Petycja w sprawie Panczenlamy

21 kwietnia 2008, 11:36
Dzikowy napisał(a):W Azji to niestety nie tyle wzrost gospodarczy co maltuzjanizm. :?
Eee, juz nie. Ja nie wiem jakie tam sa teraz statystyki, ale przeciez oni bezsprzecznie maja wzrost, a czarne wizje udalo im sie, brutalnie ale skutecznie, oddalic.
Oczywiscie zalezy gdzie, ale na pewno nie Chiny.
Dzikowy napisał(a):A tak w ogóle to mamy cały splot niekorzystnych czynników. Jak każda sytuacja przejściowa powoduje destabilizację i ciąg nieprzewidywalnych skutków. Może to być szansa, może klęska. Ciekawe, że FAO reaguje krzykiem dopiero teraz. To chyba kolejny powód, żeby rozpędzić dziadków z ONZ i poszukać bardziej dynamicznej formuły.
Pod warunkiem, ze najpierw sie poszuka i znajdzie ta formule, a dopiero po tem rozpedzi to co jest teraz, ok? ;)

O FAO moge powiedziec tyle, ze to swietna robota. Pracujesz w centrum pieknego Rzymu, nie placisz podatkow a obiadki zjadasz w taniej jak barszcz (FAO jest jakby eksterytorialne, stolowka tez nie placi podatkow) kantynie na dachu z widokiem na termy, kapitol i circo massimo. Gdybym byl bardziej ambitny to bym tam teraz siedzial. I zapewniam Cie - robilbym wszystko zeby sie nie dac rozpedzic.
Aha - to nie znaczy ze ja mowie ze ta organizacja zle pracuje - nie mam w tej sprawie zdania. Powiedziec to mozna by tylko wtedy, gdyby znalezc inna formule, ktora dzialala by lepiej. Porownywanie do idealu jest bez sensu.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
21 kwietnia 2008, 12:17
Jak w przedsiębiorstwie, tak samo w urzędach i wszelakich organizacjach powstałych w jakimś celu, ich byt ma uzasadnienie jeżeli korzystny jest bilans zysków (wykonanej pracy) w stosunku do włożonych środków. Wydaje mi się, rozbicie na mniejsze jednostki terytorialne (a'la zrzeszenie organizacji pozarządowych) działałoby lepiej.
Nic.
Nic.
Nic, ale to zupełnie nic.
Zdawało mi się, że coś, lecz gdzie tam. Nic.
29 kwietnia 2008, 09:07
http://wiadomosci.onet.pl/1739434,12,item.html
Chińska fabryka produkowała flagi wolnego Tybetu

Chińska milicja odkryła w południowych Chinach fabrykę, która produkowała flagi wolnego Tybetu - poinformowały media w Hongkongu.
Hongkońska gazeta "Ming Pao" podkreśliła, że - co najciekawsze - zakład w prowincji Guangdong realizował zlecenia tybetańskiego rządu na uchodźstwie. Zamówienie złożono poza granicami Chin.

Pracownicy fabryki tłumaczyli się, iż nie mieli pojęcia o politycznym znaczeniu zamówienia. Jednak któryś z nich zobaczył flagę w telewizyjnej relacji z antychińskich protestów w Tybecie i swoim zaniepokojeniem podzielił się z władzami.

Tysiące tybetańskich flag "Made in China" przygotowano już do wysyłki. Milicja nie wykluczyła, że część z nich miała się pojawić na protestach w czasie wizyty sztafety z ogniem olimpijskim w Hongkongu.

W związku z incydentem chińskie władze zaostrzyły kontrole w zakładach.

biznes jest biznes ;)
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
29 kwietnia 2008, 11:54
Nieźle, nieźle :D Ale robili flagi bo zakład musi produkować żeby nie upaść. Proste. Widać idee wolnościowe Tybetu były tym pracownikom do pewnego czasu obce.
Kurcze, nawet rycerz z Grunwaldu mojego braciszka jest z Chin :-D

Ale czy to źle dla szarego zjadacza chleba, że Chiny produkują tyle rzeczy tak tanio? Ostatnio kupiłem "szufelkę i zmiotkę" za 99groszy...
29 kwietnia 2008, 12:07
Huxley się kłania, chyba wolę już Orwella.
Nic.
Nic.
Nic, ale to zupełnie nic.
Zdawało mi się, że coś, lecz gdzie tam. Nic.
29 kwietnia 2008, 12:19
Ja tam wolę opowieści mego Wujasa przy piwie. Nigdy jeszcze nie zarzekał na "komune" a zdaje sobie sprawę z tego, że przez ten system są teraz różne problemy, np. finansowe.
Ale to pewnie dlatego, że Wujas nie pisał wierszy i nie był opozycjonistą ;-)

← Luźne dyskusje