Jasiek napisał(a):Niektorzy diagnosci lubia sie czepiac braku tabliczki, nalezy ich posylac na bambus. Zwlaszcza ze niewiem czy (a jesli nawet to czy we swszystkich) na takiej tabliczce w ogole byl numer nadwozia. Tzn - Garbus mial jakas tabliczke z przodu przy kole zapasowym, ale to nie jest taka tabliczka jaka ma na mysli diagnosta - numer nadwozia w Garbie jest prawidlowo wybity na tunelu i niech tam sie patrzy, a jak mu sie nie podoba to niech spada na szczaw - inny, normalny, podbije. Tworzenie w stacji nowej oficjalnej tabliczki w miejsce takiej ktorej nie ma bo jakiemus panu cos sie ubzduralo to absurd.
Kompletna nieprawda wprowadzająca w błąd!
Odsyłam do lektury:
ROZPORZĄDZENIA MINISTRA INFRASTRUKTURY
z dnia 31 GRUDNIA 2002 r.
w sprawie warunków technicznych pojazdów oraz zakresu ich niezbędnego wyposażenia
(Dz. U. Nr 32 poz. 0262)
Załącznik nr 4
Zgodnie z polskimi przepisami każdy pojazd powinien posiadać tabliczkę znamionową, w której podane zostają pewne dane dotyczące pojazdu określone przez producenta samochodu. Brak tabliczki znamionowej w samochodzie równoznaczny jest z zakazem poruszania się takiego samochodu.
Nie jest to, moj drogi kolego, "kompletnie nieprawda wprowadzajaca w blad". Jesli masz ochote wyszukiwac wszystkich przepisow utrudniajacych Ci zycie a potem je stosowac - prosze bardzo. Nikt Ci nie zabrania wyrobienia sobie tabliczki zastepczej na swoim Garbusie i jezdzenia z nia. Tylko ze ja nie mam na to ochoty, nawet jesli nie mial bym z tym problemu i klopotow bo we wszystkich trzech przypadkach mam nieprzebijane numery. Jezdze Garbusami juz od jakiegos czasu i co roku przechodze jakies trzy Garbusowe przeglady. Jest po prostu faktem, ze wiekszosc diagnostow nie zwraca uwagi na fakt nieposiadania tabliczki. Tzn niektorzy potrafia wspomniec cos w rodzaju ze w zasadzie to powinna byc tabliczka, ale wiekszosc rzada pokazania numeru, sprawdza jego zgodnosc i na tym poprzestaje. Jako ciekawostke moge podac ze spotkalem sie tez z takimi ktorzy sami wiedza gdzie numery w Garbusie sa

Oczywiscie ze zdazaja sie tacy, ktorzy wymagaja posiadania tabliczki. Jesli chcesz ich zadowalac - prosze bardzo. Ja jednak pozostaje przy zdaniu, ze latwiej, prosciej i lepiej jest poslac takiego na bambus i jechac tam, gdzie zajma sie powazniejszymi sprawami, np obejza Ci zawieszenie i sprawdza hamulce.
Danon, a Ty w swojej Skodzie miales w ogole gdziekolwiek wybite jakies fabryczne numery i czy w ogole miales jakis fabryczny numer, czy Ci nadali? Z ciekawosci.