Ja go odpalam a tu tylko lekkie gryt (ale nie metaliczny dźwięk) i stoi. Ani mru mru. Akumulator full. Przekręcam kluczyk, nawet kontrolka nie przygaśnie. Włażę pod spód zdejmuje czerwony kabel z rozrusznika, 17 łącze dwie śruby, iskry ale coś odbiło. Wyłażę, przekręcam kluczyk z problemami ale zapalił, i tak pojeździłem całą niedzielę rzadko gasząc. Ale przy kolejnych odpalania to pod spodem zgrzytało na maksa (tym razem metaliczny dźwięk:(). Cholera z pod Biedronki to już mnie musieli chłopaki pchnąć bo nie chciał zagadać. Przyjeżdżam do domu wjeżdżam go garażu (jestem już bezpieczny). Gasze, odpalam, gasze, odpalam, gasze odpalam i nic jak by sie na nowo narodził.
Poradźcie czy od razu zainwestować w rozrusznik czy coś kombinować. Dodam że w tym sezonie dużo ważnych imprez i "laleczka" nie może zawieść. Mało tego już nie raz ten rozrusznik wyjmowałem i kombinowałem, czyściłem itp. Zawsze po tym było lepiej. Ale tym razem ten metaliczny dźwięk mnie ciutkę przeraził.
Pozdrawiam
Poradźcie czy od razu zainwestować w rozrusznik czy coś kombinować. Dodam że w tym sezonie dużo ważnych imprez i "laleczka" nie może zawieść. Mało tego już nie raz ten rozrusznik wyjmowałem i kombinowałem, czyściłem itp. Zawsze po tym było lepiej. Ale tym razem ten metaliczny dźwięk mnie ciutkę przeraził.
Pozdrawiam