Może źle się wyraziłem, nie dżit dżit, a raczej szur szur (wiem, że zmienia to postać rzeczy) dzwięk jest cichy i czy jadę wolno czy szybciej to niewielka jest róznica i odstępy między szur szur. Nie wiem do czego to porównać, do pociągnięcia palca po oponie, albo po okładzinie hamulcowej, albo wytarcie czoła. (jestem ciekaw ile z Was otarło teraz czoło...:)) Dzwięk powstaje o pocieranie, ale nie dwóch części metralowych, bo to inny rodzaj dzwięku, taki metaliczny, ale najwyżej jednej części metalowej o jakąś bardziej miekką. Pedał nie pulsuje, odpowietrzyłem wszystkie, hamulce żyleta.
A dowcip.
Coś tam na amerykańskiej budowie przychodzi wkurzony Polak do brydgadzisty i mówi:
-Pier... nie robie!
-dlaczego? - Pyta brygadzista
-bo jak pcham to taczkę to ona robi tak: dżit...... dżit....... dżit......
Brygadzista wkurzony:
-Zwalniam cie!
-Ale za co?
-Ona powinna robić dżitdżitdżit...
takie tam, nie mam ostatnio nastroju...
A dowcip.
Coś tam na amerykańskiej budowie przychodzi wkurzony Polak do brydgadzisty i mówi:
-Pier... nie robie!
-dlaczego? - Pyta brygadzista
-bo jak pcham to taczkę to ona robi tak: dżit...... dżit....... dżit......
Brygadzista wkurzony:
-Zwalniam cie!
-Ale za co?
-Ona powinna robić dżitdżitdżit...
takie tam, nie mam ostatnio nastroju...