06
Michał2 napisał(a):Qubek,coś "nadinterpretujesz" moją wypowiedż.
Po prostu twoja wypowiedz daje olbrzymie pole do popisu w dziedzinie nadinterpretacji. Bardzo latwo odczytac ja "skrajniej" niz znajac Cie miales na mysli. A jako ze zyjemy w kraju ze znacznym procentem ludzi ktorym kazde wspomnienie o dziadowaniu w rodzaju zakladania uzywanych elementow ukladu hamulcowego uruchamia wrodzone i bardzo silne sklonnosci ku temu, uwazac trzeba bardzo
Michał2 napisał(a):Tarcza hamulcowa i klocki nie są "materiałem eksploatacyjnym" To części podlegające zużyciu
Tak, to sa czesci podlegajace zuzyciu, tak jak opona, a nie tak jak np klapa silnika albo wykladzina podlogowa. Czyli sa elementami eksploatacyjnymi dla mnie
Michał2 napisał(a):.To zużycie jak najbardziej da się ocenić i zweryfikować ,czy nadają się do dalszego używania czy już do wymiany. Za każdym razem gdy wymieniasz klocki wymieniasz również tarcze bez względu na stopień zużycia ?
Nie
Michał2 napisał(a):A po co jeśli wolno wiedzieć ? Klocki wymieniasz gdy ci się tylko przypomni ? Po konkretnym przebiegu ? czy może jak zetrą się i osiągną przewidzianą do wymiany grubość (a raczej ciękość:wink: )Wyjaśnij jakimi kryteriami się kierujesz decydując się lub nie na wymianę. Bo dla mnie jest to skuteczność hamulca i dane dotyczące dopuszczalnego zużycia w/w elementów. A jeżeli mam na półeczce używane klocki które są o 2-3 mm cieńsze od nowych, to czym grozi ich ponowne użycie ?
No i wlasnie tu jest odpowiedz na to twoje pytanie o tym ze zuzycie tych elementow mozna zmierzyc. Zalozenie troche cienszych od nowych a troche grubszych od starych klockow konczy sie tym, ze zaraz bedziesz je wymienial znowu, w porownaniu do zakladania nowych, ktore da Ci tysiace kilometrow spokoju. Mi tez sie nie przelewa, a w czasach studenckich bylo jeszcze gozej. Z tego tez wzgledu po prostu nie stac mnie na takie dziadowanie. Pomijam fakt ze dobieranie klockow z roznych kompletow tez jest chore - nie zmierzysz w zaden sposob ich wspolczynnika tarcia
Michał2 napisał(a):Też lubię wyjmować nowe rzeczy z kolorowych pudełeczek. Ale nie zawsze mnie stać i nie ukrywam że często zdarza mi się podpierać używkami. W hamulcach też. I jeżdże . I żyję. I chyba trochę dłużej od Ciebie.(I jeżdżę i żyję :wink: :-D )
Ja mieszkam na wsi i tam jest kiku pijaczkow co to cale zycie jezdza po pijaku, gratami takimi ze ja pewnie nie ujechal bym nimi kilometra. I tez zyja i tez dluzej ode mnie. Noł ofęs, nie chce Cie z nimi porownywac, ale pokazac tylko ze to zaden argument.
Michał2 napisał(a):Nie popadajmy w skrajności.Ani nowe nie jest super z racji że nowe(choć powinno)ani używane do d.. tylko dlatego że używane.
Hamulce (jak i cała reszta) mają być sprawne.A czy na częściach nowych czy używanych to już sprawa drugorzędna.
Nie, to nie jest kwestia drugorzedna. Jesli ktos zaklada nowe, to ma dzialac. Czasem sie zdaza (mialem tez takie przypadki) ze dziala zle, ale wtedy jest to wyrazne - zalozylem nowe, nie dziala, trzeba cos z tym zrobic, wymienic, zrobic awanture w sklepie itd. Poszukac przyczyny, zlikiwdowac ja i bedzie dzialac jak nowe.
Jesli zaczniesz kombinowac z uzywkami, to przechodzisz w strefe roznych odcienie szarosci. 'Troche sciaga, ale ogolnie jest ok, wiec zostawie, czego sie spodziewac po uzywkach". "Jest prawie dobrze, jak na uzywki moze byc". I takie tam. A potem Ci taki żul oszczedzajacy 50 zl na zestawie klockow kasuje samochod albo dzieciaka. Czesc ludzi potrafi wyczuc granice miedzy tym co jeszcze dobre a tym co juz nie. Ale wielu nie potrafi. Dlatego w dziedzinie hamulcow sa sztywne i jasne zasady. Tak samo jak jest okreslone ile opona ma miec bieznika i nie ma tlumaczenia ze jeszcze troche go zostalo i ze przeciez na tym mi calkiem dobrze sie jezdzi. Bo pelno ludzi jezdziloby na calkiem lysych. Nie zgodzisz sie?
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
2 lutego 2008, 12:15
qubek napisał(a):
Michał2 napisał(a):Tarcza hamulcowa i klocki nie są "materiałem eksploatacyjnym" To części podlegające zużyciu
Tak, to sa czesci podlegajace zuzyciu, tak jak opona, a nie tak jak np klapa silnika albo wykladzina podlogowa. Czyli sa elementami eksploatacyjnymi dla mnie
A gałki ? łożyska ? silnik ? skrzynia ? zamki ? wycieraczki ? Idąc tym tokiem rozumowania to cały samochód jest materiałem eksploatacyjnym ... :wink: :-D Zostawmy to....
Qubek napisał(a):
Michał2 napisał(a):.To zużycie jak najbardziej da się ocenić i zweryfikować ,czy nadają się do dalszego używania czy już do wymiany. Za każdym razem gdy wymieniasz klocki wymieniasz również tarcze bez względu na stopień zużycia ?
Nie
"Nie" wymieniasz tarcz za każdym razem, czy "nie "da się ocenić i zweryfikować ?....
Zaciski ,klocki ,tarcze -to proste elementy i nie ma tu żadnej filozofii a nam tu doktorat zaczyna wychodzić :wink:
Odpowiedz proszę jasno i prosto jakie w/g Ciebie są kryteria konieczności wymiany tych elementów ?
Jak długo nowe jest nowe ?
Przecież to nowe za chwilę staje się używane ,a nie wymieniasz chyba codziennie przed jazdą ? :wink:
A w przypadku propagowania bezpieczeństwa (lub niebezpieczeństwa :wink: )na forum , to gdzie gwarancja że ktoś montując nowe elementy zrobi to na pewno dobrze ?
2 lutego 2008, 12:36
Michał2 napisał(a):
qubek napisał(a):
Michał2 napisał(a):Tarcza hamulcowa i klocki nie są "materiałem eksploatacyjnym" To części podlegające zużyciu
Tak, to sa czesci podlegajace zuzyciu, tak jak opona, a nie tak jak np klapa silnika albo wykladzina podlogowa. Czyli sa elementami eksploatacyjnymi dla mnie
A gałki ? łożyska ? silnik ? skrzynia ? zamki ? wycieraczki ? Idąc tym tokiem rozumowania to cały samochód jest materiałem eksploatacyjnym ... :wink: :-D Zostawmy to....
Galki tak, lozyska tak, silnik nie, skrzynia nie (mozna zakladac uzywane, sa to skomplikowane i zlozone podzespoly i nie maja duzego wplywu na bezpieczenstwo) zamki nie, wycieraczki - tak. Zakladasz uzywane wycieraczki?
Michał2 napisał(a):
Qubek napisał(a):
Michał2 napisał(a):.To zużycie jak najbardziej da się ocenić i zweryfikować ,czy nadają się do dalszego używania czy już do wymiany. Za każdym razem gdy wymieniasz klocki wymieniasz również tarcze bez względu na stopień zużycia ?
Nie
"Nie" wymieniasz tarcz za każdym razem, czy "nie "da się ocenić i zweryfikować ?....
Zaciski ,klocki ,tarcze -to proste elementy i nie ma tu żadnej filozofii a nam tu doktorat zaczyna wychodzić :wink:
Odpowiedz proszę jasno i prosto jakie w/g Ciebie są kryteria konieczności wymiany tych elementów ?
Jak długo nowe jest nowe ?
Przecież to nowe za chwilę staje się używane ,a nie wymieniasz chyba codziennie przed jazdą ? :wink:
A w przypadku propagowania bezpieczeństwa (lub niebezpieczeństwa :wink: )na forum , to gdzie gwarancja że ktoś montując nowe elementy zrobi to na pewno dobrze ?
Co probujesz udowodnic ostatnim zdaniem - przeciez sam dobrze wiesz ze tylko obracasz kota ogonem. Az tak zalezy Ci zeby "wygrac dyskusje", czy co?
Co do tarcz to zawsze robilem tak:
Zakladajac wyjsciowa sytuacje ze masz nowe klocki i tarcze, jezdzisz az zauwazysz ze zuzycie klockow jest duze (sa cienkie, jesli w pore nie zauwazysz to uszlyszysz). Wymieniasz klocki na nowe (co widze nie jest oczywiste). Ogladasz tarcze czy nie sa za cienkie, za bardzo nierowne czy spekane. Jako ze jezdzac czujesz ze nie sa zwichrowane, to tez wykluczasz. Jako ze jezdzac czujesz ze nie maja jakos uszkodzonych powierzchni, nie sa spalone czy cos i do tego wiesz ze sa to tarcze z takim samym po obu stronach przebiegiem i wspolracujace z takimi samymi klockami i majace w ogole taka sama historie eksploatacji, to ta wiedza w polaczeniu z organoleptycznymi ogledzinami pozwala Ci zalozyc ze tarcze sa OK i zmienic tylko klocki. I tak kilka razy az przy krorejs zmianie klockow zauwazysz zuzycie tarcz, albo az poczujesz w pewnym momencie ze maja bicie. Wtedy wymieniasz tarcze i klocki. To jest oczywiste dla kazdego normalnego kierowcy i dla Ciebie tez, nawet jesli udajesz ze jest inaczej. Pytasz, to odpowiadam, ale nie wiem po kiego grzyba bawisz sie w takie gierki. Co probujesz udowodnic?
Kiedys ktos wklejal tak strone, gdzie jakis warsztat rzucal przyklady co robia ludzie z hamulcami. Tarcze wenylowane ktore ktos zjezdzil tak ze przetarl sie do chlodzenia, klocki podspawane zeby byly grubsze i mogly siegac tarczy ktora miala grubosc kartki papieru itd. Probujesz udowodnic ze jestes jednym z tych ludzi czy co?

Zaloze sie ze oni:
http://pl.youtube.com/watch?v=IPDb8jKl-b0&…related%201/4%20milY
sa zdolni kupowac "uzywane dobre tarcze" na Slomczynie i zakladac tylko dwa nowe klocki, bo lewy przedni jest okej wiec pojdzie na prawy tyl itd
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
2 lutego 2008, 13:17
No pewnie, że zależy mi żeby "wygrać dyskusję" :-D
Czy coś przeszkadza w tym (lub czymś grozi) by na którymś etapie, gdy "nowe" już nie jest "nowe", ale jeszcze dobre przełożyć to do innego samochodu? Czy oglądając używaną tarczę da się stwierdzić czy nie ma "przypaleń", pęknięć, czy nie jest nadmiernie zużyta, czy ogólnie jest "rokująca nadzieję"? Czy założenie takich tarcz do samochodu i sprawdzenie czy nie ściąga, szarpie, czy po prostu dobrze hamuje, to dużo roboty? Jak się okaże, że nie działa to może kupię nowe. Ale jak czegoś potrzebuję, to z przyczyn ekonomicznych i lenistwa najpierw sprawdzam czy nie mam czegoś w zapasie, później ile kosztuje nowe, a dopiero ew poszukuję "używek"
Przecież ja nie namawiam do kupowania i montowania złomów, które ktoś właśnie wymontował z powodu zużycia. Ale przecież sytuacje są różne (rozbitki, ktoś zgromadził i nie wykorzystał, itd.). Przykład z mojego podwórka: mam 3 ogórki z czego jeden w remoncie, jeden właśnie się skończył blacharsko i rozbieram go na części. Jest jeszcze trzeci, z którym nie wiem jeszcze co zrobię. W tymże były kiedyś zamontowane nowe tarcze i nowe klocki. Tarcze zardzewiały(stał kilka lat) - więc raczej ich montować nie będę, bo mam całkiem przyzwoite w tym rozbieranym właśnie na części. Ale dlaczego mam nie użyć prawie nowych klocków? I co się stanie jeżeli je założę do tych przyzwoitych tarcz? A cały komplecik powędruje do tego właśnie remontowanego? Zamierzam również wykorzystać używane kompletne tylne wahacze z bębnami, szczękami, cylinderkami, piastami itd. (oczywiście "obejrzawszy") No i co? Jestem głupi i nieodpowiedzialny i zamierzam zabić siebie i innych? :wink: :-D

← Pytania i problemy