Dzikowy napisał(a):W Azji to niestety nie tyle wzrost gospodarczy co maltuzjanizm.Eee, juz nie. Ja nie wiem jakie tam sa teraz statystyki, ale przeciez oni bezsprzecznie maja wzrost, a czarne wizje udalo im sie, brutalnie ale skutecznie, oddalic.
Oczywiscie zalezy gdzie, ale na pewno nie Chiny.
Dzikowy napisał(a):A tak w ogóle to mamy cały splot niekorzystnych czynników. Jak każda sytuacja przejściowa powoduje destabilizację i ciąg nieprzewidywalnych skutków. Może to być szansa, może klęska. Ciekawe, że FAO reaguje krzykiem dopiero teraz. To chyba kolejny powód, żeby rozpędzić dziadków z ONZ i poszukać bardziej dynamicznej formuły.Pod warunkiem, ze najpierw sie poszuka i znajdzie ta formule, a dopiero po tem rozpedzi to co jest teraz, ok?
O FAO moge powiedziec tyle, ze to swietna robota. Pracujesz w centrum pieknego Rzymu, nie placisz podatkow a obiadki zjadasz w taniej jak barszcz (FAO jest jakby eksterytorialne, stolowka tez nie placi podatkow) kantynie na dachu z widokiem na termy, kapitol i circo massimo. Gdybym byl bardziej ambitny to bym tam teraz siedzial. I zapewniam Cie - robilbym wszystko zeby sie nie dac rozpedzic.
Aha - to nie znaczy ze ja mowie ze ta organizacja zle pracuje - nie mam w tej sprawie zdania. Powiedziec to mozna by tylko wtedy, gdyby znalezc inna formule, ktora dzialala by lepiej. Porownywanie do idealu jest bez sensu.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
Dzięki temu rzadziej się potykam.
